Najlepsza hardrockowa/heavymetalowa płyta 1990 roku.
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
No - i twoja lista znacznie bardziej mnie interesuje niż jakieś tam gondolinowe abstrakcyjne wynurzenia
U mnie ostatecznie wygląda to tak:
1 JUDAS PRIEST - Painkiller
2 BATHORY - Hammerheart
3 BLIND GUARDIAN - Tales From The Twilight World
4 SLAYER - Seasons In The Abyss
5 NOCTURNUS - The Key
6 ARTILLERY - By Inheritance
7 MEGADETH - Rust In Peace
8 DANZIG - II: Lucifuge
9 AC/DC - The Razor`s Edge
10 ANNIHILATOR - Never Neverland
U mnie ostatecznie wygląda to tak:
1 JUDAS PRIEST - Painkiller
2 BATHORY - Hammerheart
3 BLIND GUARDIAN - Tales From The Twilight World
4 SLAYER - Seasons In The Abyss
5 NOCTURNUS - The Key
6 ARTILLERY - By Inheritance
7 MEGADETH - Rust In Peace
8 DANZIG - II: Lucifuge
9 AC/DC - The Razor`s Edge
10 ANNIHILATOR - Never Neverland
-
cry of the banshee
- Posty: 50
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Też tak myślę, a ponadto - jak już pisałem - naprawdę wiele z tych płyt to osiągnięcia szczytowe pierwszoligowych kapel, które nigdy później nie zdyskontowały osiągniętego wtedy sukcesu (artystycznego lub komercyjnego). Tak było w przypadku Slayer, Megadeth, Judasów, Anthrax, a wg mnie również Danzig (choć uważam III i IV za dzieła zacne, to jednak nie tak wspaniałe, nowatorskie i równe jak II). Aha no i dla Bathory "Hammerheart" był płytą przełomową - wyznaczyli nią zupełnie nowy trend, choć oczywiście trudno uznać, że kapela Quorthona należałaBurzum666 pisze:Rok absolutnie najlepszy w metalu. Tyle perełek co się wtedy pojawiło, nie było w żadnym innym roku. Co płyta, to się słuchało i słuchało. Nie było miesiąca, bez jakieś perełki.
w tamtym czasie
do pierwszej ligi. Przyznam też, że nie śledziłem późniejszej kariery AC'/DC, ale sądząc po emisjach teledysków (które też są jakimś tam wyznacznikiem), to właśnie "The Razor's Edge" cieszył się niedoścignioną chyba później popularnością (uwaga - nie chcę wywołać dyskusji, czy nie nagrali potem lepszego albumu, chodzi mi o popularność, a więc coś, co można ująć w słowach "szczyt sławy").
_________________
"Slayer volerzyt" (c) MH 1992
-
cry of the banshee
- Posty: 50
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Aha, no i coś, co jest argumentem ostatecznym i niepodważalnym (uwaga Joey & co. - tu chodzi o podejście z dystansem), singiel z 1990, który dosłownie zmiótł wszystko inne, co grane było w radiostacjach tego lata...
"Wind of Change" z płyty "Crazy world" Skorpionów
Trudno to oczywiście zaliczyć do kategorii "metal" (lub "tru" metal), ale z pewnością to wybitnie popularny utwór (a dzięki niemu, ale też innym - np. "Send me an Angel" - cała płyta) heavy/hard rockowy z 1990.
To i czarna płyta Metalliki (jakaż szkoda dla forsowanej przeze mnie tezy, że nie zdążyli wydać jej w 1990!) dosłownie przeorały mainstream - nagle okazało się, że są jakieś szarpidruty, których może słuchać babcia, a i mama wesoło sobie przy nich przytupuje. To było zjawisko, którego nikt nawet nie mógł sobie wyobrazić w '88. I to również moim zdaniem przemawia za wyjątkowością i przełomem związanym z tym rocznikiem.
(uprzedzając ewentualne ataki - tak, otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
_________________
"Slayer volerzyt" (c) MH 1992
"Wind of Change" z płyty "Crazy world" Skorpionów
Trudno to oczywiście zaliczyć do kategorii "metal" (lub "tru" metal), ale z pewnością to wybitnie popularny utwór (a dzięki niemu, ale też innym - np. "Send me an Angel" - cała płyta) heavy/hard rockowy z 1990.
