Najlepsza hardrockowa/heavymetalowa płyta 1990 roku.

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

No - i twoja lista znacznie bardziej mnie interesuje niż jakieś tam gondolinowe abstrakcyjne wynurzenia
U mnie ostatecznie wygląda to tak:
1 JUDAS PRIEST - Painkiller
2 BATHORY - Hammerheart
3 BLIND GUARDIAN - Tales From The Twilight World
4 SLAYER - Seasons In The Abyss
5 NOCTURNUS - The Key
6 ARTILLERY - By Inheritance
7 MEGADETH - Rust In Peace
8 DANZIG - II: Lucifuge
9 AC/DC - The Razor`s Edge
10 ANNIHILATOR - Never Neverland
cry of the banshee
Posty: 50
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: cry of the banshee »

Burzum666 pisze:Rok absolutnie najlepszy w metalu. Tyle perełek co się wtedy pojawiło, nie było w żadnym innym roku. Co płyta, to się słuchało i słuchało. Nie było miesiąca, bez jakieś perełki.
Też tak myślę, a ponadto - jak już pisałem - naprawdę wiele z tych płyt to osiągnięcia szczytowe pierwszoligowych kapel, które nigdy później nie zdyskontowały osiągniętego wtedy sukcesu (artystycznego lub komercyjnego). Tak było w przypadku Slayer, Megadeth, Judasów, Anthrax, a wg mnie również Danzig (choć uważam III i IV za dzieła zacne, to jednak nie tak wspaniałe, nowatorskie i równe jak II). Aha no i dla Bathory "Hammerheart" był płytą przełomową - wyznaczyli nią zupełnie nowy trend, choć oczywiście trudno uznać, że kapela Quorthona należała
w tamtym czasie
do pierwszej ligi. Przyznam też, że nie śledziłem późniejszej kariery AC'/DC, ale sądząc po emisjach teledysków (które też są jakimś tam wyznacznikiem), to właśnie "The Razor's Edge" cieszył się niedoścignioną chyba później popularnością (uwaga - nie chcę wywołać dyskusji, czy nie nagrali potem lepszego albumu, chodzi mi o popularność, a więc coś, co można ująć w słowach "szczyt sławy").
_________________
"Slayer volerzyt" (c) MH 1992
cry of the banshee
Posty: 50
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: cry of the banshee »

Aha, no i coś, co jest argumentem ostatecznym i niepodważalnym (uwaga Joey & co. - tu chodzi o podejście z dystansem), singiel z 1990, który dosłownie zmiótł wszystko inne, co grane było w radiostacjach tego lata...
"Wind of Change" z płyty "Crazy world" Skorpionów
Trudno to oczywiście zaliczyć do kategorii "metal" (lub "tru" metal), ale z pewnością to wybitnie popularny utwór (a dzięki niemu, ale też innym - np. "Send me an Angel" - cała płyta) heavy/hard rockowy z 1990.
To i czarna płyta Metalliki (jakaż szkoda dla forsowanej przeze mnie tezy, że nie zdążyli wydać jej w 1990!) dosłownie przeorały mainstream - nagle okazało się, że są jakieś szarpidruty, których może słuchać babcia, a i mama wesoło sobie przy nich przytupuje. To było zjawisko, którego nikt nawet nie mógł sobie wyobrazić w '88. I to również moim zdaniem przemawia za wyjątkowością i przełomem związanym z tym rocznikiem.
(uprzedzając ewentualne ataki - tak, otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
_________________
"Slayer volerzyt" (c) MH 1992
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

cry of the banshee pisze:Aha, no i coś, co jest argumentem ostatecznym i niepodważalnym (uwaga Joey & co. - tu chodzi o podejście z dystansem), singiel z 1990, który dosłownie zmiótł wszystko inne, co grane było w radiostacjach tego lata..."Wind of Change" z płyty "Crazy world" SkorpionówTrudno to oczywiście zaliczyć do kategorii "metal" (lub "tru" metal), ale z pewnością to wybitnie popularny utwór (a dzięki niemu, ale też innym - np. "Send me an Angel" - cała płyta) heavy/hard rockowy z 1990.To i czarna płyta Metalliki (jakaż szkoda dla forsowanej przeze mnie tezy, że nie zdążyli wydać jej w 1990!) dosłownie przeorały mainstream - nagle okazało się, że są jakieś szarpidruty, których może słuchać babcia, a i mama wesoło sobie przy nich przytupuje. To było zjawisko, którego nikt nawet nie mógł sobie wyobrazić w '88. I to również moim zdaniem przemawia za wyjątkowością i przełomem związanym z tym rocznikiem.(uprzedzając ewentualne ataki - tak, otaczając srogim kultem debiut ikolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
no to ja pamiętam, że zmiotło wszystko imperium Queesryche i Silent...
Co nie zmienia że czarna metka jest wybitna
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

cry of the banshee pisze:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
a ja nie uważam
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

SwordMaster pisze:cry of the banshee napisał:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).a ja nie uważam
cry of the banshee pisze:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
dlaczemu?
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Olej
Posty: 3882
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Olej »

cry of the banshee pisze:Aha, no i coś, co jest argumentem ostatecznym i niepodważalnym (uwaga Joey & co. - tu chodzi o podejście z dystansem), singiel z 1990, który dosłownie zmiótł wszystko inne, co grane było w radiostacjach tego lata..."Wind of Change" z płyty "Crazy world" SkorpionówTrudno to oczywiście zaliczyć do kategorii "metal" (lub "tru" metal), ale z pewnością to wybitnie popularny utwór (a dzięki niemu, ale też innym - np. "Send me an Angel" - cała płyta) heavy/hard rockowy z 1990.To i czarna płyta Metalliki (jakaż szkoda dla forsowanej przeze mnie tezy, że nie zdążyli wydać jej w 1990!) dosłownie przeorały mainstream - nagle okazało się, że są jakieś szarpidruty, których może słuchać babcia, a i mama wesoło sobie przy nich przytupuje. To było zjawisko, którego nikt nawet nie mógł sobie wyobrazić w '88. I to również moim zdaniem przemawia za wyjątkowością i przełomem związanym z tym rocznikiem.(uprzedzając ewentualne ataki - tak, otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
co do crazy world - mysle ze jednak ciezko mowic o przeoraniu mainstreamu w przypadku plyty ktore w USA nawet do 20ki bilboardu nie weszla
_________________
shit happens
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

piciu6 pisze:SwordMaster napisał:cry of the banshee napisał:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).a ja nie uważamdlaczemu?
SwordMaster pisze:cry of the banshee napisał:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).a ja nie uważam
cry of the banshee pisze:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
tak zwyczajnie po prostu średnia płyta z paroma dobrymi kawałkami/momentami. i tyle. aha - zajebista realizacja i produkcja. sekcja brzmi po prostu tak, że słuchałem jej dla tego brzmienia i płakałem.
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Tak jest. Do dziś nie mogę słuchać Send Me An Angel, dla mnie to gniotowa pościelówa do kwadratu. Z Crazy World zdecydowanie wyróżniłbym Don't Believe Her, To Be With You In Heaven i Hit Between The Eyes. Płyta jednak jako całość przeciętna.
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

TYLKO SLAYER
_________________

Wróć do „Pojedynki”