Strona 41 z 49

: śr paź 02, 2013 8:03 pm
autor: firesoul
Zawartość Running Wild w Running Wild nikła ale to żadna sensacja natomiast takiego numeru jak Bloody Island to się po tym zdemenciałym capie już nie spodziewałem.
Generalnie, i to akurat jest sensacja, słucha się tej płyty bardzo przyjemnie i to nie tylko dla tego że wyszła po Shadowmaker

: śr paź 02, 2013 8:40 pm
autor: berba
firesoul pisze:takiego numeru jak Bloody Island to się po tym zdemenciałym capie już nie spodziewałem.słucha się tej płyty bardzo przyjemnie
True. Dla mnie to taki The Brotherhood 2.0 zmiksowany z Rogues En Vogue.
Dobra rzecz.

: śr paź 02, 2013 10:15 pm
autor: Nikodem15
http://www.metalunderground.com/news/de ... wsid=96138
Naprawdę ciekawa rozmowa z Rolfem.
A album zaraz przesłucham.

: pt paź 04, 2013 5:31 pm
autor: firesoul
Resilient klasykiem raczej nie zostanie co nie zmienia faktu że żadnej płyty nie słuchało mi się tak dobrze od czasu Blazon Stone, a w stosunku do ostatnich wyrobów muzykopodobnych Kasparka pod szyldem RW to ze dwa parseki różnicy.

: pt paź 04, 2013 8:10 pm
autor: berba
a pile of skulls czy black hand inn??:>

: pt paź 04, 2013 8:21 pm
autor: Nikodem15
No bez przesady... Obok Black Hand Inn czy Masquarade to Resilient nawet nie leżało. Ale po trzech przesłuchaniach nadal robi na mnie dobre wrażenie. Dalej jest to "nowy" RW, z nastawieniem na granie hard'n'heavy a nie na epickie i pirackie motywy, ale brzmienie, melodie i poziom energii w kompozycjach wypadają jakoś korzystniej niż na dwóch ostatnich albumach. Oczywiście jest to wszystko zachowawcze, ale podczas słuchania nie towarzyszy mi uparta myśl, że Rolf już wiele podobnych numerów nagrał. A pod względem spójności i "równości" materiału (brak rzeczy wybitnie wyrózniajacych się na plus, ale tez brak niesłuchalnych gniotów) jest chyba lepiej niż na Victory i Brotherhood.
Soldiers of fortune, Desert rose (Thin Lizzy się kłania), Payola and coś tam, Bloody island, Crystal gold - to naprawdę solidne numery.

: pt paź 04, 2013 9:03 pm
autor: firesoul
Jak dla mnie wszystkie płyty po Blazon Stone mieszczą się w przedziale przeciętniactwo-dno i metr mułu. Najlepsza z tego szrotu czyli przeciętna jest Black Hand Inn podobnie jak Resilient, tylko tej słucha mi się lepiej. O reszcie nawet nie chce mi się pamiętać że wyszła

: pt paź 04, 2013 10:20 pm
autor: progmetall
To oni jeszcze grają? Ci kolesie co na Metalmanii mieli na scenie piracki statek, tak na tej Metalmanii na której był Helloween i co na niej Grzesiek nie byl:)
_________________
666

: sob paź 05, 2013 4:54 am
autor: sonen
firesoul pisze:Jak dla mnie wszystkie płyty od Blazon Stone mieszczą się w przedziale przeciętniactwo-dno i metr mułu. Najlepsza z tego szrotu czyli przeciętna jest Black Hand Inn podobnie jak Resilient, tylko tej słucha mi się lepiej. O reszcie nawet nie chce mi się pamiętać że wyszła
o to to

: sob paź 05, 2013 7:08 am
autor: firesoul
progmetal pisze:To oni jeszcze grają? Ci kolesie co na Metalmanii mieli na scenie piracki statek, tak na tej Metalmanii na której był Helloween i co na niej Grzesiek nie byl:)
No i jeszcze dobrze się nie obudziłem a już mam zepsutą sobotę