Death Angel - Relentless Retribution (2010)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Death Angel znowu nagrali (po raz szósty ) całkiem inny album. Ci panowie nie robią klonów !
Zaskakuje brzmienie, całkiem inne (nie zapominajmy,że mamy nowa sekcję , nie ma Pepy i Galeona) do tego mroczne riffy. Mocny album zróżnicowany , może nie tak jak genialny The Art Of Dying, ale jednak. Świetne riffy Roba i wokal, ten facet potrafi prawie wszystko, do tego na zywca jest jak tornado!
Płyta chyba lepsza niż poprzednia, a może inna...
Z pewnością kolejna wyborna uczta thrash +++.
_________________
666
Zaskakuje brzmienie, całkiem inne (nie zapominajmy,że mamy nowa sekcję , nie ma Pepy i Galeona) do tego mroczne riffy. Mocny album zróżnicowany , może nie tak jak genialny The Art Of Dying, ale jednak. Świetne riffy Roba i wokal, ten facet potrafi prawie wszystko, do tego na zywca jest jak tornado!
Płyta chyba lepsza niż poprzednia, a może inna...
Z pewnością kolejna wyborna uczta thrash +++.
_________________
666
Po czasie stwierdzam, że jest to dobra płyta ale nie rajcuje mnie tak jak dwie poprzednie. Dupy nie dali absolutnie ale jednak poziom poprzednich płyt po reaktywacji nie został utrzymany, no ale tak to bywa, że czasem ciężko jest utrzymać zajebiście dobrą passę. Wiele momentów na tej płycie jest po prostu nijakich i nudnych, obok nich pojawiają się też ciekawe zagrywki a nawet miejscami mordujące. Niestety przy spójności płyt poprzednich uważam to za mankament.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Znakomita jest ta płyta, po czasie jest jeszcze lepsza. Tu jest wszystko, co za magia.
Tak różnorodna płyta z kapitalnymi gitarami smaczkami, zagrywkami mistrza Cavestany.
Od Slayerowego jebniecia w pierwszych dwóch numerach, po ...ale zostańmy trochę dłużej
przy Clawns in so Deep, niewinnie , potem te riffy , qrwa Slayer pełną gębą, coś zajebistego.
Nikt się nie spodziewa,że numer (chyba najlepszy na płycie)w okolicach piatej minuty przejdzie w coś tak akustycznie genialnego - mistrzostwo !!!
Nie ma słabych numerów,
Opponents at Sides - luz na jakim grają, świetny wokal Roba.
This Hate - te gitarki, I Chose The Sky - Osenguda w natarciu, genialne wokale, ktoś tu napisał ,że słabo śpiewa.... co za bzdury.
Mozna tu opisywać każdy numer,ale po co - lepiej zapodać sobie album na słuchawkach pełną mocą.Wyborna thrashowa uczta. Coś więcej niż tylko thrashowa.
_________________
666
Tak różnorodna płyta z kapitalnymi gitarami smaczkami, zagrywkami mistrza Cavestany.
Od Slayerowego jebniecia w pierwszych dwóch numerach, po ...ale zostańmy trochę dłużej
przy Clawns in so Deep, niewinnie , potem te riffy , qrwa Slayer pełną gębą, coś zajebistego.
Nikt się nie spodziewa,że numer (chyba najlepszy na płycie)w okolicach piatej minuty przejdzie w coś tak akustycznie genialnego - mistrzostwo !!!
Nie ma słabych numerów,
Opponents at Sides - luz na jakim grają, świetny wokal Roba.
This Hate - te gitarki, I Chose The Sky - Osenguda w natarciu, genialne wokale, ktoś tu napisał ,że słabo śpiewa.... co za bzdury.
Mozna tu opisywać każdy numer,ale po co - lepiej zapodać sobie album na słuchawkach pełną mocą.Wyborna thrashowa uczta. Coś więcej niż tylko thrashowa.
_________________
666
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
A ten drugi czysty wokal Cię nie wkurwia? Mnie irytuje niemożebnie. Na tyle mocno, że zdarza mi się nawet przełączać ten kawałek.progmetal pisze:ale zostańmy trochę dłużejprzy Clawns in so Deep, niewinnie , potem te riffy , qrwa Slayer pełną gębą, coś zajebistego. Nikt się nie spodziewa,że numer (chyba najlepszy na płycie)w okolicach piatej minuty przejdzie w coś tak akustycznie genialnego - mistrzostwo !!!
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Last Axeman pisze:progmetal napisał:ale zostańmy trochę dłużejprzy Clawns in so Deep, niewinnie , potem te riffy , qrwa Slayer pełną gębą, coś zajebistego. Nikt się nie spodziewa,że numer (chyba najlepszy na płycie)w okolicach piatej minuty przejdzie w coś tak akustycznie genialnego - mistrzostwo !!!A ten drugi czysty wokal Cię nie wkurwia? Mnie irytuje niemożebnie. Na tyle mocno, że zdarza mi się nawet przełączać ten kawałek.
Nie , nic mnie tu nie irytuje.progmetal pisze:ale zostańmy trochę dłużejprzy Clawns in so Deep, niewinnie , potem te riffy , qrwa Slayer pełną gębą, coś zajebistego. Nikt się nie spodziewa,że numer (chyba najlepszy na płycie)w okolicach piatej minuty przejdzie w coś tak akustycznie genialnego - mistrzostwo !!!
Nie każdemu podoba się ta płyta i w ogóle Death Angel, bo to specyficzny band. Ja ich kocham od pierwszej płyty.
A podoba Ci się numer Opponents at Sides?
_________________
666
