Strona 5 z 12

: wt lip 15, 2008 1:06 pm
autor: pan_Heathen
<r><QUOTE author="Meltorm"><s>
Meltorm pisze:</s>Akurat to, że jest powolne tempo nie może być argumentem na nie.<e>
</e></QUOTE>

Napisałem tylko, ze mi doskwiera. i nie rozumiem, jak moze nie doskwierać</r>

: wt lip 15, 2008 1:07 pm
autor: Last Axeman
<r><QUOTE author="Meltorm"><s>
Meltorm pisze:</s>Akurat to, że jest powolne tempo nie może być argumentem na nie.<e>
</e></QUOTE>

Tempo jest wolniejsze, ale i tak jest kilka szybszych kawałków.<br/>
Klimat jest zajebisty - ciągle mroczny, ciągle niepokojący choć nieco inny. Mnie TDS ujęła właśnie głównie atmosferą</r>

: wt lip 15, 2008 1:07 pm
autor: pan_Heathen
<r><QUOTE author="firesoul"><s>
firesoul pisze:</s>Generalnie postrzegam Burnt Offerings jako album o wiele "wolniejszy" niz TDS. Aczkolwiek ciężko generalizować bo na BO na pewno większe jest zróżnicowanie tempa w poszczególnych utworach.<e>
</e></QUOTE>

Co by jednak nie mówić, na BO panuje niesamowity wręcz klimat spajający całą płytę. The Dark Saga to dla mnie jedynie luźny zbiór, dobrych, kawałków.</r>

: śr lip 16, 2008 5:56 am
autor: firesoul
To prawda, atmosfera emanująca z Burnt Offerings jest niezwykła- niesamowita, mistyczna, lekko depresyjna a przy tym taka... średniowieczno-"dantejska"
Unikalna. I to zasługa zarówno kompozycji, jak i przybrudzonego, dziwnie przytłumionego brzmienia.
Dark Saga jest diametralnie inna w odbiorze ale koncepcja płyty jest też inna. Do "komiksowego" libretto zawartość muzyczna pasuje moim zdaniem idealnie. Chociaż jeśli nie wie się o co tam chodzi to faktycznie ciężko się zorientować że to koncept album. Z drugiej strony tam też trafiają się utwory o "ciężkim", dołującym klimacie, jak Slave To The Dark.
Mam problem, żeby wskazać tą lepszą bo są kompletnie różne i tak naprawdę preferencje zależą tylko od nastawienia i zapotrzebowanie w danym momencie
Przeważnie jednak wygrywa BO własnie ze względu na ten zupełnie niesamowity klimat.

: śr lip 16, 2008 7:05 am
autor: Tomek/Nevermore
To prawda, atmosfera emanująca z Burnt Offerings jest niezwykła- niesamowita, mistyczna, lekko depresyjna a przy tym taka... średniowieczno-"dantejska"Unikalna. I to zasługa zarówno kompozycji, jak i przybrudzonego, dziwnie przytłumionego brzmienia.
...którego brak mi na remasterze (dlatego chcę się go pozbyć)

: wt lip 22, 2008 8:02 pm
autor: savafat
pan_Heathen pisze:Oczywiscie NOTS - szczyt kompozycyjny Shaffera, choc Burnt Offerings niewiele niżej. Potem było już tylko gorzej.
Moim zdaniem szczyt thrashowania osiągnięty został na "Night Of The Stormrider", ale kompozycyjne apogeum przypadło na "Burnt Offerings" i w dodatku z każdego kawałka bije niepowtarzalny, mistyczny klimat.

: śr lip 23, 2008 5:39 am
autor: Tomek/Nevermore
Moim zdaniem szczyt thrashowania osiągnięty został na "Night Of The Stormrider", ale kompozycyjne apogeum przypadło na "Burnt Offerings" i w dodatku z każdego kawałka bije niepowtarzalny, mistyczny klimat.
zgadzam się... do tego jeszcze Barlow (nieokrzesany, najbardziej dziki
)

: śr lip 23, 2008 6:35 am
autor: BUBETTO
Night Of The Stormrider
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]

: śr lip 23, 2008 6:59 am
autor: Sebol
Tak sobie posłuchałem wczoraj nowego singla z Barlowem na wokalu już i dochodzę do konkluzji, że przy całej mojej sympatii do Owensa to Matt Barlow jest jedynym i idealnym wokalistą dla tej kapeli. Kiedy jest on to nawet średnio dobre kompozycje z Framing Armageddon nabierają magii. Jego głos dodaje tej muzie niesamowitych emocji.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]

: śr lip 23, 2008 7:01 am
autor: Tomek/Nevermore
Tak sobie posłuchałem wczoraj nowego singla z Barlowem na wokalu już i dochodzę do konkluzji, że przy całej mojej sympatii do Owensa to Matt Barlow jest jedynym i idealnym wokalistą dla tej kapeli. Kiedy jest on to nawet średnio dobre kompozycje z Framing Armageddon nabierają magii. Jego głos dodaje tej muzie niesamowitych emocji
zgadzam sie tylko z tym:
"Matt Barlow jest jedynym i idealnym wokalistą dla tej kapeli", "Jego głos dodaje tej muzie niesamowitych emocji"
vco zaś się tyczy nowego singla... utwory same w sobie trochę nudnawe (ot skończyły się pomysły panu Schafferowi, kawałkom brak wigoru)