Grunge vs Neo Power Metal

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

pan_Heathen pisze:Oenologist napisał:A i sama muzyka klasyczna z której czerpie Rhapsody...powiedziałbym, że to jest sprymityzowanie i tak już banalnej i remizowej klasyki (oczywiście są wyjątki, ale gdyby czerpali z innych źródeł, to szlag trafiłby całą tą chwytliwość)http://www.youtube.com/watch?v=6ZN1xw-HlI8pokaż mi takie wyjątki w Limp Bizkit, pokaż mi choć w ćwierci tak ambitne kompozycje w LB. Ci bez wyjątku czerpią z dwóch do bólu banalnych rozrywkowych gatunków - hh i nu metalu. O jakiej szczególnej obiektywnej jakości tu może być mowa?Andrzej Lepper jest zajebiście wpływowy wsród wiejskich głupków, czy to czyni z niego obiektywnie jakąś wielką jakość? Nie. I nie wiem, dlaczego wpływy w muzyce traktować inaczej.
Oenologist pisze:A i sama muzyka klasyczna z której czerpie Rhapsody...powiedziałbym, że to jest sprymityzowanie i tak już banalnej i remizowej klasyki (oczywiście są wyjątki, ale gdyby czerpali z innych źródeł, to szlag trafiłby całą tą chwytliwość)
I tu dochodzimy do jeszcze jednej kwestii - co jest ambitne? Czy muzyka klasyczna, z której czerpią Włosi nie jest rozrywkowa? Powiedziałbym, że czerpią właśnie z najłatwiejszej, najbardziej rozrywkowej i banalnej muzyki klasycznej jaką można znaleźć. Nie chcę się w głębsze rozważania na temat definicji 'obiektywizmu' w muzyce angażować, bo to są powazne kwestie, które zabiorą masę czasu a i tak nie dojdziemy do żadnych konkretów. Może kiedyś.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

Oenologist pisze:pan_Heathen napisał:Oenologist napisał:A i sama muzyka klasyczna z której czerpie Rhapsody...powiedziałbym, że to jest sprymityzowanie i tak już banalnej i remizowej klasyki (oczywiście są wyjątki, ale gdyby czerpali z innych źródeł, to szlag trafiłby całą tą chwytliwość)http://www.youtube.com/watch?v=6ZN1xw-HlI8pokaż mi takie wyjątki w Limp Bizkit, pokaż mi choć w ćwierci tak ambitne kompozycje w LB. Ci bez wyjątku czerpią z dwóch do bólu banalnych rozrywkowych gatunków - hh i nu metalu. O jakiej szczególnej obiektywnej jakości tu może być mowa?Andrzej Lepper jest zajebiście wpływowy wsród wiejskich głupków, czy to czyni z niego obiektywnie jakąś wielką jakość? Nie. I nie wiem, dlaczego wpływy w muzyce traktować inaczej.I tu dochodzimy do jeszcze jednej kwestii - co jest ambitne? Czy muzyka klasyczna, z której czerpią Włosi nie jest rozrywkowa? Powiedziałbym, że czerpią właśnie z najłatwiejszej, najbardziej rozrywkowej i banalnej muzyki klasycznej jaką można znaleźć. Nie chcę się w głębsze rozważania na temat definicji 'obiektywizmu' w muzyce angażować, bo to są powazne kwestie, które zabiorą masę czasu a i tak nie dojdziemy do żadnych konkretów. Może kiedyś.
pan_Heathen pisze:Oenologist napisał:A i sama muzyka klasyczna z której czerpie Rhapsody...powiedziałbym, że to jest sprymityzowanie i tak już banalnej i remizowej klasyki (oczywiście są wyjątki, ale gdyby czerpali z innych źródeł, to szlag trafiłby całą tą chwytliwość)http://www.youtube.com/watch?v=6ZN1xw-HlI8pokaż mi takie wyjątki w Limp Bizkit, pokaż mi choć w ćwierci tak ambitne kompozycje w LB. Ci bez wyjątku czerpią z dwóch do bólu banalnych rozrywkowych gatunków - hh i nu metalu. O jakiej szczególnej obiektywnej jakości tu może być mowa?Andrzej Lepper jest zajebiście wpływowy wsród wiejskich głupków, czy to czyni z niego obiektywnie jakąś wielką jakość? Nie. I nie wiem, dlaczego wpływy w muzyce traktować inaczej.
Oenologist pisze:A i sama muzyka klasyczna z której czerpie Rhapsody...powiedziałbym, że to jest sprymityzowanie i tak już banalnej i remizowej klasyki (oczywiście są wyjątki, ale gdyby czerpali z innych źródeł, to szlag trafiłby całą tą chwytliwość)
No ale nie każdy musi być od razu Stockhausenem, żeby grać troche ambitniej niż podwórkowy metalorap Limp Bizkit.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Głownym problemem jest to, że dla wielu ludzi istnieje prosta implikacja: nie podoba mi się -> obiektywne gówno. Rozumowanie nie podoba mi się -> obiektywne gówno LUB nie jest to muzyka dla mnie jest w zaniku. Pewnie czasem sam w to wpadam, ale daleko mi do wielu ludzi na forach. "Techniczny thrash to gówno i slepa uliczka. dlaczego? bo mi się nie podoba". neopower to najwieksze gówno w swiatowej muzyce, bo nie lubie tego i tego. Część oczywiscie próbuje sensownie argumentować, ale w takiej materii jak muzyka rozrywkowa, jest to z góry skazane na porażkę. Koniec koncow zawsze to będzie najlepsze, co rozrywa więcej osób, bo ci beda najgłosniej krzyczec. ale "najlepsze" nie znaczy najlepsze.
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Rune Of Torment pisze:Cytat:A co powiesz na zestawienie Rhapsody i Venom? Czy ktokolwiek miałby problem ze wskazaniem bardziej wartościowego (względem powyższych kryteriów zespołu)?To się czuje podskórnie(oczywiście orientując się w kontekście)Pełen subiektywizm. Nie wątpie, że są całe legiony ludzi, które będą wolały Rhapsody.
A co powiesz na zestawienie Rhapsody i Venom? Czy ktokolwiek miałby problem ze wskazaniem bardziej wartościowego (względem powyższych kryteriów zespołu)?To się czuje podskórnie(oczywiście orientując się w kontekście)
Tak, oczywiście. Tak tylko dodałem od siebie
Ale cały czas rozpatrujemy kwestie który zespół jest istotniejszy dla muzyki w ogóle (wpływowość, oryginalność, etc.), a nie "lubie bo jest fajny".
Dobra, muszę się teleportować gdzie indziej. Wrócę później to możemy kontynuować.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Oenologist pisze:I tu dochodzimy do jeszcze jednej kwestii - co jest ambitne? Czy muzyka klasyczna, z której czerpią Włosi nie jest rozrywkowa? (...) Nie chcę się w głębsze rozważania na temat definicji 'obiektywizmu' w muzyce angażować, bo to są powazne kwestie, które zabiorą masę czasu a i tak nie dojdziemy do żadnych konkretów. Może kiedyś.
Na potrzeby tej dyskusji wystarczy to, że Dvorak jest bardziej ambitny niż MC Hammer
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

