pan_Heathen pisze:Oenologist napisał:A i sama muzyka klasyczna z której czerpie Rhapsody...powiedziałbym, że to jest sprymityzowanie i tak już banalnej i remizowej klasyki (oczywiście są wyjątki, ale gdyby czerpali z innych źródeł, to szlag trafiłby całą tą chwytliwość)http://www.youtube.com/watch?v=6ZN1xw-HlI8pokaż mi takie wyjątki w Limp Bizkit, pokaż mi choć w ćwierci tak ambitne kompozycje w LB. Ci bez wyjątku czerpią z dwóch do bólu banalnych rozrywkowych gatunków - hh i nu metalu. O jakiej szczególnej obiektywnej jakości tu może być mowa?Andrzej Lepper jest zajebiście wpływowy wsród wiejskich głupków, czy to czyni z niego obiektywnie jakąś wielką jakość? Nie. I nie wiem, dlaczego wpływy w muzyce traktować inaczej.
I tu dochodzimy do jeszcze jednej kwestii - co jest ambitne? Czy muzyka klasyczna, z której czerpią Włosi nie jest rozrywkowa? Powiedziałbym, że czerpią właśnie z najłatwiejszej, najbardziej rozrywkowej i banalnej muzyki klasycznej jaką można znaleźć. Nie chcę się w głębsze rozważania na temat definicji 'obiektywizmu' w muzyce angażować, bo to są powazne kwestie, które zabiorą masę czasu a i tak nie dojdziemy do żadnych konkretów. Może kiedyś.Oenologist pisze:A i sama muzyka klasyczna z której czerpie Rhapsody...powiedziałbym, że to jest sprymityzowanie i tak już banalnej i remizowej klasyki (oczywiście są wyjątki, ale gdyby czerpali z innych źródeł, to szlag trafiłby całą tą chwytliwość)
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
