RPG

Sprzęt, gry, technika, czyli wszystko z czego znany jest komputer.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14887
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

bogusz powiedział ,że się nie znasz
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

no wiesz, ja już z tych, którzy każde zdanie mogą zaczynać od : "za moich czasów", hehe. erpegi tych czasów mi nie pasują. no, ale na rozkładzie mam niedługo mass effect.
_________________
podpis musi być zajebisty!
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14887
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

no ja się nie podejmuję dyskusji w ogóle ,bo jedyne w co grałem to MDK na jabłuszku , a mój Bugi jest nowym pokoleniem i właśnie wrócił osikany nowym plakatem i recenzjami itp . , więc ja mu mówię ,że chłopaki metalowe się znadzą
,no i on ciekaw wielce opinii, ripostę poznałeś
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Ja wiem, że nie mam czasu. Ja wiem, że nie mogę grać w gry bardziej czasochłonne od sapera. Ja wiem, że na Port Royale pozwoliłem sobie bo odejść i wrócić można do niej w każdej turze, tfu, chwili. Ja wiem, że nie wolno mi nawet usiąść koło kogoś kto mówi, że grał w Football Manager.
Wiem również, że mam dużo zaległości w RPG - np. KotOR. Wiem, że zrobiłem bardzo źle, że zainstalowałem wczoraj. Wiem, że będę chodził jeszcze bardziej niewyspany niż dotąd. Nie wiem tylko, czy to w ogóle możliwe.
_________________
podpis musi być zajebisty!
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

