Metalowe podsumowanie roku 2015
: pn sty 04, 2016 5:43 pm
Przedstawiam moje opisowe podsumowanie roku 2015 w muzyce metalowej. Jak ktoś chce się dołączyć to byłoby fajnie.
Buhajowe podsumowanie roku 2015:
Dobry rok dla metalu. Ukazało się dużo świetnych płyt. Sporo gigantów powróciło z dobrym materiałem. Rządził Prog i Heavy. Thrash ma bardzo słaby czas. Death, Black i Doom stoją dobrze ale to nie moje „klimaty”. Może ktoś inny się wypowie? Ale po kolei:
Prog metal (szeroko rozumiany):
Najjaśniejszą gwiazdą na moim poletku metalowym był w ubiegłym roku Zierler, który wydał album o nazwie „ESC”. Wspaniałe połączenie ciężaru z melodią, szaleństwa z matematyczną dokładnością. Wizjonerstwo połączone z deklarowanym łamaniem norm. Wspaniały wokalista, piękne solówki, oszałamiające partie klawiszowe. Dla mnie najlepsza płyta 2016.
Ten sam wokalista, czyli Kelly Sundown Carpenter, co w wyżej wymienionym projekcie „produkował się” w równie świetnym zespole Darkology. Ich płyta „Fated to burn”, królowała w moim odtwarzaczu w lecie. Kolaż Progu, Heavy i Power metalu (tak po prawdzie to ciężko zakwalifikować ten album do prog metalu). Fantastyczne brzmienie, ciężkie, rozbudowane kompozycje. Świetne linie wokalne wykonane w popisowy sposób i kapitalne partie gitarowe. Palce lizać.
Earthside – A dream In static to propozycja nawet nie prog metalowa tylko Panmetalowa. Atakuje słuchacza wielowątkową, wielowymiarową muzyką. Część płyty jest instrumentalna, w czterech utworach słychać czterech różnych wokalistów. Płyta choć długa to w żadnym wypadku nie nuży. Można się w niej zagłębiać i „odpływać”.
Bardzo poruszyła mnie płyta włoskiego zespołu Kingcrow o tytule „Eidos”. Bije z tej stonowanej muzyki jakaś lekkość, autentyzm. Bogactwo melodii i dawka odpowiedniego ciężaru. Słychać echa Opeth, Leprous. A skoro o Leprous mowa to ich najnowsze dzieło „The congregation” też jest w czołówce mojej klasyfikacji. Mroczny, dziwny, poszatkowany klimat. Wiodąca rola perkusji i wokalu. Czasami pachnie awangardą czasami zwykłym rokiem. Świetny album.
Ghost Ship Octavius – S/T to power/progowa propozycja prosto z USA. Charakteryzuje się pełnym melancholii klimatem, świetnymi riffami i przede wszystkim kapitalnymi solówkami. Zróżnicowany materiał, trochę nierówny ale wart polecenia.
Do czołowych pozycji zaliczam jeszcze: Amorphis - Under The Red Cloud, Native Construct - Quiet world, Codex – The peace paradox, Angra - Secret garden, Subterranean Masquerade - The Great Bazaar, Klone - Here Comes the Sun
Średnio mi się podoba nowa propozycja Subsignal i Symphony X, a zupełnie mnie rozczarowało Vanden Plas.
TOP 5
1. Zierler – ESC
2. Darkology - Fated to burn
3. Kingcrow – Eidos
4. Earthside – A dream In static
5. Ghost Ship Octavius – S/T
Heavy, Heavy/Power:
Bardzo udany rok dla klasycznej odmiany metalu. Całość sceny ciągnie niezmordowane Iron Maiden, które wydało bardzo dobry album „Book of souls”. Ta płyta sprawiła mi bardzo dużo radości. Przesłuchałem ją w 2015 najwięcej razy ze wszystkich płyt. Był okres, że słuchałem jej dwa razy dziennie. Mielizny na tym albumie są ale większość stanowi rasowy, soczysty, melodyjny i świetny kompozycyjnie heavy metal. Nie spodziewałem się, że stać ich jeszcze na tak udane kompozycje. Kolejni giganci z Saxon (Battering Ram) i Tank (Valley Of Tears) również nie odstawili kaszany. Stworzyli mocne, melodyjne albumy. Z wieloma świetnymi wałkami, które śmiało mogą stać się koncertowymi hitami. Kapitalny album „Win hands down” nagrał amerykański Armored Saint . Iskrzący werwą i kompozycyjnym kunsztem. Na wyżyny metalowego tronu wspiął się również amerykański Visigoth nagrywając monumentalny album „The Revanant King”. Potężne riffy, piaszczysta produkcja, energia i mocarny wokal to wyznaczniki tego materiału. Jedna z najlepszych płyt roku. Bardzo dobrymi płytami pochwaliły się Absolva – Never a good day to die, Terminus – The reapers spiral, Enforcer – From beyond, Faceshift – All crumbles down (https://www.youtube.com/watch?v=stYzGk8IW4k), Impellitteri – Venom, Christian Mistress – To your death (https://www.youtube.com/watch?v=5yegilxu2PY) czy Trial – Vessel. Z bardziej znanych zespółów nie przekonała mnie propozycja W.A.S.P ale wiem, że ma rzeszę osób, którym sie podoba. Bardzo dobrze w tym towarzystwie powinien czuć się polski Młot na Czarownice, który albumem „Popioły Wiar” wdarł się do czołówki peletonu. Niezła EP - ką „Super ego” wyskoczył Egoistic. Kawałek tytułowy to przehicior.
