książka o Nevermore

Ten dział jest poświęcony wszystkiemu, co wiąże się z naszą ulubioną muzyką. Newsy, ciekawostki, plotki, wydarzenia. Ile tylko dusza zapragnie!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

książka o Nevermore

Post autor: Tomek/Nevermore »

Nadeszła pora by podziecić się z Wami czymś...
Odbiło mi... i lada moment dopnę kolejne swoje zamierzenie/ zrealizuję kolejny (głupawy:)))) pomysł, czyli napisanie KSIAŻKI o pewnej grupie metalowej. Tytuł książki: „Nevermore – Wrogowie rzeczywistości”. Napisanie to jedna sprawa, a wykonanie i wydanie to druga. Zacznę od tej drugiej kwestii.
Znalazłem wydawnictwo ("WDAXROCK"), które do 2009 roku zajmowało się wypuszczaniem na rynek niskonakładowych tytułów... napisałem maila (z wieloma pytaniami) do właściciela, odpisał mi tak:
„Od roku 2010 moje wydawnictwo przeszło na tryb "self publishing". Oznacza to, że wydaję te książki, których autorzy sami sfinansują proces wydawniczy.
Może to strasznie brzmi, ale to złudzenie Jeżeli ktoś jest pewien swojej twórczości, to 3000 złotych zainwestowane we własną książkę nie powinno przerażać.
Sprawa ma się tak. Za 2000 złotych ma Pan u mnie skład, korektę, okładkę i wszystko inne, co jest związane wydaniem książki (przy założeniu, że książka nie przekroczy 350 - 400 stron w formacie A5 lub 250 stron w formacie B5). Książka jest wydana pod szyldem mojego wydawnictwa i z moim ISBN. Za 1000 złotych drukuję tyle egzemplarzy ile się da , a to
zależy to od ilości stron, ilości zadrukowanej powierzchni, nakładu, stron kolorowych, etc... Jeżeli nie zrezygnuje Pan z kolorowych zdjęć, to przy 200 stronach można wydrukować 80 sztuk, a przy 300 będzie ich nie więcej niż 70. (8 stron w kolorze). Na Pana miejscu z kolorowych zdjęć bym zrezygnował - b&w bardzo dobrze wyglądają i nakład zyskuje
Jaka wizualnie książka jest realna przy tych kosztach? - Wszystko zależy od możliwości finansowych. Standardowo, jest to zwykła książka, papier offsetowy 70g lub 80g, druk cyfrowy najwyższej jakości, oprawa miękka 250g - kolor lub b&w. Książka poza tym, że jest wydrukowana cyfrowo niczym się nie różni od książki drukowanej offsetem.
Podział zysków wygląda następująco:
Może Pan je wszystkie odkupić za 120% ceny druku. W tym przypadku jedynie 20%, bo 100 już Pan pokrył.
Pozostawić mi je do sprzedania, wtedy dla mnie 20% ceny detalicznej - reszta dla Pana.
W przypadku dodruków sytuacja ma się podobnie. Nigdzie nie dostanie Pan nie dostanie takiego procentu z zysku. Jeżeli sprzedaż leży po mojej stronie, to moja prowizja, to 20% ceny detalicznej. Inaczej wygląda kwestia dystrybucji do księgarń. Dystrybutorzy pobierają 50% ceny detalicznej. Zostaje drugie 50% które dzielimy 20 - 80 z tego co zostanie.
Książki muzyczne wydaje się chyba dla własnej przyjemności. Wydałem dwie książki o zachodnich wykonawcach (Dio i Rainbow) i sprzedaż każdej z nich nie przekroczyła 150 sztuk. Nakład realny nie powinien przekroczyć 200 sztuk. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że jak oddałem je do dystrybucji, to od dwóch lat nie mogę doczekać się na kasę, więc nowe książki wolę sprzedawać tylko na allegro i rockserwis.pl”
Warunki nie do końca dla mnie realne... zwłaszcza finansowo (nie mam i nie będę miał tych 3000 zł), więc szukałem innego rozwiązania, a w grę wchodził taki scenariusz
1. druk cyfrowy, tak jak specjalne magazyny PMM - skład, korektę zrobię sam (ewentualnie dodatkową korektę zrobi mi koleżanka-polonistka)
2. znalezienie firmy/drukarni, która złoży mi kartki do książki i sklei (zszyje) z okładką... i finito... ))) czyli nastawiłem się, że książkę wydam SAM (NIELEGALNIE, bo nie mam formalnie zarejestrowanego wydawnictwa – to z czasopisma jest zamknięte, zresztą książkowe indeksy są inne, musiałbym sam się o takowe postarać – czyli albo założyć działalność gospodarczą, albo zlecić wydanie książki jakiemuś wydawcy/wydawnictwu).
wydać samemu – czyli nieformalnie, bez numeru ISBN – a cała reszta – taka jak w normalnej książce...
3. marzy mi się książka wydana podobnie, jak ta Jarka Szubrychta „Bez Litości” (o Slayerze)
I powyższy scenariusz zacząłem realizować (próbowałem jeszcze w kilku drukarniach i wydawnictwach, ale albo nie było odzewu, albo warunki zaproponowane były zbliżone do tych, o których na wstępie wspomniałem, albo jeszcze bardziej wygórowane, no i oprawa zasadniczo klejona a okładka miękka).
A teraz konkrety.
Książka jest skończona:))) czyli napisana, sprawdzona, przygotowana (łącznie z okładką), aktualnie robię drugą korektę (zostało mi 1/3 składu do sprawdzenia, za tydzień będę miał definitywny koniec i całość w PDFach). Wybrałem format identyczny, jak Szubrycht (B5)... czcionkę też początkowo taką samą przyjąłem. I okazało się, że... przesadziłem, gdyż wyszło mi 420 stron:)))) masakra jednym słowem... cena druku takiego cacka z twardą okładką, szytego i klejonego wyniosłaby ponad 50 zł/za egzemplarz... cóż, spartoliłem jednym słowem:)))) by zejść z ceną postanowiłem zmniejszyć lekko czcionkę (z 12 na 11), w ten sposób odchudziłem całość o 70 stron
Znalazłem firmę, która przygotuje i wydrukuje mi książkę
))
Kilka słów o niej samej (o książce):
format B5
- stron środka (348 WRAZ z wkładką na kredzie - stron 8 czarno-białych z fotami)
- okładka kolor - twarda - laminowana 1200 g
- oprawa - szyta i klejona
Pozostaje kwestia nakładu. Przyznam – nie będę nagłaśniał swojej pracy (przynajmniej wydania pierwszego), a książek będzie wydrukowanych tyle, ilu znajdzie się chętnych, by je nabyć
Gdy idzie o cenę – będzie ona = koszt druku
za 20 sztuk – zapłacę 900 zł (czyli 45 zł za egzemplarz)
za 50 sztuk – 2050 zł (czyli 41 zł za egzemplarz)
sam biorę 10 sztuk )) mam już dodatkowo zaklepane 3 egzemplarze (od ludzi, którzy wiedzą od dawna o książce), więc nawet jak znajdzie się jeszcze tylko 7 osób – to zlecę druk
okładeczka - przód jest taka
Obrazek
piszcie w tym temacie o tym co byście mi mogli doradzić w kwestii wydania książki...
zainteresowanych proszę o deklarowanie się (kto chciałby nabyć książkę wydaną nieoficjalnie, ale porządnie)
Awatar użytkownika
benek
Posty: 3523
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: benek »