To i czarna płyta Metalliki (jakaż szkoda dla forsowanej przeze mnie tezy, że nie zdążyli wydać jej w 1990!) dosłownie przeorały mainstream - nagle okazało się, że są jakieś szarpidruty, których może słuchać babcia, a i mama wesoło sobie przy nich przytupuje. To było zjawisko, którego nikt nawet nie mógł sobie wyobrazić w '88. I to również moim zdaniem przemawia za wyjątkowością i przełomem związanym z tym rocznikiem.
(uprzedzając ewentualne ataki - tak, otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
_________________
"Slayer volerzyt" (c) MH 1992
no to ja pamiętam, że zmiotło wszystko imperium Queesryche i Silent...cry of the banshee pisze:Aha, no i coś, co jest argumentem ostatecznym i niepodważalnym (uwaga Joey & co. - tu chodzi o podejście z dystansem), singiel z 1990, który dosłownie zmiótł wszystko inne, co grane było w radiostacjach tego lata..."Wind of Change" z płyty "Crazy world" SkorpionówTrudno to oczywiście zaliczyć do kategorii "metal" (lub "tru" metal), ale z pewnością to wybitnie popularny utwór (a dzięki niemu, ale też innym - np. "Send me an Angel" - cała płyta) heavy/hard rockowy z 1990.To i czarna płyta Metalliki (jakaż szkoda dla forsowanej przeze mnie tezy, że nie zdążyli wydać jej w 1990!) dosłownie przeorały mainstream - nagle okazało się, że są jakieś szarpidruty, których może słuchać babcia, a i mama wesoło sobie przy nich przytupuje. To było zjawisko, którego nikt nawet nie mógł sobie wyobrazić w '88. I to również moim zdaniem przemawia za wyjątkowością i przełomem związanym z tym rocznikiem.(uprzedzając ewentualne ataki - tak, otaczając srogim kultem debiut ikolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
Co nie zmienia że czarna metka jest wybitna
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
SwordMaster pisze:cry of the banshee napisał:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).a ja nie uważam
dlaczemu?cry of the banshee pisze:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
co do crazy world - mysle ze jednak ciezko mowic o przeoraniu mainstreamu w przypadku plyty ktore w USA nawet do 20ki bilboardu nie weszlacry of the banshee pisze:Aha, no i coś, co jest argumentem ostatecznym i niepodważalnym (uwaga Joey & co. - tu chodzi o podejście z dystansem), singiel z 1990, który dosłownie zmiótł wszystko inne, co grane było w radiostacjach tego lata..."Wind of Change" z płyty "Crazy world" SkorpionówTrudno to oczywiście zaliczyć do kategorii "metal" (lub "tru" metal), ale z pewnością to wybitnie popularny utwór (a dzięki niemu, ale też innym - np. "Send me an Angel" - cała płyta) heavy/hard rockowy z 1990.To i czarna płyta Metalliki (jakaż szkoda dla forsowanej przeze mnie tezy, że nie zdążyli wydać jej w 1990!) dosłownie przeorały mainstream - nagle okazało się, że są jakieś szarpidruty, których może słuchać babcia, a i mama wesoło sobie przy nich przytupuje. To było zjawisko, którego nikt nawet nie mógł sobie wyobrazić w '88. I to również moim zdaniem przemawia za wyjątkowością i przełomem związanym z tym rocznikiem.(uprzedzając ewentualne ataki - tak, otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
_________________
shit happens
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
piciu6 pisze:SwordMaster napisał:cry of the banshee napisał:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).a ja nie uważamdlaczemu?
SwordMaster pisze:cry of the banshee napisał:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).a ja nie uważam
tak zwyczajnie po prostu średnia płyta z paroma dobrymi kawałkami/momentami. i tyle. aha - zajebista realizacja i produkcja. sekcja brzmi po prostu tak, że słuchałem jej dla tego brzmienia i płakałem.cry of the banshee pisze:otaczając srogim kultem debiut i kolejne dwie płyty Larsa & co., uważam ich czarną płytę za dokonanie W-Y-B-I-T-N-E, i to w skali nie tylko metalowego grajdołka, ale całej muzyki rockowej).