Oj od KotORa się ciężko oderwać.
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Greebo pisze:Oj od KotORa się ciężko oderwać.
A wcale, że nie. Mi było łatwo.
Nie znaczy to, że KOTOR jest słaby. Nie. Tylko, że nie bardzo trafił w moje oczekiwania względem RPG. Owszem, jest drużyna, jest wyrazisty świat i naprawdę sensowna i konkretna fabuła. Tylko, że - no właśnie - gra jest absolutnie liniowa. Tak, wiem, że można wybrać kolejność planet, ale mi nie o takie wybory i swobodę chodzi. To, co mamy do zrobienia na kolejnych planetach jest liniowe i wymaga w większości przypadków odpowiedniej kolejności. Same lokacje są także mało urozmaicone, po prostu kilka istotnych miejsc i postaci, które trzeba odwiedzić aby popchnąć akcję do przodu i obejrzeć następny filmik. Mało jest misji pobocznych a gdy wypełnienie kolejnego i kolejnego questu wymaga przebiegnięcie przez trzy lokacje, które odkryliśmy 4 godziny temu i przebiegliśmy już 10 razy w te i we to robi się naprawdę nudno. I co gorsza nic nie można z tym zrobić. Owszem, jest w grze wiele świetnych rozwiązań i pomysłów, jednak to wszystko w obrębie pewnych ram, których przekroczyć nie można.
Zdaję sobie sprawę, że relacja fabuła/swoboda jest jak w przysłowiowym powiedzeniu o przekładach: przekłady są jak kobiety – piękne nie są wierne, wierne nie są piękne. Fabuła w KOTOR, korzystająca z gotowego uniwersum, jest naprawdę przemyślana i grając ma się uczestniczenia w interaktywnym filmie, w którym jesteśmy aktorami. No właśnie, ale aktorzy mają przeważnie do odegrania ROLE, role już zapisane na cybernetycznych zwojach przez Wielkiego Scenarzystę. Ja wolę gry RPG w których mam naprawdę większą swobodę w poczynaniach swojego bohatera/bohaterów. KOTOR mówi mi nawet, jaką postać powinienem przyłączyć z Bohaterów Niezależnych w następnym epizodzie – bo wymaga tego napisany wcześniej scenariusz. Drugi biegun to Morrowind – mój Absolut. Fabuła jest, historia jest, „rzeczywistość jest”. Nic więcej nie ma. Rób co chcesz. Możesz skończyć główny wątek. Ba, możesz go skończyć na wiele sposobów. Lub nie musisz kończyć w ogóle. Możesz grać. Nie będzie filmów ani nagrody, że przebiegniesz z jednego końca mapy na drugi. Do czego zmierzam z tą analogią o przekładach? – im bardziej przemyślana historia, tym mniejsza swoboda gracza. Im szczegółowsza fabuła, tym mniej frajdy z grania. KOTOR był jedną z gier, które tworzyły nową erę cRPG. Mi się ten kierunek nie podobał i nie podoba.
Moje oczekiwania do gier wynikają po części z doświadczenia z „papierowych”, prawdziwych, hehe, RPG. Rzadko bywałem graczem, 90% czasu spędzonego nad tabelkami, kośćmi i mapami spędziłem jako Mistrz Gry. Pisałem wiele scenariuszy, stworzyłem dziesiątki map, historii i OWSZEM, każda gra MUSI mieć scenariusz, fabułę, jakieś ulokowanie w „rzeczywistości”. Ale gdybym swojej drużynie mówił: „a teraz nie pójdziecie do miasta tylko udacie się do zamku. Aha, a do zamku wejdzie tylko Ziutek z Mietkiem, bo inaczej zepsuje mi to do scenariusz i końcówkę, którą wymyśliłem” – gdybym tak konstruował swoje scenariusze to szybko zostałbym potraktowany morgensternem +3, czarem Związanie i wrzucony w Odmęty Chaosu.
Kotora nie skończyłem, może do niego wrócę, a może nie.
Rozczarowany sięgnąłem po coś zupełnie innego. Coś co odkładałem niepotrzebnie bardzo długo. Może za długo. Mowa o:
_________________
podpis musi być zajebisty!
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Wizardry 8.
Jedna z ostatnich, jak nie ostatnia gra będąca przedstawicielem wymierającego gatunku RPG. Cholernie długa, cholernie trudna i cholernie surowa - mimo 3D, który wtedy stawał się powoli trendem..
Wizardry to długa seria, seria sięgająca początków komputerów ośmiobitowych. Seria tak długa, że nawet ja nie pamiętam początków. Owszem, przemykały mi gdzieś kiedyś dyskietki z pierwszymi Wizardrami, jednak musiałem być najwidoczniej zajęty seriami Krynn albo innymi Beholderami. Duże znaczenie miał też pewnie fakt, że wszystkie Wizardry miały słabą oprawę wizualną, nawet jak na swoje czasy. Oznacza to ni mniej ni więcej, że grając w pierwsze z nich trzeba było być niezłym hardkorowcem. Grałem trochę w 6 i dość dużo w 7, ale obu nie przeszedłem w sumie. Wizardry to ciekawe uniwersum, w którym elementy fantasy przeplatają się z s-f, co nie każdemu musi się podobać (podobnie jest z Might&Magic). Dużo ras, planet, światów…
W8, jak wspominałem, ubrana jest w nowoczesne szaty 3D. To 3D już w momencie wydania nie było rewelacyjne (rok później premierę miał np. Morrowind).
Najważniejsze było jednak co innego:
1. Otwarty świat. Scenariusz możesz zrealizować na kilka sposobów przemierzając całą mapę bez granic.
2. Multum profesji, ras, przedmiotów, czarów i tp. System rozwoju podobny do zastosowanego później w Morrowindzie pod tym względem, że rozwijają się te cechy, których używasz. Naprawdę wyraziści bohaterowie (i BN-i) tworzący drużynę. Ich komentarze wynikające z profesji, rasy, czy poglądu na świat, tworzą dobre tło. To nie tylko zbiór statystyk i portret
3. Turowy system walki. Uwielbiam w grach ten sposób taktycznego rozgrywania starć. Zwolennicy ćwiczenia palca wskazującego nie będą zachwyceni.
4. Ukryte miejsca (labirynty).
5. Nic za rączkę I - Hasła. Pojawia się ich kilka w trakcie gry, mogą to być zagadki, które dają bonusy albo po prostu otwierają drzwi. Żadne hasło nie jest wzięte z kosmosu, każde można rozgryźć i każde jest jak najbardziej logiczne. Bez odpowiedzi na niektóre hasła nie przejdzie się gry.
6. Nic za rączkę II - Use Item. Gra jest pod tym względem trudna, że wymaga dość wielu działań z gier typu adventure; użyj przedmiot na czymś innym albo daj go komuś.
7. Nic za rączkę III - Dialogi. W wielu sytuacjach, aby popchnąć fabułę do przodu wymagane jest kierowanie dialogami, wpisywanie odpowiednich tematów do opcji dialogowych. To wszystko wynika oczywiście z fabuły i akcji, nie ma tu nic nielogicznego, jednak trzeba być uważnym i pomyśleć w czasie rozmowy. Nie ma dialogów typu:
• „lubię cię”,
• „nie lubię cię”,
• „do zobaczenia”
…a ty wybierasz jedną z możliwości.
Tak, pod tym względem – a zwłaszcza trzema ostatnimi - gra nie umila rozgrywki. To ewidentna spuścizna przeszłości.
W tej grze ewidentnie czuć, że robiona jest oldskulowo. Razić może „taki sobie” interfejs, asceza świata oraz zbyt wiele walk. Z tymi walkami to lekka przeginka; nie dość, że każdą trzeba rozegrać taktycznie, co jest fajne, jednak niekiedy nie da się przejść „szybko” do potrzebnej lokacji, co źle wpływa na ogólną narrację i płynność. No ale to także element nie umilający rozgrywki. W Krynn i o wiele późniejszych Baldurach także było w sumie srogo jeśli chodzi o ten istotny element RPG.
Żałuję, że odkładałem granie w W8 na tak długo. Dziś nie mam już tyle pasji ani czasu by zgłębiać takie gry i dać się pochłaniać na wiele tygodni. Nie mogę już sobie po prostu na to pozwolić. Gra jest zakurwista w swojej surowej oprawie i nielekkiej rozgrywce. Pamiętam, że miałem swego czasu zgranego od kumpla Morrowinda, Neverwinter Nights, M&M 8 i Wizardry 8 właśnie. Szkoda, że nie zagrałem w to wszystko w odwrotnej kolejności niż tu wymieniłem.
Wizardry 8 zamknął pewien etap w grach cRPG. W tym samym roku wyszedł Gothic, rok później Morrowind a po nim KOTOR. To już była inna jakość i choć Morrowind bronił się – i broni – innymi walorami, to jednak Gothicowo-Morrkowy kanon został wyznaczony na długo.
_________________
podpis musi być zajebisty!
Awatar użytkownika
Weresso The Infallible
Posty: 1137
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Weresso The Infallible »