pan_Heathen pisze:Oenologist napisał:I tu dochodzimy do jeszcze jednej kwestii - co jest ambitne? Czy muzyka klasyczna, z której czerpią Włosi nie jest rozrywkowa? (...) Nie chcę się w głębsze rozważania na temat definicji 'obiektywizmu' w muzyce angażować, bo to są powazne kwestie, które zabiorą masę czasu a i tak nie dojdziemy do żadnych konkretów. Może kiedyś.Na potrzeby tej dyskusji wystarczy to, że Dvorak jest bardziej ambitny niż MC Hammer
Oenologist pisze:I tu dochodzimy do jeszcze jednej kwestii - co jest ambitne? Czy muzyka klasyczna, z której czerpią Włosi nie jest rozrywkowa? (...) Nie chcę się w głębsze rozważania na temat definicji 'obiektywizmu' w muzyce angażować, bo to są powazne kwestie, które zabiorą masę czasu a i tak nie dojdziemy do żadnych konkretów. Może kiedyś.
Udowodnij
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

a mnie tam wali czy ktoś gra ambitnie czy nie...owszem ambicje muzyków MOGĄ być zaletą danej muzyki, ale nie muszą
chłopaki z Venom czy Celtic Frost raczej nie myśleli ani nie zamierzali być ambitni
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Last Axeman pisze:Nie muszę czegoś lubić żeby stwierdzić, że dzieje się tam więcej niż w muzyce innego zespołu. Struktura kompozycji to nie jest element subiektywizmu. W muzyce Rhapsody więcej się dzieje - to jest fakt.
Tak to jest fakt. Tyle, że znowu nie ma to żadnego przełożenia na poziom muzyki
. To jedynie kryterium, które daje się w miarę jednoznacznie określić. Na podobnej zasadzie można stwierdzić, że niektóre zespoły grają szybciej a inne wolniej, bo tempo po prostu daje się łatwo zmierzyć, ale wyznacznikiem jakości jest tak naprawdę żadnym.
_________________
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

