Blind Guardian to dla mnie perła jeśli chodzi o zespół, ale ostatnie lata przyczyniły się że ta perła zaczęła tracić nieco na wartości, ba zaczęła się przekształcać. Tolerowałem to, ale przyszedł czas w którym miałem dość i postawiłem wysokie wymagania nowemu albumowi Blindów, chciałem usłyszeć przynajmniej w połowie tak dobry album jak Imaginations From The Other Side i ktoś może powiedzieć, a cóż to za wyczyn?
Hmm na stan jaki zespół się znajdował po 2006r pozostawiał niesmak, niedosyt. Bo jak by nie było to Twist in the Myth był jak dla mnie dobrym albumem. Choć nie wiele tam było słychać blind guardian, który lubię za takie albumy jak właśnie wspomniany wcześniej Imaginations... Uważam, że 4 lata jakie przyszło czekać na At the Edge of Time nie poszły na marne i co więcej dały znakomity owoc, który śmiało mozna postawić obok wielkich albumów. Bo każdy powinien zauważyć podczas słuchania, że ów materiał niszczy dwa poprzednie albumy, dla mnie nawet jest ciekawiej niż na nightfall:P
Zespół bardzo udanie zmieszał elementy właśnie z takich albumów jak : imaginations, nightfall czy też właśnie twist in the myth. Wszystko bardzo ładnie wzmocnione idealnym brzmieniem. I kolejnym mocnym atutem albumu jest ... perkusja. Tak, Frederik Ehmke świetnie tutaj odegrał swoją rolę nie gorzej niż sam Thomen Stauch! Tą pustkę po nim świetnie wypełnił i trzeba przyznać że na tym albumie miał o wiele więcej pracy niż na poprzedniku.
Na wyróżnienie zasługuję również reszta bardów : Hansi już dawno nie brzmiał tak fantastycznie, już minęło kilka lat od genialnego imaginations, a mimo to Hansi wciąż potrafi zniszczyć słuchacza swoim niesamowitym głosem. Również Andre i Marcus , bo już dawno nie grali takich zajebistych riffów i tak kombinacyjnych solówek, cudo jak dla mnie. Kolejnym plusem bez wątpienia jest kompozytorstwo, a więc coś czego brakowało na ostatnich albumach. Panowie się postarali i dali nam naprawdę 10 równych kompozycji, których cechuje to wszystko do czego nas przyzwyczaili. Szybkie tempo, zwolnienia podczas refrenów i sporo ciekawych wątków. Dodali tez sporo fajnych wątków orkiestry, przez co ma się wrażenie jakby się było na seansie w kinie, przykładem sa tu przede wszystkim : Sacred Worlds, czy też Wheel of Time, i za te rozwiązanie również duży plus.
Mam tylko jedno zastrzeżenie, za dużo wolnych kawałków. Choć są przyjazne, to jednak zamieniłbym jeden albo dwa na szybsze kawałki. Poza tym album jest w pytę.Jest równy, bez jakiś wypełniaczy, można z miłą chęcią słuchać cały album od początku do końca. I wierzcie nie będzie zmarnowana godzina waszego życia, a na pewno coś więcej. Dla fanów power metalu pozycja obowiązkowa.
Ale wciąż ciężko mi go zestawić z tworami Savage Circus:(
Na pewno jest lepszy niż O f Doom Of Death, ale do Dreamland Manor już raczej nie podskoczy, ale to póki takie wstępne moje stwierdzenie.
Uważam, że 8.5/10 to nie jest wygórowana ocena jak na ten krążek:D
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]