AVANTASIA - "The Wicked Symphony" (2010)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Piospy pisze:Death Is Just A Feeling, bardziej Savatage'owaty niż Jon Oliva's Pain
Piłeś?
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
metalofil
Posty: 609
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: metalofil »

Słucham. Zacząłem od "AOB".
Death Is Just A Feeling ma przede wszystkim nietypowe, jak na Sammeta wręcz zjawiskowe, linie wokalne w zwrotkach. Refren typowo Sammetowy - na dłuższą metę Jona Olivę dziwnie się w nich słucha - jakby próbował dodać im ciężaru, ale nie za bardzo miał do tego warunki (oczywiście mam na myśli sama kompozycję, nie potencjalny ciężar głosu JO
).
Reszta, szczerze mówiąc, na razie zlewa mi się w jedną masę. No, zapamiętałem "Rat Race" - energetycznie, ale mimo wszystko typowo i przewidywalnie.
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Wicked Symphony jest o klasę lepsza od Anioła Babilonu. Tego drugiego w zasadzie mógłbym w ogóle nie słuchać gdyby nie zjawiskowy
Death Is Just A Feeling
. A pod koniec to już w ogóle wieje nudą.
Wnioski:
- za dużo Jorna
- zamiast dwóch - jeden album
- brak jakiegoś naprawdę killerskiego wałka
- "nie czuję" całości, jakiegoś konspektu, to tylko zbiór piosenek
Albumy wstydu nie przynoszą ale i wypieków na dupie także.
Jeśli Tobiaszek co lepsze patenty zostawia na solową Avantasię to naprawdę boję się o następną płytę Edguya, bo będzie jeszcze bardziej drewniana i wymęczona niż Tinnitus Sanctus.
Piospy
Posty: 922
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Piospy »

jutro wybieram się do MM, z zamiarem zakupu
_________________
KEEP ROCKIN'
Awatar użytkownika
sonen
Posty: 4200
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sonen »

kiepska płyta...
1. to już nie jest metal ale jakiś popik który chce za taki uchodzić
2. w zasadzie dwa utwory da się słuchać...no trzy:
-The Wicked Symphony
-Stargazer
i od bidy Dying For An Angel
reszta o kant dupy potłuc
jak się patrzy na nazwiska wokalistów to eehhh...
Piospy
Posty: 922
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Piospy »

dramatyzujesz...
mnie podoba się coraz bardziej.
po scarecrow, nie spodziewałem się METALOWEJ płyty.
I wcale nie odnoszę wrażenia, że album próbuje za taki uchodzić.
Raczej próbuje pogodzić sympatyków Metal Opery i Scarecrow...
Zasadzność wypuszczenia albumu 2 płytowego to inna sprawa. Być może Tobias z wytwórnią widzą, że to ostatni dzwonek na tego typu wydawnictwo, bo płyty sie coraz gorzej sprzedają...
_________________
KEEP ROCKIN'
mkfan
Posty: 23
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: mkfan »

Jak dla mnie najlepszy kawałek z The Wicked Symphony to Scales Of Justice. Chyba najbardziej heavy metalowy. Ogólnie album słabiutki, dużo dużo gorzej niż na Scarecrow. AOB jeszcze nie słuchałem ale domyślam się, że szału raczej nie ma.
S.IX
Posty: 1032
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: S.IX »

Kolega Piospy slusznie stwierdzil, ze nowa Avantasia to pomost pomiedzy "The Metal Opera I i II" i "The Scarecrow".. Sammet chcial zadowolic kazdego fana zespolu.. jak dla mnie nowy material jest bardzo udany i rowniez planuje zakup..
Bazil
Posty: 69
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Bazil »

"Scarecrow" łyknąłem niemal natychmiast, z tym jest dużo gorzej. Ani jedna, ani druga płyta na razie nie przekonuje. "Wicked Symphony" wydaje się bardziej mięsista, z kolei na "Angelu" są mniej standardowe utwory, jak "Death Is Just A Feeling" czy "Symphony Of Life". Ten drugi zresztą zupełnie nie brzmi, jak Avantasia. Jorn niestety trochę spowszedniał przez to, że śpiewa w tylu kawałkach i też nie robi takiego wrażenia jak wcześniej.
_________________
I am the way, I am the light
I am the dark inside the night
Victor
Posty: 186
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Victor »

Bazil pisze:"Jorn niestety trochę spowszedniał przez to, że śpiewa w tylu kawałkach .
I to jest jedyna rzecz która mnie wkurza jeśli chodzi o tą nową Avantasia, bo nie rozumie nie szło więcej wstawić choćby Jona Olivie czy Rippera?
Dlaczego to Jorn sobie zasłużył żeby śpiewać w tylu utworach?

Wróć do „Płyty”