Strona 9 z 9
: pt sty 10, 2014 12:05 pm
autor: Voltan
robpal pisze:Kristoffer Gildenlow. Wszyscy zachwycają się Pain of Salvation, niektóre krążki niby ścisły top gatunku, a ja nie jestem tego w stanie słuchać. Dziesiątki podejść do rozmaitych albumów i zawsze mnie to jego delikatne pojękiwanie odrzuca.A żeby było jasne, to naprawdę lubię delikatne pojękiwanie.
Kristoffer śpiewał tylko w chórkach i od ładnych kilku lat nie gra w PoS
Chodziło ci o jego brata, Daniela
Osobiście bardzo lubię, szczególnie na żywo.
: pt sty 10, 2014 1:53 pm
autor: piciu6
pan_Heathen pisze:Karma napisał:piciu6 napisał:znowu mamy punkt styczny, chyba sie potnę, ale jestem gotów spałować tego rudego skurwiela rzeżącego jak stary tranzystor, tu się narażam małżonce, ale co mi tam, życie na krawędzi kręciTo ja się przyłączam do małżonkiBo lubię Axl'ata linia frontu przebiegająca zgodnie z podziałem płci nie jest przypadkowa. Zaden normalny mężczyzna nie moze spokojnie tolerowac wywalonej na wierzch moszny pana Rose.
Karma pisze:piciu6 napisał:znowu mamy punkt styczny, chyba sie potnę, ale jestem gotów spałować tego rudego skurwiela rzeżącego jak stary tranzystor, tu się narażam małżonce, ale co mi tam, życie na krawędzi kręciTo ja się przyłączam do małżonkiBo lubię Axl'a
piciu6 pisze:znowu mamy punkt styczny, chyba sie potnę, ale jestem gotów spałować tego rudego skurwiela rzeżącego jak stary tranzystor, tu się narażam małżonce, ale co mi tam, życie na krawędzi kręci
na temat moszny onego nie mam wiedzy, nie lubię gnoja za wokal, ryj, muzykę i głupie teksty
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
: śr sty 22, 2014 10:22 am
autor: firesoul
Nazywanie Uli Jona Rotha wokalistą to nie tyle nadużycie co ponury żart ale ponieważ niestety ku zgubie swojej i słuchaczy wydaje on dźwięki paszczą, więc jednak umieszczę go tu z tej prostej przyczyny, że ręce i wszystko inne mi opada za każdym razem kiedy słucham świetnych kompozycyjnie, a gitarowo wręcz genialnych płyt Electric Sun "ubarwionych" owymi dziwacznymi, kabaretowymi pseudomelodeklamacjami.
No prosi się żeby wziąć gościa i wyszczelać mokrą szmatą po cycach...
: śr lis 19, 2025 10:28 am
autor: Moongleam
Odswieze.
Peavey na najnowszej plycie. Nie wiem z czego to wynika - moze z racji wieku, ale wystarczy siegnac po jakakolwiek wczesniejsza plyte Rage z jakiejkolwiek dekady - nawet tej obecnej, zeby uslyszec kolosalna roznice. I wydaje mi sie, ze nie tylko gorzej brzmi, ale tez ten wokal zostal gorzej zarejestrowany. Jakby przesterowany, a ja mam slaba tolerancje na tego typu wokal.
I Mariusz - pierwszy wokal Aion. Meczy mnie to jego meczenie buly. Aion jakos nigdy wybitnym zespolym nie byl, ale slucham teraz dosyc czesto i wokal na pewno nie byl elementem, ktory podnosil jakosc.
_________________
Czas na zmianę podpisu.
: czw lis 20, 2025 9:29 pm
autor: Frank
Moongleam pisze:Odswieze.Peavey na najnowszej plycie. Nie wiem z czego to wynika - moze z racji wieku, ale wystarczy siegnac po jakakolwiek wczesniejsza plyte Rage z jakiejkolwiek dekady - nawet tej obecnej, zeby uslyszec kolosalna roznice. I wydaje mi sie, ze nie tylko gorzej brzmi, ale tez ten wokal zostal gorzej zarejestrowany. Jakby przesterowany, a ja mam slaba tolerancje na tego typu wokal.
Wagner nie jest jedyny. Scheepers ostatni raz naturalnie zabrzmiał chyba na "Rulebreaker", zdaje się że Hetfield na "72 seasons" też ma jakiś maszynowy pogłos.
Od siebie odnośnie nieznośnych wokali:
Mustaine - nie lubiłem, nie lubię, choć muzyka mi się podoba
Schmier - ta jego mieszanina piszczenia i skrzeczenia jest groteskowa i irytująca, na ostatniej płycie jest jednak bardzo dobry
Petrozza - na płytach pieje jak oszalały kogut, na koncertach jednak stara się tego unikać, takie jakieś rozdwojenie ma
dziadek Halford - nieznośnie brzmi w jakichkolwiek chórkach, dwugłosach, harmoniach wokalnych, a tego na ostatniej płycie jest zatrzęsienie
: ndz sty 04, 2026 10:08 pm
autor: moonfire
Moongleam pisze:Odswieze.Peavey na najnowszej plycie. Nie wiem z czego to wynika - moze z racji wieku, ale wystarczy siegnac po jakakolwiek wczesniejsza plyte Rage z jakiejkolwiek dekady - nawet tej obecnej, zeby uslyszec kolosalna roznice. I wydaje mi sie, ze nie tylko gorzej brzmi, ale tez ten wokal zostal gorzej zarejestrowany. Jakby przesterowany, a ja mam slaba tolerancje na tego typu wokal.
O to, to!
Nie mogę słuchać tej płyty, między innymi przez to pianie. Wystarczy porównać z "XIII" lub "Unity". Starość go dopadła.
_________________
Litera Tura - blog literacki, co się kulom nie kłaniał