Oj tak, Wizardry 8 to prześwietna gra. Ilość czasu, jaki spędziłem na kreacji drużyny sięgała kilku godzin, ale zabawa była przednia już wtedy
Sama gra jest absolutnie zajebista, wali oldschoolem na kilometr - i dobrze! Walki wymagające ale z dobrą drużyną można wymiatać. Podoba mi się magia (sporo ciekawych czarów, ciekawy przyrost many i podział na many różnych szkół), najbardziej jednak podoba mi się Gadgeteer - obok krasnoluda-rewolwerowca, którego stworzyłem sobie w Arcanum jest to chyba najlepsza postać, jaką prowadziłem w jakimkolwiek erpegu. Świat, dialogi, walka, możliwości rozwoju drużyny - miodzio. Właściwie to już od dawna planuję drugie przejście lepiej przemyślaną drużyną (teraz to już nie wiem czy tak lepiej, grałem bardzo dawno) i w końcu się zabiorę. Generalnie ta gra plasuje się w mojej klasyfikacji w drugim "rzędzie" wraz z grami typu Arcanum, Vampire the Masquerade Bloodlines czy Deus Ex - czyli erpegi bardzo, bardzo dobre (pierwszy rząd - Planescape, KotOR, Fallout - czyli arcydzieła).
_________________
And the words of the myth were thus:
In time before time, the great dragon ruled
When stars were not born
And this world had seen no dawn
When the power of Gods was still young
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Weresso The Infallible pisze:najbardziej jednak podoba mi się Gadgeteer - obok krasnoluda-rewolwerowca, którego stworzyłem sobie w Arcanum jest to chyba najlepsza postać, jaką prowadziłem w jakimkolwiek erpegu.
+1. No i nie zapominajmy o najlepiej zaproponowanej w grach RPG (w które grałem) postaci Barda. Bard ma w końcu instrumenty. Ma DUŻO instrumentów i naprawdę robi z nich użytek. Bard nie jest postacią, jak w większości gier, która nie wiadomo kim jest do końca - Bard w Wizardry 8 jest Bardem - gra na instrumentach.
Mam w drużynie i Barda i Wynalazcę. Jest fajnie
.
_________________
podpis musi być zajebisty!
Awatar użytkownika
Weresso The Infallible
Posty: 1137
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Weresso The Infallible »

