Radykalizm, czy jakoś tam...

Ten dział jest poświęcony wszystkiemu, co wiąże się z naszą ulubioną muzyką. Newsy, ciekawostki, plotki, wydarzenia. Ile tylko dusza zapragnie!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Prędkość to dopiero Iron Maiden w Phantom Of The Opera i Transylvania pokazało
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Meltorm pisze:Prędkość to dopiero Iron Maiden w Phantom Of The Opera i Transylvania pokazało
Taka prędkość to nic w porównaniu z tym, co robił Van Halen
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Wiwern
Posty: 925
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Wiwern »

ale prędkość+ciężar+image Judas Priest lat 70tych, to był jednak pewien krok naprzód w stosunku do Sabbathów, tym bardziej, że Black Sabbath właśnie pod koniec lat siedemdziesiątych lekko się zagubili i dopiero na "Heaven And Hell" odnaleźli właściwą drogę (nie znaczy to, że nie lubię "Technical Extasy" i "Never Say Die!", ale z punktu widzenia kwestii czysto radykalizacyjnych (heavymetalizujących) nie poczynili tego kroku naprzód, który zrobił za nich Priest. Poza tym - w Black Sabbath nie było dwóch gitar i nie było tylu ćwieków.
Innymi słowy Black Sabbath stworzyło Judas Priest, a Judas Priest stworzyło Slayer.
Co do Slayera, to nie można oczywiście przemilczeć wpływów punka i NWOBHM, ale głównie Priest. Zresztą:
- sami się do tego przyznali (w jakimś wywiadzie kiedyś czytałem)
- nie bez powodu uczcili Judasów "Dissident Agressorrem" na "South Of Heaven".
_________________
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Nie uważam, że Black Sabbath się zagubiło pod koniec 70. Raczej się rozwinęli.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Oenologist pisze:Last Axeman napisał:Cytat:Co do Judas Priest, to biorąc pod uwagę prosty czynnik WPŁYWOWOŚCI na gatunek, jest to zespół o o wiele większej sile rażenia, niż Saxon. Zastanów się w którym momencie Saxon był zespołem, który odbił piętno na METALU? Pierwsze płyty? NWOBHM? Teraz rzuć okiem na Priest, zespół, który jest o wiele częściej wspominany w kwestii swojakiej podstawy gatunku, który dziś nazywamy METALEM.Jeśli chodzi o pierwszą połowę lat 80tych to myślę, że wpływowość obu kapel stała na podobnym poziomie. Niestety później Saxon się rozmienił na drobne, a Priest po eksperymentach przygrzał zajebiście wpływowym "Painkillerem". I to jest jego przewaga nad Saxon, co nie zmienia faktu, że ten drugi jest zespołem z tej samej półki.A co powiesz o albumach z lat 70? Judas Priest nie zaczął się w latach 80Czyli istotne punkty:- Sad WIngs Of Destiny (pokaż mi drugi album z podobną zawartością, nagrany w tych czasach - czysty Heavy Metal)- Unleashed In The East (chyba idealny chemiczny wzór HEAVY METALU, niby kompozycje z lat poprzednich, ale w nowoczesnym, dociążonym ubiorze)- Killing Machine (właściwie powinien być przed UITE, ale...dalsza radykalizacja brzmieniowo-kompozycjna, którą słychać np. na debiutanckich albumach thrasherów z lat 80)Powiedziałbym, że Judas Priest max. swej wpływowości na późniejsze gatunki osiągnął właśnie w latach 70 (później dokładając jedynie cegiełki do gotowego już monolitu), podczas gdy lata 80 przyniosły raczej większą popularność i aspekt komercyjny. Z kolei jeśli chodzi o Painkiller, to jest to dyskusyjna kwestia. Album właściwie średnio oryginalny, bardzo zachowawczy (nie mówię, że zły - świetny!) i oparty na ogranych wzorcach. I z pewnością nie radykalny (patrząc globalnie), a także nie istotnie wpływowy na gatunek w ogóle (ew. na różnorakich kopistów z zachodniej Europy- Primal Fear, Silent Force, etc.).Co więc wniósł Saxon? Ano wpasował się w estetykę NWOBHM (+), promował image motocyklisty (nie byli pierwsi, ale + za wierność idei), coś jeszcze?
Last Axeman pisze:Cytat:Co do Judas Priest, to biorąc pod uwagę prosty czynnik WPŁYWOWOŚCI na gatunek, jest to zespół o o wiele większej sile rażenia, niż Saxon. Zastanów się w którym momencie Saxon był zespołem, który odbił piętno na METALU? Pierwsze płyty? NWOBHM? Teraz rzuć okiem na Priest, zespół, który jest o wiele częściej wspominany w kwestii swojakiej podstawy gatunku, który dziś nazywamy METALEM.Jeśli chodzi o pierwszą połowę lat 80tych to myślę, że wpływowość obu kapel stała na podobnym poziomie. Niestety później Saxon się rozmienił na drobne, a Priest po eksperymentach przygrzał zajebiście wpływowym "Painkillerem". I to jest jego przewaga nad Saxon, co nie zmienia faktu, że ten drugi jest zespołem z tej samej półki.
Co do Judas Priest, to biorąc pod uwagę prosty czynnik WPŁYWOWOŚCI na gatunek, jest to zespół o o wiele większej sile rażenia, niż Saxon. Zastanów się w którym momencie Saxon był zespołem, który odbił piętno na METALU? Pierwsze płyty? NWOBHM? Teraz rzuć okiem na Priest, zespół, który jest o wiele częściej wspominany w kwestii swojakiej podstawy gatunku, który dziś nazywamy METALEM.
Sad Wings of Destiny - to jeszcze granie bardziej hard rockowe niż heavy metalowe. Killing Machine to wg mnie pierwszy album, na którym czyste heavy pojawiło się w większym zakresie choć i tu ciągle dużo było hard rocka.
Saxon też startował jeszcze w latach 70tych - pierwszy album 1979.
Istotnie promowali image motocyklisty
a wpływ na kapele grające heavy/power mieli duży. Wielu muzyków parających się taką muzyką (myślę, że większość) wskazywało i wskazuje ich wpływ na swoją muzykę. Zresztą nie będziemy chyba wykazywać wyższości jednego nad drugim w oparciu o moment pojawienia się na scenie. Wtedy żaden zespół nie miałby szans np. z The Beatles;)
Powiedziałbym, że "Painkiller" jest albumem dużo bardziej wpływowym niż piszesz (abstrahując od poziomu jego oryginalności). Nawet "judasomania", która dopadła scenę metalową kilka lat temu oparta była właśnie głównie na patentach pejnkillerowskich.
Reasumując - zgadzam się, że JP jest zespołem bardziej wpływowym, ale z drugiej strony rozumiem jeżeli ktoś wyżej stawia Saxon. Są to zespoły podobnego formatu. Dlatego przyczepiłem się do tego "kuriozum"
, które wg mnie jest zbyt radykalnym określeniem w kontekście zależności na linii JP - Saxon
oblak
Posty: 1783
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: oblak »

