bo Death Angel pewnie zajebali
wg mnie koncert festiwalu. zajebali absolutnie. zawsze zywiol na scenie, teraz nie bylo inaczej. to byl, zdaje sie, moj siodmy death angel. evil priest, kill as one, seemingly endless time, thrown to the wolves, lord of hate i kilka z nowej. skupili sie raczej na promowaniu nowej plyty.
vicious rumors
- death angel zaczeli pozniej i skonczyli pozniej, wiec na pierwszy kawalek v.r. sie spoznilem (a bylo to nie byle co, bo digital dictator). oni takze skupili sie na promowaniu najnowszej plyty (nie do konca mi to pasowalo) - murderball, blood stained sunday, let the garden burn. ze starszych rzeczy polecialy soldiers of the night, lady took a chance, ship of fools, abandoned. na koniec na scene weszlo pare bylych muzykow kapeli - wszystkich razem z kapela bylo ich z 10 osob.
helloween
- dwoch rzeczy nie rozumiem - 1. dlaczego deris zostal w ogole przyjety do kapeli. 2. dlaczego go jeszcze nie wypieprzyli. gosciu nie umie spiewac i juz. ale mimo wszystko i tak mi sie podobalo. chociaz byl jeszcze jeden minus - zabawa we wspolne spiewanie z publicznoscia. nigdy tego nie lubilem (ogolnie, nie tylko w przypadku helloween), mogli sobie darowac chociaz jedna (bo byly dwie) i zamiast tego zagrac dodatkowy kawalek.
ludzi bylo sporo, ale hala nie byla pelna po brzegi, z tylu bylo sporo luzu. 2 tys. moglo byc, moze niecale 2tys.
za 2 tyg. kolejny zgraniczny fest i to w kraju, w ktorym nigdy nie bylem, wiec nie moge sie doczekac. ale napisze gdzie dopiero po imprezie, bo nie chce zapeszac. tzn. bilet na samolot i wejsciowke juz mam, ale wszystko sie moze zdarzyc, jak to kiedys spiewal pewien zespol.
_________________
Czas na zmianę podpisu.