Słucham. Zacząłem od "AOB".
Death Is Just A Feeling ma przede wszystkim nietypowe, jak na Sammeta wręcz zjawiskowe, linie wokalne w zwrotkach. Refren typowo Sammetowy - na dłuższą metę Jona Olivę dziwnie się w nich słucha - jakby próbował dodać im ciężaru, ale nie za bardzo miał do tego warunki (oczywiście mam na myśli sama kompozycję, nie potencjalny ciężar głosu JO
).
Reszta, szczerze mówiąc, na razie zlewa mi się w jedną masę. No, zapamiętałem "Rat Race" - energetycznie, ale mimo wszystko typowo i przewidywalnie.
Wicked Symphony jest o klasę lepsza od Anioła Babilonu. Tego drugiego w zasadzie mógłbym w ogóle nie słuchać gdyby nie zjawiskowy
Death Is Just A Feeling
. A pod koniec to już w ogóle wieje nudą.
Wnioski:
- za dużo Jorna
- zamiast dwóch - jeden album
- brak jakiegoś naprawdę killerskiego wałka
- "nie czuję" całości, jakiegoś konspektu, to tylko zbiór piosenek
Albumy wstydu nie przynoszą ale i wypieków na dupie także.
Jeśli Tobiaszek co lepsze patenty zostawia na solową Avantasię to naprawdę boję się o następną płytę Edguya, bo będzie jeszcze bardziej drewniana i wymęczona niż Tinnitus Sanctus.
kiepska płyta...
1. to już nie jest metal ale jakiś popik który chce za taki uchodzić
2. w zasadzie dwa utwory da się słuchać...no trzy:
-The Wicked Symphony
-Stargazer
i od bidy Dying For An Angel
reszta o kant dupy potłuc
jak się patrzy na nazwiska wokalistów to eehhh...
dramatyzujesz...
mnie podoba się coraz bardziej.
po scarecrow, nie spodziewałem się METALOWEJ płyty.
I wcale nie odnoszę wrażenia, że album próbuje za taki uchodzić.
Raczej próbuje pogodzić sympatyków Metal Opery i Scarecrow...
Zasadzność wypuszczenia albumu 2 płytowego to inna sprawa. Być może Tobias z wytwórnią widzą, że to ostatni dzwonek na tego typu wydawnictwo, bo płyty sie coraz gorzej sprzedają...
_________________
KEEP ROCKIN'
Jak dla mnie najlepszy kawałek z The Wicked Symphony to Scales Of Justice. Chyba najbardziej heavy metalowy. Ogólnie album słabiutki, dużo dużo gorzej niż na Scarecrow. AOB jeszcze nie słuchałem ale domyślam się, że szału raczej nie ma.
Kolega Piospy slusznie stwierdzil, ze nowa Avantasia to pomost pomiedzy "The Metal Opera I i II" i "The Scarecrow".. Sammet chcial zadowolic kazdego fana zespolu.. jak dla mnie nowy material jest bardzo udany i rowniez planuje zakup..
"Scarecrow" łyknąłem niemal natychmiast, z tym jest dużo gorzej. Ani jedna, ani druga płyta na razie nie przekonuje. "Wicked Symphony" wydaje się bardziej mięsista, z kolei na "Angelu" są mniej standardowe utwory, jak "Death Is Just A Feeling" czy "Symphony Of Life". Ten drugi zresztą zupełnie nie brzmi, jak Avantasia. Jorn niestety trochę spowszedniał przez to, że śpiewa w tylu kawałkach i też nie robi takiego wrażenia jak wcześniej.
_________________
I am the way, I am the light
I am the dark inside the night
Bazil pisze:"Jorn niestety trochę spowszedniał przez to, że śpiewa w tylu kawałkach .
I to jest jedyna rzecz która mnie wkurza jeśli chodzi o tą nową Avantasia, bo nie rozumie nie szło więcej wstawić choćby Jona Olivie czy Rippera?
Dlaczego to Jorn sobie zasłużył żeby śpiewać w tylu utworach?