Strona 6 z 10

: wt kwie 17, 2012 4:57 pm
autor: Frank
Fajna płytka. Mimo dwóch niewypałów (w mojej opinii) słucha się bardzo przyjemnie, a w jednym momencie byłem autentycznie pozytywnie zaskoczony. Ogólnie normalne PL, jak ktoś polubił kilka poprzednich to teraz też łyknie. Ci co w znajomości z tym zespołem zatrzymali się na dacie 1995, a nawet 1993 też mogą się połakomić. W sumie jakby taką płytę wypuścili 15 lat temu zamiast "One Second" to by się ludzie zesrali z zachwytu. Dziś pewnie takiej furory nie zrobi, ale to solidna porcja dobrej muzyki.

: wt kwie 17, 2012 5:58 pm
autor: KingOdin
Ja zacząłem słuchać, ale po 3-4 kawałkach zdeletowałem.

: wt kwie 17, 2012 6:07 pm
autor: Frank
No i błąd. To co najlepsze zaczyna się właśnie po czterech kawałkach.

: wt kwie 17, 2012 6:29 pm
autor: KingOdin
Sam nie wiem, w sumie PL jakoś nigdy nie należał do moich ulubionych zespołów

: czw kwie 19, 2012 6:40 am
autor: rape_of_virtue
Frank pisze:Fajna płytka. Mimo dwóch niewypałów (w mojej opinii) słucha się bardzo przyjemnie, a w jednym momencie byłem autentycznie pozytywnie zaskoczony.
Jeden z tych niewypałów to pewnie Worth Fighting For
A autentycznie pozytywne zaskoczenie musi dotyczyć teorii z innego świata. Nie może być inaczej

: czw kwie 19, 2012 9:41 am
autor: Last Axeman
Zapuściłem. Zobaczymy. Staram się podchodzić bez szczególnie wysokich oczekiwań.

: czw kwie 19, 2012 10:33 am
autor: rape_of_virtue
Last Axeman pisze:Zapuściłem. Zobaczymy. Staram się podchodzić bez szczególnie wysokich oczekiwań.
Moje podejście do tej płyty było bardzo podobne - w sumie żadnych oczekiwań i nadziei
Nie przepadam za krążkami od PLX do Faith Divides. Ta pierwsza jest zbyt miałka, choć spójna, a dwie kolejne może cięższe, ale za dużo tam chaosu i niezdecydowania (np. świetnie zapowiadający się "Living with Scars" po minucie z petardy zamienia się w przesłodzonego marcepana). "Tragic Idol" za to słucha mi się dobrze, chłopaki po prostu tym razem nagrali lepsze piosenki. I jakby ten ciężar gatunkowy wydaje się bardziej naturalny.
Oczywiście są tu słabsze momenty i oczywiście nie jest to dzieło wybitne, ale w końcu nagrali spójny krążek, bez przekombinowanych kompozycji. Dla mnie zdecydowanie najlepsza płyta od czasów Symbol of Life, z tym, że ja bardzo lubię również mniej metalowe albumy zespołu
Punkt kulminacyjny - zdecydowanie Theories from Another World. Od pół roku był to mój "intuicyjny" faworyt z krążka
To faktyczny powiew świeżości w stylistyce zespołu. Szkoda, że Greg nie zastosował wiecej takich efektów giatrowych, jak w tym numerze.
Zaraz potem Fear of Impending Hell, In this We Dwell, Tragic Idol i Too the Darkness.

: pt kwie 20, 2012 7:43 pm
autor: Frank
Nie zgodzę się z tym, że najlepsza od "Symbol Of Life". Moim zdaniem na "In Requiem" była najlepsza wypadkowa starego i nowego PL - wyśmienite melodie, odpowiedni ciężar gitar i świetne zagrywki i nie drażniące klawisze.
Na ostatnich dwóch (liczę łącznie z nówką) brnąc w klasykę trochę zapomnieli o tych rewelacyjnych melodiach.
Wydaje mi się, że "Tragic Idol" będzie zapamiętana głównie przez to, że PL zagrało tu najbardziej metalowo na przestrzeni ostatnich prawie 20 lat, licząc od Icon.

: sob kwie 21, 2012 9:02 am
autor: Last Axeman
Hmm czy jest to bardziej metalowe od poprzednika to mam wątpliwości.
A melodii jest właśnie na "Tragic Idol" bardzo dużo więc na pewno o nich nie zapomnieli.
Po dwóch odsłuchach podoba mi się, ale bez padania na kolana. Najlepsza środkowa części płyty choć knotów też się nie dosłuchałem.

: sob kwie 21, 2012 11:48 am
autor: rape_of_virtue
In Requiem to płyta, do której w ogóle nie wracam. Właśnie w dużej mierze za archaiczne klawisze (brzmienie a'la domowe Casio) i za najgorszy numer PL ever - Fallen Children. Akurat przy tej płycie nowa wypada nad wyraz dobrze, jest bardziej spójna stylistycznie i ma też lepsze melodie
Wolę jak PL jest zdecydowany - albo na serio gra metal (SoG, Icon) albo na serio metalu nie gra (Host, One Second, BiN)Półśrodki i zabawy w zadowalanie wszytskich w ich wykonaniu są mało porywające.
Nie wiem, czy "TI" będzie zapamiętany jako najcięższa płyta od iluś tam lat (od 2005, a nawet od SoL mówi się tak o każdej kolejnej). Nie wiem nawet, czy rzeczywiście jest to taki ciężki materiał (ale to żaden zarzut). Ale z całą pewnością więcej tu dobrych kompozycji niż na trzech ostatnich albumach. To w sumie wystarcza, na poziom Icon czy SoG już od dawna nie liczę
Szkoda tylko, że The Last Fallen Saviour wyleciał z "TI", bo poziomem przewyższa większość numerów z krążka
IMO najsłabszym ogniewem kapeli dziś jest Greg. Jego partie są banalne (czasem pojawiają się wręcz autoplagiaty) i w niczym nie przypominają solówek/melodii z pierwszej połowy lat 90-ych. W sumie tylko w Theories jest coś intrygujacego - krótkie sola przed wokalami i i flanger w refrenie. To już kolejna płyta na której gitara rytmiczna brzmi ciekawiej niż leadsy.