: wt lis 23, 2021 8:35 am
Trwa Festiwal Filmowy Pięć Smaków, więc oglądam ile daję radę:
The 12 Day Tale of the Monster that Died in 8
(2020) - nudy straszliwe, film nagrany na początku pandemii w Tokio, więc opiera się na prezentowaniu rozmów z Zooma. Jedyny plus to zdjęcia opustoszałego miasta kręcone z drona. Mocne 3/10.
Red Post on Escher Street
(2020) - kolejny film Siona Sono, a jest to reżyser produkujący bardzo specyficzne obrazy. Tutaj dostajemy film o produkcji filmu, castingach, itp. Zabawny, ale też trochę psychodeliczny.
We Are Moluccans
(2014) - film z sekcji sportowej tegorocznej edycji festiwalu. Historia indonezyjskiej drużyny piłkarskiej, która została uformowana w trakcie konfliktów zbrojnych toczących się na terenie Moluków. Wzruszający, trzymajacy w napięciu, budujący i zabawny. Czyli kwintesencja filmu sportowego.
Anatomy of Time
(2021) - nuuuuudy. Lubię leniwe filmy, w których nic się nie dzieje, ale "Anatomia czasu" przekroczyła wszelkie granice. Od pierwszej do ostatniej minuty filmu czyłem się zagubiony i co chwilę zerkałem ile jeszcze zostało do końca.
Fallen Angels
(1995) - Wong Kar-Wai robi filmy bardzo specyficzne i "Upadłe anioły" jest tego doskonałym przykładem. Chaotyczna akcja, chaotyczna praca kamery, niespecjalnie ciekawi bohaterowie. Zdecydowanie przekonałem się, że nie mam co sięgać po kolejne produkcje pana Kar-Waia.
Once Upon a Time in Calcutta
(2021) - ciekawy dramat indyjski, w którym śledzimy losy kilku bohaterów mieszkających w starej kamienicy, której właścicielem jest dyrektor upadłego teatru. Jest korupcja, zdrady, kombinatorstwo, ale przede wszystkim próba odnalezienia się w ciężkiej sytuacji.
We Are Champions
(2019) - kolejny bardzo dobry film sportowy, tym razem o koszykówce. Akcja skupia się na dwóch braciach pochodzących z trudnej rodziny, którzy grają w rywalizujących ze sobą drużynach. Są emocje sportowe, poza sportowe. Podnoszący na duchu, wzruszający i wciągający.
Weeds on Fire
(2016) - i kolejny film sportowy. Traktujący o pierwszej młodzieżowej drużynie z Hong Kongu. Niestety tutaj akcja tak szybko mknie do przodu, że nie udało mi się wciągnąć w tę produkcję. Główny nacisk położono na relacje dwóch przyjaciół, których drogi z różnych powodów się rozchodzą.
I garść filmów niezwiązanych ze wspomnianym festiwalem:
Free Guy
(2021) - dobra tematyka, ale film średni. Najlepszy na ekranie Taika Waititi.
The Night House
(2020) - miał być horror, ale jakoś ciężko wykryć to straszenie. Bardziej thriller o podwójnym dnie.
V/H/S/94
(2021) - kolejna (chyba już czwarta) część epizodów VHS-owych. Krótkie, ale naprawdę dobrze zrealizowane historyjki grozy. Naprawdę dobrze się ogląda, nie ma czasu na nudę.
Ghoulies Go to College
(1990) - VHS-owy klasyk z lat 90-tych. Bardziej komedia niż horror, wręcz komedia wypchana po brzegi slapstickiem. Gumowe potworki mają jednak w sobie jakiś urok.
Black Roses
(1988) - spodziewałem się jednak czegoś lepszego. Historia metalowego zespołu z piekła rodem. Niestety poza (raczej zabawnymi) kostiumami głównych bohaterów nie znalazłem tutaj nic ciekawego. Szkoda, bo jednak przeważa tutaj nuda.
The Deep House
(2021) - niezwykle klimatyczny horror, którego 99% akcji toczy się w murach zatopionego tajemniczego domu. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Do tego klaustrofobiczna sceneria, ciągłe poczucie zagrożenia. Świetny horror!