Oenologist pisze:Czyli istotne punkty:- Sad WIngs Of Destiny (pokaż mi drugi album z podobną zawartością, nagrany w tych czasach - czysty Heavy Metal)- Unleashed In The East (chyba idealny chemiczny wzór HEAVY METALU, niby kompozycje z lat poprzednich, ale w nowoczesnym, dociążonym ubiorze)- Killing Machine (właściwie powinien być przed UITE, ale...dalsza radykalizacja brzmieniowo-kompozycjna, którą słychać np. na debiutanckich albumach thrasherów z lat 80)
Last Axeman pisze:Sad Wings of Destiny - to jeszcze granie bardziej hard rockowe niż heavy metalowe. Killing Machine to wg mnie pierwszy album, na którym czyste heavy pojawiło się w większym zakresie choć i tu ciągle dużo było hard rocka.
Last Axeman pisze:Razem z Iron Maiden tworzą wielką trójkę brytyjskiego heavy metalu. Dla części słuchaczy najlepszy jest Maiden, dla części Priest, a dla innej części Saxon.
Ale Judas Priest to inna klasa niż Saxon czy Maiden. Bardziej stosowne jest porównanie Priest właśnie do Black Sabbath bądź Deep Purple. No i wówczas dla jednych lepszym zespołem jest Sabbath, dla innych Purple, a dla innych Priest, czemu nie należy się dziwiwć.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Następny...
Jaka inna klasa? Maiden też w innej, niższej klasie jest? Ludzie dajcie spokój.
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Last Axeman pisze:Sad Wings of Destiny - to jeszcze granie bardziej hard rockowe niż heavy metalowe. Killing Machine to wg mnie pierwszy album, na którym czyste heavy pojawiło się w większym zakresie choć i tu ciągle dużo było hard rocka.
Last Axeman pisze:Saxon też startował jeszcze w latach 70tych - pierwszy album 1979.Istotnie promowali image motocyklistya wpływ na kapele grające heavy/power mieli duży. Wielu muzyków parających się taką muzyką (myślę, że większość) wskazywało i wskazuje ich wpływ na swoją muzykę. Zresztą nie będziemy chyba wykazywać wyższości jednego nad drugim w oparciu o moment pojawienia się na scenie. Wtedy żaden zespół nie miałby szans np. z The Beatles;)
Last Axeman pisze:Powiedziałbym, że "Painkiller" jest albumem dużo bardziej wpływowym niż piszesz (abstrahując od poziomu jego oryginalności). Nawet "judasomania", która dopadła scenę metalową kilka lat temu oparta była właśnie głównie na patentach pejnkillerowskich.
Last Axeman pisze:Reasumując - zgadzam się, że JP jest zespołem bardziej wpływowym, ale z drugiej strony rozumiem jeżeli ktoś wyżej stawia Saxon.
Jeśli stawia kierując się subiektywną opinią, OK. Jeśli stawia, próbując uzasadniać to większym wpływem na gatunek, etc. to jest to śmieszne (nie mówię tu o Tobie).
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

Judas Priest = Iron Maiden > Saxon
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Raf pisze:Judas Priest = Iron Maiden > Saxon
Z czego Iron Maiden pierwsze 7 płyt (wiem, że nie bawią Cię te późne 80s, sofciarskie albumy
.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.