Running Wild - Rapid Foray

Wszystko o płytach 2016 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Trzy razy dzisiaj pocisnąłem "Rapida". To jest piractwo na odpowiednim poziomie. Jak już wspominałem "Shadowmaker" i "Resilent" pominąłem, ale "Victory", "Brotherhood" i "Roques en Vogue" znam i jestem skłonny przyznać, że nówka wypada od nich korzystniej.
stone
Posty: 46
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: stone »

Jestem po pierwszym odsłuchu i póki co najbardziej podoba mi się okładka.
Nie wiem czy mam już wadę słuchu, a może trefny egzemplarz płyty, ale brzmienie jest tragiczne. Już nie czepiam się perkusji na której rzekomo Wolpers zgrał w paru numerach (pytam w których?). Płaskie, cyfrowe gitary i dziwny pogłos na albumie. Ogólnie dynamiki brak.
Poziom produkcji odrobinę lepszy od ReV, do której głównie z tego powodu nie wracam. Obawiam się że z Rapid będzie podobnie.
Słucham RW od 1987r i w sumie powinienem się cieszyć że jest powrót do starych patentów ale jakoś przestało mnie to rajcować....
Wolę piratów w mroczniejszym wydaniu a ta płyta jest wyjątkowo radosna
Skoro przywołano tu Accept, to "Stick to your guns" brzmi w refrenie jak ich stary kawałek.
By the blood... nie trawię. Na ten moment tylko instrumental kupuję.
Narzekałem na poprzednie albumy i teraz też marudzę więc to może nie wina RW tylko mój problem? A że na starość zamiast słabszych słucham coraz cięższych kategorii to i Rolf nie poradzi.
Uff...starczy. Może za miesiąc po maglowaniu płyty odszczekam powyższe zarzuty.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Przez lata posuchy pewnie prawie wszystkim obniżyły się oczekiwania wobec nowych propozycji RW. Myślę, że dotyczy to zarówno sfery kompozycyjnej, jak i produkcyjnej. Przymykam oko na autoplagiaty i niedostatki brzmieniowe, choć te ostatnie w przypadku "Rapid" mogę oceniać na razie wyłącznie na podstawie mp3. Ważne, że są charakterystyczne melodie, riffy i piracki klimat, których nie tylko udało się Rolfowi nie zepsuć, ale skomponować i zaaranżować na tyle dobrze, że jest przyjemność ze słuchania. Do większości utworów nie mam w zasadzie żadnych zastrzeżeń. Brakuje mi tylko porządnych naspeedowanych ścigaczy w rodzaju "Agents of Black", ponieważ prawie wszystkie kawałki są utrzymane w co najwyżej średnim tempie. Nie powiedziałbym, że materiał jest radosny. To nie do końca prawda, w dodatku może spowodować błędne myślenie u niektórych i zniechęcenie przed poznaniem "Rapid Foray". Prędzej nazwałbym go optymistycznym - szczęśliwi z powodu ponownej możliwości uprawiania swojego "zawodu" piraci, wypływają na morza pełni nadziei na zdobycie bogatych łupów
stone
Posty: 46
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: stone »

Wrażenia były pisane na gorąco, po pierwszym odsłuchu.
Chyba za dużo recenzji się naczytałem, a celowo nie słuchałem żadnych sampli i wyobraźnia zrobiła swoje
Radosna to może nie najtrafniejsze określenie ale w refrenach dominuje raczej wesoły nastrój, a od piratów oczekiwałbym trochę więcej grozy-emoji-
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Jeszcze dwie strony i wygrzebie z piwnicy kapelusz i hak...
Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

progmetal pisze:Jeszcze dwie strony i wygrzebie z piwnicy kapelusz i hak...
przyklejane wąsy i dmuchaną papugę
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

berba pisze:progmetal napisał:Jeszcze dwie strony i wygrzebie z piwnicy kapelusz i hak...przyklejane wąsy i dmuchaną papugę
progmetal pisze:Jeszcze dwie strony i wygrzebie z piwnicy kapelusz i hak...
wąsy mam własne.
Sebol
Posty: 2604
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sebol »

Niezła ta płyta im w sumie wyszła, tak o jedno oczko ją lepiej oceniam niż poprzednią. Jednak nadal nie jest to taki poziom, że chciałoby się przy tej płycie pozostać na dłużej. Nadal trzeba wracać do starych sprawdzonych pozycji z ich dyskografii aby posłuchać naprawdę zajebistego piracenia
na szczęście w całkiem pokaźnej ilości
_________________
stone
Posty: 46
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: stone »

Zrobiłem dzisiaj drugie podejście do płyty i... po 30s krążek się zatrzymał.
Error, w odtwarzaczu, error na kompie. Pojechałem wymienić płytę.
W sklepie to samo. ?? Nowy egzemplarz gra i lepiej brzmi. Zniknął pogłos i zyskała nieco dynamika. Nie jest to jakaś kolosalna różnica ale słucha się znacznie przyjemniej.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Sebol pisze:Niezła ta płyta im w sumie wyszła, tak o jedno oczko ją lepiej oceniam niż poprzednią. Jednak nadal nie jest to taki poziom, że chciałoby się przy tej płycie pozostać na dłużej. Nadal trzeba wracać do starych sprawdzonych pozycji z ich dyskografii aby posłuchać naprawdę zajebistego piraceniana szczęście w całkiem pokaźnej ilości
Dla mnie poziom jest na tyle dobry, że przesłuchałem już ok. 8 razy i nadal chce mi się słuchać dalej. A że starocie i tak lepsze, to kwestia bezdyskusyjna. Mam jednak nadzieję, że i do "Rapid Foray" za kilka lat będę wracał przynajmniej raz na jakiś czas.

Wróć do „Płyty 2016”