EOR (brzmienie Graya) ujęła mnie przy trzecim podejściu... zas co się tyczy TGEEOR zostalem powalony juz po pierwszym przesluchaniu, natomiast TGE na samym poczatku zostawila we mnie pewien niedosyt. Dopiero gdzies za 5-6 przesluchaniem zaskoczylo i odkrylem geniusz tej plyty
moje pierwsze dwa podejścia były zdecydowanie na NIE!!! nie chciałem takiego Nevermore! ale za "n-tym" (nie wiem którym, 6tym? 8-mym?) odsłuchem już byłem na tak... kompozycyjnie od razu było OK, brzmieniowo (w tym praca gitar) NIE... zresztą do dziś wolę brzmienie ala Neil Kernon a gitary takie jak są na POE czy DNB
