Strona 10 z 12
: pn lip 03, 2017 7:37 pm
autor: pan_Heathen
Frank pisze:pan_Heathen napisał:Mam wrażenie, że wokalista bardzo się męczy śpiewając taką barwą "typu Barlow", nie jest ona dla niego naturalna. A męcząć siebie męczy też mnie.Pewnie takie poszły wytyczne od dyrektora. Miejscami to razi, ale tragedii nie ma. Nawet jeśli się męczy to nie partaczy aż tak bardzo. I tak ta płyta to jego najlepsze wokale.
pan_Heathen pisze:Mam wrażenie, że wokalista bardzo się męczy śpiewając taką barwą "typu Barlow", nie jest ona dla niego naturalna. A męcząć siebie męczy też mnie.
Gość jest świetnym wokalistą, ale jest trochę jak dobry napastnik wystawiony na boku pomocy, poradzi sobie, ale naturalne to to nie jest. to słychać, jak sie ma ucho ;p
Dla tych co tego nie znają, tu Stu Block śpiewający na wiele sposobów, a każdy bardziej mu pasuje:
: pt lip 07, 2017 12:36 pm
autor: Last Axeman
W najmniejszym stopniu nie przeszkadza mi, że Stu jedzie pod Barlowa, bo jest prawie tak samo dobry jak Barlow, a wszyscy wiemy, że głos Barlowa najlepiej pasuje do muzyki IE.
"Incorruptible" nie schodzi z mojej playlisty od półtora tygodnia. Pod pewnymi względami przypomina mi "The Dark Saga".
: pt lip 07, 2017 4:16 pm
autor: pan_Heathen
Mnie nie przeszkadza, że Stu jedzie pod Barlowa. Mi przeszkadza to, że ja wyczuwam, jak on się przy tym męczy. Nie jest sobą. To nie brzmi naturalnie. Na tej płycie chyba najgorzej, o dziwo, wczesniej mnie to tak nie uderzało.
: pt lip 07, 2017 4:58 pm
autor: FrutkQ
Gitary... gitary panowie!
: pt lip 07, 2017 8:16 pm
autor: Sebol
No niestety, dla mnie rozczarowanie. Pamiętam jak Plagues też na początku ciężko mi wchodziło, za to jak potem zaskoczyło to na amen. Tutaj sytuacja zdawała się wyglądać podobnie, trudne początki, potem przebłyski świetnych fragmentów, ale niestety koniec inny.
No nie zaskoczyła mi ta płyta do końca nawet po dłuższym wałkowaniu. W sumie oprócz fajnego riffu w ostatnim kawałku, niewiele ponadto wryło się pod czaszkę. Szkoda, bo po świetnej poprzedniczce wiązałem z nową płytą dość spore nadzieje. Widocznie nie wszystko na co się mocno liczy może się w efekcie finalnym na maksa spodobać, trudno. Płyta nie jest zła, w sumie oprócz brzmienia mało konkretnych zarzutów mogę jej postawić. Niestety w graniu takim jak uprawia IE liczy się dla mnie to co zostaje ze mną w głowie na dłużej, tutaj się nie udało. Może następnym razem, oby, bo po Plagues widać, że zdecydowanie można.
_________________
: sob lip 08, 2017 6:05 am
autor: Last Axeman
A widzisz. To u mnie inaczej. Poprzednia bardzo dobra, ale gdybym miał wskazać tę, z której motywy/utwory bardziej zapadają w pamięć, to wskazałbym "Incorruptible".
: sob lip 08, 2017 10:23 am
autor: sonen
Nie wiem nad czym te spusty, panowie.
Stu śpiewa tak jak śpiewał.
Melodia takie same jak zawsze, w sumie te same ogrzewane kotlety, te same patenty.
Patrząc nieco z boku czytam to wszystko ze zdumieniem.
: sob lip 08, 2017 10:51 am
autor: Last Axeman
I patrząc z boku spuszczasz się nad Anthriel, który - jak zgodnie wszyscy spuszczający się nad nim orzekli - też jest odgrzewanym kotletem
Dla mnie jednak nic zdumiewającego w tym nie ma. Prawie wszyscy, którzy tu piszą, regularnie zajadają się odgrzewanymi kotletami. Bo dobrze odgrzać też trzeba umieć
: sob lip 08, 2017 1:57 pm
autor: piciu6
Last Axeman pisze:Bo dobrze odgrzać też trzeba umieć
i podtrzymując dyskurs powiem, że to jest clou, bo fińczyki dla mła zrobili to rewelacyjnie, natomiast u Schaffera cała para w gwizdek, ale oczywiście akceptuję ( z trudem
) odwrotne stanowisko.
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
: sob lip 08, 2017 2:31 pm
autor: Last Axeman
Twoje stanowisko się nie liczy, bo nie trawisz IE
A trudno, żeby się to zmieniło po płycie, która nie wnosi nic nowego.