SwordMaster pisze:Weresso The Infallible napisał:najbardziej jednak podoba mi się Gadgeteer - obok krasnoluda-rewolwerowca, którego stworzyłem sobie w Arcanum jest to chyba najlepsza postać, jaką prowadziłem w jakimkolwiek erpegu.+1. No i nie zapominajmy o najlepiej zaproponowanej w grach RPG (w które grałem) postaci Barda. Bard ma w końcu instrumenty. Ma DUŻO instrumentów i naprawdę robi z nich użytek. Bard nie jest postacią, jak w większości gier, która nie wiadomo kim jest do końca - Bard w Wizardry 8 jest Bardem - gra na instrumentach.Mam w drużynie i Barda i Wynalazcę. Jest fajnie.
Weresso The Infallible pisze:najbardziej jednak podoba mi się Gadgeteer - obok krasnoluda-rewolwerowca, którego stworzyłem sobie w Arcanum jest to chyba najlepsza postać, jaką prowadziłem w jakimkolwiek erpegu.
Gadgeteer >>> Bard, ponieważ:
Instrumenty są gotowe, wynalazki trzeba złożyć - dla mnie super, dodatkowa zabawa przy zdobyciu jakiegoś elementu i sprawdzaniu, czy przypadkiem coś z niego wyniknie ciekawego.
Bard ma instrumenty, Gadgeteer ma gadżety oraz OMNIGUN - jedyna klasa z tą bronią, a jest to broń wymiatająca - z każdym levelem jest coraz lepiej, pod koniec gry wali w turze z 10 strzałów, z czego każdy ma spore szanse na zrobienie czegoś ciekawego przeciwnikowi.
Dlatego właśnie nie miałem Barda w drużynie i jeśli nie zrobię drużyny z obydwoma, zawsze będę wybierał Gadgeteera, mimo, że Bard też spoko. Aż mnie to wkurza, bo najchętniej bym walnął 2x Gadgeteer i Bard, ale muszę mieć miejsce na sporo magii (tylko Bishop się liczy jak dla mnie, możemy go dostosować do potrzeb, konkretne klasy magiczne są gorsze) i trochę walki w zwarciu. Jest tyle klas, że człowiek autentycznie żałuje, że pominął wiele ciekawych klas w swojej drużynie.
Za to wkurzało mnie, że na poziomie easy dostaje się więcej expa - wolę grać na normalu we wszelkie gry, a tu ciągle myślałem o tym, że mogę mieć więcej expa i wyższy poziom - taki ze mnie geek
_________________
And the words of the myth were thus:
In time before time, the great dragon ruled
When stars were not born
And this world had seen no dawn
When the power of Gods was still young