Primal Fear - Rulebreaker

Wszystko o płytach 2016 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Karma
Posty: 3687
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Karma »

Marudzisz Heathen, dobrze jest i wpada w ucho. A co do następnej płyty, to jak wyżej... to, że złapali dobry rytm, to nie oznacza, że powtórzą go ponownie, choć dobrze by było, ale nie chciałabym się rozczarować.
_________________
Music:
https://www.last.fm/user/ramoneska88
Nothing is what it seems to be.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

pan_Heathen pisze:dziwna ta płyta, taki muzyczny odpowiednik strzelania z armaty do muchy. Gitary nastrojone na solidny rozpierdol i kruszenie murów, wokalista nabuzowany testosteronem i oktawami a tymczasem... kawałki to takie heavy rock, dż dż dż la la la. A talentu do pisania przebojów tu raczej nie słyszę. 5 kawałek jako pierwszy daje trochę energii i ciekawych pomysłów... Generalnie od 5-go wzwyż jest lepiej.
Grają właściwie tak jak zawsze, pod względem mocy też, której niedoboru raczej nie odczuwam, ale chyba rozumiem co masz na myśli.
Zdecydowanie dominuje zbieżne dla większości utworów średnie tempo, trochę brakuje mi natomiast speedowych napierdalatorów w rodzaju "Back form Hell". Nawet wspomniany wcześniej ostry "Constant Heart" nie wypełnia do końca tej luki. Co do przebojowości natomiast specjalnych uwag nie mam, bo każdy numer właściwie wpada w ucho.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Karma pisze:Marudzisz Heathen, dobrze jest i wpada w ucho. A co do następnej płyty, to jak wyżej... to, że złapali dobry rytm, to nie oznacza, że powtórzą go ponownie, choć dobrze by było, ale nie chciałabym się rozczarować.
Panowie ubrali się w ciężkie zbroje płytowe, wzięli w rękę dwustronne topory ale zamiast miażdzyć hordy pozerów, postanowili w tym rynsztunku przyciąć żywopłot miłej pani Grażynce z sąsiedztwa.
buhaj
Posty: 1539
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: buhaj »

Zgadzam się z Heathenem. Dodam jeszcze od siebie, że rzeczona przebojowosć materiału zaczyna mulić w pewnym momencie. Dla mnie to płyta na pare odsłuchań w samochodzie. Nie kupuję oryginału
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
Karma
Posty: 3687
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Karma »

Pozerzy to się prędzej wezmą za Metę
A ten album jest w porządku, nie musi Ci się podobać.
_________________
Music:
https://www.last.fm/user/ramoneska88
Nothing is what it seems to be.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

nawet mi się podoba, szczegolnie od 5-go kawałka. Piszę tylko o pewnym dysonansie, jakie jest wyczuwalny na tym albumie.
Karma
Posty: 3687
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Karma »

No to mówię, że marudzisz hehe
_________________
Music:
https://www.last.fm/user/ramoneska88
Nothing is what it seems to be.
S.IX
Posty: 1032
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: S.IX »

Myślałem, że po tak udanym krążku jakim był poprzednik, będzie obniżka lotów - myliłem się, bardzo udany materiał!
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Kawałki 1 i 2 - nieudana próba napisania hitów. Nie ma ani mocy, ani hitu. Momentami naprawdę żenada (refren i bridge Angels Of Mercy przyprawia mnie o mdłości)
Kawałki 3 i 4 - lekka poprawa, już nie silą się na przebojowość. Ale dość przeciętnie.
Kawałki 5+ - do dla mnie jest "prawdziwa" zawartość tej płyty. Mocy nieco brakuje jak na to, co potrafią, ale kompozycje są fajne i bardzo fajne.
aaa i wymienianie swietnego "Raving Mad" w jednym rzędzie z żałosnym "Angels Of Mercy" to nieporozumienie.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

pan_Heathen pisze:Kawałki 1 i 2 - nieudana próba napisania hitów. Nie ma ani mocy, ani hitu. Momentami naprawdę żenada (refren i bridge Angels Of Mercy przyprawia mnie o mdłości)
pan_Heathen pisze:Kawałki 3 i 4 - lekka poprawa, już nie silą się na przebojowość. Ale dość przeciętnie.
pan_Heathen pisze:Kawałki 5+ - do dla mnie jest "prawdziwa" zawartość tej płyty. Mocy nieco brakuje jak na to, co potrafią, ale kompozycje są fajne i bardzo fajne.
Według mnie pierwsza połowa nie jest wcale gorsza od drugiej. To nie jest może najlepsza płyta PF, ale jest na tyle dobra, że ci co lubią ten zespół nie powinni być zawiedzeni.

Wróć do „Płyty 2016”