powodzenia. trzymam kciuki.
Jan Łomignat
Posty: 1372
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Jan Łomignat »

A będziesz robił przekłady na zachodni rynek?
_________________
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

osobiście - nie, ale gdyby ktos miał za dużo wolnego czasu i jeszcze wiecej chęci i cierpliwości - to nie mówię NIE:) ale to mało realna sprawa, mnie nie stać na zapłacenie za takowy (profesjonalny) przekład tyluż stron
Jan Łomignat
Posty: 1372
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Jan Łomignat »

A co na całą sprawę panowie z Nevermore, z którymi (jak się domyślam) masz kontakt?
_________________
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

A co na całą sprawę panowie z Nevermore, z którymi (jak się domyślam) masz kontakt?
nie mam bezposredniego kontaktu z panami z Nevermore, mam kontakt przez kogoś, kto jest blisko zespołu tam w Stanach
a co Oni na temat ksiązki? zacytuję: "ogolnie sa podjarani ze cos takiego powstaje" i "że Warrel może nie byc zachwycony umieszczeniem Serpent Knight w tej ksiazce"
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Tomek/Nevermore pisze:"ogolnie sa podjarani ze cos takiego powstaje"
No no to teraz będziesz miał wtyki w światku Nevermore
Może jakieś darmowe wejściówki na koncerty?
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

