Blind Guardian - At the Edge of Time [2010]

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

IMO średni numer
w dodatku brzmienie mnie jakoś nie przekonuje
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

Do brzmienia mam wątpliwości od początku co do wszystkich sampli ale mam nadzieje, że z CD zabrzmi to lepiej.
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Płyta już w wypożyczalniach.
Zobaczymy, co też nasi ślepi strażnicy nabazgrali tym razem. Oby tylko te bazgroły były lepsze od poprzedniczki, to będzie dobrze.
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

No i cóż.
Pierwsze wrażenia są pozytywne, ale do konkurentów zwłaszcza z Savage Circus bardzo daleko.
S.IX
Posty: 1032
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: S.IX »

Nie jestem specjalnym entuzjastą BG i nie znam zbyt dobrze ich twórczości.. Robiłem kilka podejść do ich albumów, ale zawsze coś mi nie pasowało.. Ostatnio znowu zacząłem przygodę z ich dokonaniami i tak powoli rozgryzam poszczególne płyty.. Na przekór wielu osobom przyznam, że przedostatni album jest całkiem niezły i coś mi się wydaje, że najnowszy będzie podobny.. Na pierwszys rzut ucha daje sie wyczuć ogromny rozmach wokalny.. Na wolnym czasie zabiorę się za głębsze poznanie nowego materiału..
Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

Po pierwszym odsłuchu broni się jedynie otwieracz. I, jak już wyżej zauważono, konkurencją dla niektórych nowy BG jest żadną.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Mnie za to na razie wygląda że zgodnie z prawami marketingu czyli robienia biednym fanom wody z mózgu wrzucili na przynętę to co mieli najlepszego czyli A Voice in the Dark żeby chwilowo ogłuszyć, otumanić i wywołać nieodparte pragnienie zakupu płyty przed powrotem słuchacza do stanu równowagi zmysłów pozwalającej zaobserwować miałkość i bezpłciowość reszty materiału.
Ale to tylko pierwsze wrażenie.
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Póki co najlepiej wypadają wokale Hansi'ego.
Co do reszty miałkość to może trochę za mocne słowo, bo jakieś tam pomysły są, choć nie wszystkie trafione. Mi osobiście brakuje pazura i powiewu świeżości.
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

No i cóż panie i panowie
Mimo poprawy ogólnej jakości w stosunku do poprzedniczki muszę uczciwie stwierdzić, że obesrania nie ma. Brak energii, świeżości, ogólne wypalenie i bezpłciowość na tle konkurentów to wady których zarówno utwór premierowy, jak i otwieracz albumu ani renoma, którą cieszy się ten zespół nie są w stanie zrównoważyć.
Jestem na nie.
Piospy
Posty: 922
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Piospy »

płyta bije na łeb 2 poprzednie!
jestem zaskoczony pozytywnie
_________________
KEEP ROCKIN'

Wróć do „Płyty”