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
The 12 Day Tale of the Monster that Died in 8
(2020) - nudy straszliwe, film nagrany na początku pandemii w Tokio, więc opiera się na prezentowaniu rozmów z Zooma. Jedyny plus to zdjęcia opustoszałego miasta kręcone z drona. Mocne 3/10.
Red Post on Escher Street
(2020) - kolejny film Siona Sono, a jest to reżyser produkujący bardzo specyficzne obrazy. Tutaj dostajemy film o produkcji filmu, castingach, itp. Zabawny, ale też trochę psychodeliczny.
We Are Moluccans
(2014) - film z sekcji sportowej tegorocznej edycji festiwalu. Historia indonezyjskiej drużyny piłkarskiej, która została uformowana w trakcie konfliktów zbrojnych toczących się na terenie Moluków. Wzruszający, trzymajacy w napięciu, budujący i zabawny. Czyli kwintesencja filmu sportowego.
Anatomy of Time
(2021) - nuuuuudy. Lubię leniwe filmy, w których nic się nie dzieje, ale "Anatomia czasu" przekroczyła wszelkie granice. Od pierwszej do ostatniej minuty filmu czyłem się zagubiony i co chwilę zerkałem ile jeszcze zostało do końca.
Fallen Angels
(1995) - Wong Kar-Wai robi filmy bardzo specyficzne i "Upadłe anioły" jest tego doskonałym przykładem. Chaotyczna akcja, chaotyczna praca kamery, niespecjalnie ciekawi bohaterowie. Zdecydowanie przekonałem się, że nie mam co sięgać po kolejne produkcje pana Kar-Waia.
Once Upon a Time in Calcutta
(2021) - ciekawy dramat indyjski, w którym śledzimy losy kilku bohaterów mieszkających w starej kamienicy, której właścicielem jest dyrektor upadłego teatru. Jest korupcja, zdrady, kombinatorstwo, ale przede wszystkim próba odnalezienia się w ciężkiej sytuacji.
We Are Champions
(2019) - kolejny bardzo dobry film sportowy, tym razem o koszykówce. Akcja skupia się na dwóch braciach pochodzących z trudnej rodziny, którzy grają w rywalizujących ze sobą drużynach. Są emocje sportowe, poza sportowe. Podnoszący na duchu, wzruszający i wciągający.
Weeds on Fire
(2016) - i kolejny film sportowy. Traktujący o pierwszej młodzieżowej drużynie z Hong Kongu. Niestety tutaj akcja tak szybko mknie do przodu, że nie udało mi się wciągnąć w tę produkcję. Główny nacisk położono na relacje dwóch przyjaciół, których drogi z różnych powodów się rozchodzą.
I garść filmów niezwiązanych ze wspomnianym festiwalem:
Free Guy
(2021) - dobra tematyka, ale film średni. Najlepszy na ekranie Taika Waititi.
The Night House
(2020) - miał być horror, ale jakoś ciężko wykryć to straszenie. Bardziej thriller o podwójnym dnie.
V/H/S/94
(2021) - kolejna (chyba już czwarta) część epizodów VHS-owych. Krótkie, ale naprawdę dobrze zrealizowane historyjki grozy. Naprawdę dobrze się ogląda, nie ma czasu na nudę.
Ghoulies Go to College
(1990) - VHS-owy klasyk z lat 90-tych. Bardziej komedia niż horror, wręcz komedia wypchana po brzegi slapstickiem. Gumowe potworki mają jednak w sobie jakiś urok.
Black Roses
(1988) - spodziewałem się jednak czegoś lepszego. Historia metalowego zespołu z piekła rodem. Niestety poza (raczej zabawnymi) kostiumami głównych bohaterów nie znalazłem tutaj nic ciekawego. Szkoda, bo jednak przeważa tutaj nuda.
The Deep House
(2021) - niezwykle klimatyczny horror, którego 99% akcji toczy się w murach zatopionego tajemniczego domu. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Do tego klaustrofobiczna sceneria, ciągłe poczucie zagrożenia. Świetny horror!
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85