No no to teraz będziesz miał wtyki w światku Nevermore
raczej wojne z Warrelem, jak się dowie że o Serpent's Knight sporo napisałem:)))) (powaga!)
wrzucam spis treści:))) i coś ogólnego o książce
Spis treści:
Wstęp
Rozdział 1 – Sanctuary
Kierunek Seattle
Serpent’s Knight
Rudy menager i przepity budżet
W czarnym lustrze rzeczywistości
Wirus zwany grunge
Rozdział 2 – Nevermore: era Kernona
Po prostu Nevermore
Ku pamięci
Polityka ekstazy
Senny koszmar
Rozdział 3 – Nevermore: era Sneapa
Martwe serce w martwym świecie
W trasie
Wrogowie rzeczywistości
Brakujące ogniwo
Bezbożne dążenie
Na podbój świata
Rozdział 4 – Nevermore: razem i osobno
Solowy album Warrela
Bóg gitary
Rok Podróżnika
Obsydianowa zmowa
Artysta Loomis, wizjoner Dane i reszta
Śladami Nevermore
Epilog
Podziękowania
Bibliografia
Dyskografia
dorzucam jeszcze coś ze wstępu:
Historia i twórczość Nevermore, a także wcześniejsze losy i solowe dokonania muzyków tworzących ten band stały się przedmiotem mozolnej pracy, która zaowocowała dość obszernym opracowaniem. „Wrogowie rzeczywistości” to opowieść obejmująca niemal trzy dekady istnienia muzyki metalowej, począwszy od momentu jej największego rozkwitu, przez chwile trudne zakończone dla wielu wykonawców przejściem do podziemia, aż po chwalebny powrót – tych najsilniejszych – na salony. Pewna amerykańska formacja z Seattle zapisała piękną kartę w tej jakże burzliwej epoce, dlatego postanowiłem poświęcić jej swój czas, upór i wieloletnie zaangażowanie.
Ta historia widziana jest oczyma fana i z myślą o najgorliwszych fanach Amerykanów napisana, w oparciu głównie o wywiady i informacje dostępne tak w prasie muzycznej jak i Internecie. Ten ostatni stanowi potężne źródło, które zawiera jednak wiele nieścisłości oraz niesprawdzonych, czasem także sprzecznych czy nieprawdziwych danych. Podjąłem się trochę niewdzięcznej roli próby weryfikacji wielu informacji, ale bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystko udało mi się wyjaśnić, z paru tekstów musiałem zrezygnować. Położyłem duży nacisk na dokonania (twórczość) muzyków i ich wkład w rozwój sceny metalowej. Od razu przyznam się bez bicia – w niniejszej pracy nie starałem się zachować do końca obiektywnego tonu w omawianiu poszczególnych płyt. Przedstawiłem swój punkt widzenia, z którym nie muszą się zgodzić czytelnicy, wszak każdy ma prawo inaczej odbierać te same kwestie.
Jednym zdaniem - "Wrogowie rzeczywistosci" to opracowanie losów muzyków Nevermore od początku lat 80. XX wieku (Serpent's Knight i Sanctuary) do końca września 2010 roku oraz wpleciona w te losy dogłębna analiza twórczości poszczególnych grup i muzyków...
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Tomek/Nevermore pisze:Cytat:No no to teraz będziesz miał wtyki w światku Nevermoreraczej wojne z Warrelem, jak się dowie że o Serpent's Knight sporo napisałem:)))) (powaga!)
No no to teraz będziesz miał wtyki w światku Nevermore
Tomek/Nevermore pisze:Od razu przyznam się bez bicia – w niniejszej pracy nie starałem się zachować do końca obiektywnego tonu w omawianiu poszczególnych płyt. Przedstawiłem swój punkt widzenia, z którym nie muszą się zgodzić czytelnicy, wszak każdy ma prawo inaczej odbierać te same kwestie.
Jasna sprawa. Zresztą "zachowanie do końca obiektywnego tonu" w przypadku opiniowania muzyki jest po prostu niemożliwe.
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

Na pewno nie będzie tak źle;)
pewnie nie bedzie źle, bo nie wiem czy ktoś Warrelowi przetłumaczy książkę, ale... znam kulisy sprawy i... wiem dlaczego Dane unika tematów o SK:))))