K0stek pisze:Last Axeman napisał:Nie muszę czegoś lubić żeby stwierdzić, że dzieje się tam więcej niż w muzyce innego zespołu. Struktura kompozycji to nie jest element subiektywizmu. W muzyce Rhapsody więcej się dzieje - to jest fakt.Tak to jest fakt. Tyle, że znowu nie ma to żadnego przełożenia na poziom muzyki. To jedynie kryterium, które daje się w miarę jednoznacznie określić. Na podobnej zasadzie można stwierdzić, że niektóre zespoły grają szybciej a inne wolniej, bo tempo po prostu daje się łatwo zmierzyć, ale wyznacznikiem jakości jest tak naprawdę żadnym.
Last Axeman pisze:Nie muszę czegoś lubić żeby stwierdzić, że dzieje się tam więcej niż w muzyce innego zespołu. Struktura kompozycji to nie jest element subiektywizmu. W muzyce Rhapsody więcej się dzieje - to jest fakt.
O tym czy coś jest dobrej jakości czy nie, decyduje już subiektywnie sam słuchacz. Kryterium to daje jednak pewien pogląd na sytuację. Wyobraź sobie, że nie słuchasz ani tego ani tego i musisz obiektywnie powiedzieć, która muza może bardziej pasować do określenia "gówniana", ale całkowicie pomijając własny gust i to co Ci się indywidualnie podoba. Czy będzie to muzyka dobrze wykonana i ciekawiej skomponowana? Nie sądzę. Nie twierdzę jednocześnie, że można w ten sposób oceniać za każdym razem i że np. neopower jest lepszy od grunge'u czy Limp Bizkit. To już subiektywna rzecz. Wciąż nie rozumiem jednak dlaczego neopower ma być gówniany tylko dlatego że jest bardzo melodyjny i lekki, podczas gdy grunge ma być przeciwieństwem gówna bo jest surowy, brudny i znacznie mniej melodyjny. Pisał o tym kilka postów wyżej Heathen - zbyt dużo wśród słuchaczy myślenia w stylu "nie podoba mi się - jest gówniane". Wg mnie tak być nie powinno.
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Last Axeman pisze:K0stek napisał:Last Axeman napisał:Nie muszę czegoś lubić żeby stwierdzić, że dzieje się tam więcej niż w muzyce innego zespołu. Struktura kompozycji to nie jest element subiektywizmu. W muzyce Rhapsody więcej się dzieje - to jest fakt.Tak to jest fakt. Tyle, że znowu nie ma to żadnego przełożenia na poziom muzyki. To jedynie kryterium, które daje się w miarę jednoznacznie określić. Na podobnej zasadzie można stwierdzić, że niektóre zespoły grają szybciej a inne wolniej, bo tempo po prostu daje się łatwo zmierzyć, ale wyznacznikiem jakości jest tak naprawdę żadnym.O tym czy coś jest dobrej jakości czy nie, decyduje już subiektywnie sam słuchacz. Kryterium to daje jednak pewien pogląd na sytuację. Wyobraź sobie, że nie słuchasz ani tego ani tego i musisz obiektywnie powiedzieć, która muza może bardziej pasować do określenia "gówniana", ale całkowicie pomijając własny gust i to co Ci się indywidualnie podoba. Czy będzie to muzyka dobrze wykonana iciekawiejskomponowana?
K0stek pisze:Last Axeman napisał:Nie muszę czegoś lubić żeby stwierdzić, że dzieje się tam więcej niż w muzyce innego zespołu. Struktura kompozycji to nie jest element subiektywizmu. W muzyce Rhapsody więcej się dzieje - to jest fakt.Tak to jest fakt. Tyle, że znowu nie ma to żadnego przełożenia na poziom muzyki. To jedynie kryterium, które daje się w miarę jednoznacznie określić. Na podobnej zasadzie można stwierdzić, że niektóre zespoły grają szybciej a inne wolniej, bo tempo po prostu daje się łatwo zmierzyć, ale wyznacznikiem jakości jest tak naprawdę żadnym.
Last Axeman pisze:Nie muszę czegoś lubić żeby stwierdzić, że dzieje się tam więcej niż w muzyce innego zespołu. Struktura kompozycji to nie jest element subiektywizmu. W muzyce Rhapsody więcej się dzieje - to jest fakt.
To też jest pojęcie względne
.
Ale ok, nie czepiam się już. Sęk w tym, że to kryterium nie daje absolutnie żadnego poglądu na sytuację, bo sprawdza się tylko w teorii. Takie "obiektywne" wartościowanie muzyki na podstawie umiejętności technicznych muzyków, rozbudowania kompozycji czy czegoś tam jeszcze co daje się zmierzyć i porównać to już lekkie popadanie w absurd. Przecież wszyscy dobrze znamy przykłady albumów, które są genialne w swojej prostocie a czasem nawet wręcz prymitywne, a stosując wspomniane kryteria zostałyby właśnie uznane za gówniane. Więc wychodziłoby na to, że duża część klasycznych metalowych albumów jest słaba, nie to co Rhapsody czy Dragonforce.
Główny problem z neopowerem jest taki, że jeśli rozpatrywać go w metalowych kategoriach to niestety, ale jest obiektywnie gówniany.
_________________