Running Wild

Tutaj zakładamy tematy o zespołach metalowych!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Zawartość Running Wild w Running Wild nikła ale to żadna sensacja natomiast takiego numeru jak Bloody Island to się po tym zdemenciałym capie już nie spodziewałem.
Generalnie, i to akurat jest sensacja, słucha się tej płyty bardzo przyjemnie i to nie tylko dla tego że wyszła po Shadowmaker
Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

firesoul pisze:takiego numeru jak Bloody Island to się po tym zdemenciałym capie już nie spodziewałem.słucha się tej płyty bardzo przyjemnie
True. Dla mnie to taki The Brotherhood 2.0 zmiksowany z Rogues En Vogue.
Dobra rzecz.
Nikodem15
Posty: 111
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Nikodem15 »

http://www.metalunderground.com/news/de ... wsid=96138
Naprawdę ciekawa rozmowa z Rolfem.
A album zaraz przesłucham.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Resilient klasykiem raczej nie zostanie co nie zmienia faktu że żadnej płyty nie słuchało mi się tak dobrze od czasu Blazon Stone, a w stosunku do ostatnich wyrobów muzykopodobnych Kasparka pod szyldem RW to ze dwa parseki różnicy.
Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

a pile of skulls czy black hand inn??:>
Nikodem15
Posty: 111
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Nikodem15 »

No bez przesady... Obok Black Hand Inn czy Masquarade to Resilient nawet nie leżało. Ale po trzech przesłuchaniach nadal robi na mnie dobre wrażenie. Dalej jest to "nowy" RW, z nastawieniem na granie hard'n'heavy a nie na epickie i pirackie motywy, ale brzmienie, melodie i poziom energii w kompozycjach wypadają jakoś korzystniej niż na dwóch ostatnich albumach. Oczywiście jest to wszystko zachowawcze, ale podczas słuchania nie towarzyszy mi uparta myśl, że Rolf już wiele podobnych numerów nagrał. A pod względem spójności i "równości" materiału (brak rzeczy wybitnie wyrózniajacych się na plus, ale tez brak niesłuchalnych gniotów) jest chyba lepiej niż na Victory i Brotherhood.
Soldiers of fortune, Desert rose (Thin Lizzy się kłania), Payola and coś tam, Bloody island, Crystal gold - to naprawdę solidne numery.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Jak dla mnie wszystkie płyty po Blazon Stone mieszczą się w przedziale przeciętniactwo-dno i metr mułu. Najlepsza z tego szrotu czyli przeciętna jest Black Hand Inn podobnie jak Resilient, tylko tej słucha mi się lepiej. O reszcie nawet nie chce mi się pamiętać że wyszła
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

To oni jeszcze grają? Ci kolesie co na Metalmanii mieli na scenie piracki statek, tak na tej Metalmanii na której był Helloween i co na niej Grzesiek nie byl:)
_________________
666
Awatar użytkownika
sonen
Posty: 4200
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sonen »

firesoul pisze:Jak dla mnie wszystkie płyty od Blazon Stone mieszczą się w przedziale przeciętniactwo-dno i metr mułu. Najlepsza z tego szrotu czyli przeciętna jest Black Hand Inn podobnie jak Resilient, tylko tej słucha mi się lepiej. O reszcie nawet nie chce mi się pamiętać że wyszła
o to to
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

progmetal pisze:To oni jeszcze grają? Ci kolesie co na Metalmanii mieli na scenie piracki statek, tak na tej Metalmanii na której był Helloween i co na niej Grzesiek nie byl:)
No i jeszcze dobrze się nie obudziłem a już mam zepsutą sobotę

Wróć do „Zespoły”