Iced Earth - The Crucible of Man (Something Wicked pt.II)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Merin
Posty: 99
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Merin »

iced earth sie skonczyl na burnt offerings, ew dark saga
_________________
Talk not to me of blasphemy, man; I'd strike the sun if it insulted me.
. . . from hell's heart I stab at thee; for hate's sake I spit my last breath at thee.
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

Kirk pisze:Cytat:Skolei[...]Skoleji
Skolei
Jeszcze lepiej.
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Ivanhoe pisze:Higlander napisał:Kirk napisał:Cytat:Skolei[...]SkolejiJeszcze lepiej.
Higlander pisze:Kirk napisał:Cytat:Skolei[...]Skoleji
Kirk pisze:Cytat:Skolei[...]
Skolei
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Higlander pisze:Kirk napisał:Cytat:SkoleiMnie z kolei interesuje, czemu kolega pisuje tylko w tematach o IE?Skoleji już takie pytanie było. Gdzieś już o tym pisałemSkoleji jeżeli chodzi o pisanie to nie tylko IE. Jeżeli jedak już mam neta na kwile to czytom najpierw o Icedach, następnie jak jest czas to zaglądam dalej.pozdro
Kirk pisze:Cytat:SkoleiMnie z kolei interesuje, czemu kolega pisuje tylko w tematach o IE?
Skolei
Ja żem kolege o to pytoł kilka miesiency temu. Jak widać sytuacja bez zmian. Tylko Ajset i Ajset
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

Po powrocie Matta liczyłem na wiele, choć poprzednie dwa krążki pod względem wokalnym wcale mnie nie zawiodły, a wręcz miło zaskoczyły. Jednak po zagłębieniu się w ostatnie wydawnictwo mogę powiedzieć tylko: Nie urzekła mnie ta historia...
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Znów się z Toba zgadzam.
Czyżby początek wielkiej przyjaźni?
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

od kilku dni jestem w domu pod niemal bezustannym ostrzałem tej płyty i znaszę to dzielnie. Na początku, w trakcie pierwszych przesłuchań wydawało mi się, że jest tu taki klimat, który coraz bardziej wciąga w miarę poznawania muzyki, wraz z kolejnymi przesłuchaniami (z wyjątkiem wspominanego tu, wspaniałego Come What May). Teraz widzę, że nic takiego niestety się nie dzieje aczkolwiek daleki jestem od stwierdzenia, że ta płyta jest zła. Jest po prostu przeciętna ale do słuchania się nadaje. W każdym razie nie mam takiej reakcji jak przy FA czy TGB, których nie jestem w stanie wysłuchać w całości.
Awatar użytkownika
Kirk
Posty: 6993
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kirk »

Ja na odwrót.
Wysłucham całe TGB, FA słucham bardzo często, bo to IMO jeszcze lepszy album, a TCOM pomęczyłem razy kilka i mam dość. Zawód i tyle. Z jednym się zgodzę. To przeciętny album i nic ponad to.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

to jeden z tych tytułów , których poznawać nie chcę , nuźy mnie juź przed odpaleniem.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Higlander
Posty: 205
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Higlander »

piciu6 pisze:to jeden z tych tytułów , których poznawać nie chcę , nuźy mnie juź przed odpaleniem.
To rzeczywiście jesteś zapoznany, jak nuży cię przed odpaleniem

Wróć do „Płyty”