Black Sabbath - 13 (2013)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
jest na dzień dobry lekuchne podobieństwo, można by rzec, jak to u Iommiego hehe, a co do pojedynku to trudna sprawa, przynajmniej dla mnie, bo wiadomo że jak Ozzy sie odezwie to ja już mam mokre gacie, choć małego wielkiego człowieka tez ubóstwiam. Bardziej zapamietywalny dla mła jest materiał z Ozzem, bo mimo że Heaven&Hell brzmi potężniej i jest bardzo solidnym albumem, to mnie nuży i nie wracam do niego więcej, natomiast 13-ka mimo ograniczeń formuły jest bardziej różnorodna, no i uderza w punkt sentymentalnyBartek (BD) pisze:Dobra, co lepsze? "Devil You Know" czy "13"? W końcu oba albumy to dzieło Black Sabbath. Ok, ze względów prawnych Black Sabbath nagrał ten pierwszy pod innym szydlem, ale BS to BS, obojętnie pod jaką nazwą. I drugie pytanie: też zauważacie podobieństwo między "Follow The Tears" a "Dear Father"? Chodzi o riffy.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Jako Heaven & Hell nagrali według mnie lepszą płytę niż teraz. Oprócz typowego sabatowego ciężaru mieliśmy tam mnóstwo świetnych, porywających melodii. Na "13" jest więcej z bardzo wczesnego Sabbath, ale gdzieś tej chwytliwości brakło, momentami wieje nudą.Bartek (BD) pisze:Dobra, co lepsze? "Devil You Know" czy "13"? W końcu oba albumy to dzieło Black Sabbath. Ok, ze względów prawnych Black Sabbath nagrał ten pierwszy pod innym szydlem, ale BS to BS, obojętnie pod jaką nazwą. I drugie pytanie: też zauważacie podobieństwo między "Follow The Tears" a "Dear Father"? Chodzi o riffy.
Lubię obie płyty, choć do trzynastki będę wracał częściej. Devil jest muzycznie ciekawszy ale 13 ma Ozziego na pokładzie i tą charakterystyczną, genialną toporność ( nie wiem jak to lepiej określić ) klasycznych płyt.Bartek (BD) pisze:Dobra, co lepsze? "Devil You Know" czy "13"? W końcu oba albumy to dzieło Black Sabbath.
- Bartek (BD)
- Posty: 1780
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Udało mi się wreszcie wysłuchać tej płyty, no i tak jak myślałem po przesłuchaniu tych kawałków, które były dostępne przed premierą - bez rewelacji. Iommi mógłby się pokusić o coś bardziej oryginalnego, bo że umie pokazał chociażby na swoich płytach solowych. Rozumiem jednak, że może taka była koncepcja. Fajnie, że grają, fajnie, że nagrywają, a że chciałoby się czegoś więcej? Trudno:)