TOP 5:
1. Iron Maiden – The Book of Souls
2. Visigoth - The Revanant King
3. Armored Saint - Win hands down
4. Tank - Valley Of Tears
5. Saxon - Battering Ram
Thrash metal
Czy może być jeszcze gorzej? Tak słabego roku dla tego stylu metalu to najstarsi górale z Gąsienicą na czele nie pamiętają. No ale na bezrybiu i rak ryba. Najbardziej mi się podobał Black Fast. Płyta „Terms Of Surrender” to czysciutka energia, poparta progresywną techniką i lekko blackowym brzmieniem. Bardzo dobry album „Lobotomized” nagrał grecki Biotoxic Warfare. Zespół ten postawił na mięsisty, troche punkowy thrash. Słychac dużo odniesien do klasyki gatunku. Słucha się bardzo dobrze a noga sama tupie. Mörti Viventi – „The Day the Dead Return” to z koleji człowiek orkiestra Adrian "Aidy" J. Heathershaw. Mocne, złożone struktury utworów. Krzykliwy ale “pełny” wokal. Kawał solidnego thrash metalu. Polarized – „Western Hypnosis” to bardzo fajna płytka z niezłym techo thrashem. Sporo połamanych dźwięków, fajne riffy i niezłe melodie. Po początkowym zauroczeniu ciśnienie względem tego materiału mi bardzo spadło ale dalej uważam, że to bardzo dobra płyta. Intrinsic – „Nails” (https://www.youtube.com/watch?v=qkKj3tuDooc) to z koleji materiał z dawnych lat ale wydany w 2015. Zadowoli fanów starodawnego techno thrashu. Pozycja godna polecenia maniakom gatunku i kolekcjonerom. Niezłą płytę wydał hiszpanski Atomik Destruktor – Unnatural disorder czyli klasyczna napierdalanka ale mająca duszę prawdziwego thrashera. Niezły mikst thrashowo/powerowy wysmażyli chłopaki z Masters of Metal na albumie „From Worlds Beyond”. Niezłe albumy to jeszcze: Eradicator – Slavery, Eradikator - Edge of Humanity i wesołkowaty Fog Of War - Here Lies Humanity. CAłkiem nieźle w tym towarzystwie prezentuje się nasz Wolf spider - V. Nie ruszył mnie nowy Slayer bo po prostu mnie znudził. Obiektywnie to pewnie nie był gorszy od połowy wyżej wymienionych propozycji thrash’owych no ale od Zabójcy należy wymagać po prostu więcej. No i nie owijajmy w bawełnę. Nudę taka wysmażyli, że moje koty przy tym usypiają
TOP 5
1. Black Fast - Terms Of Surrender
2. Biotoxic Warfare – Lobotomized
3. Mörti Viventi – The Day the Dead Return
4. Polarized – Western Hypnosis
5. Intrinsic – Nails
Płyty z poza układu
Czyli płyty spoza wyżej wymienionych stylów. No muszę przyznać, że mam tu trzy pozycje i wszystkie świetne. Pierwsza z nich to nieprawdopodobny powrót Paradise lost i ich najnowsze dzieło „The Plague Within”. Nie wierzyłem, że mogą tak zagrać a jednak zagrali. Płyta monument: mocarne riffy, klasztorny klimat, nieprawdopodobny ciężar i nad wyraz udane kompozycje. Wokale Holmes’a porażająco dobre. Podium roku mości panowie. My Dying Bride – „Feel The Misery” to podobny strzał co płyta opisana wcześniej. Doceniłem ją z czasem bo na początku trochę mnie nudziła. W całości dalej mam kłopot ale już poszczególne utwory bardzo mi się podobają. Kapitalny album nagrał włoski band Sadist – Hyaena (https://www.youtube.com/watch?v=umSFDHdeVGw). No cóż ten materiał trzeba po prostu posłuchać. Miaaazga. Nawet chyba mógłbym go w progu sklasyfikować.
Uważam, że muzycznie to był bardzo dobry rok. Pewnie o paru płytach zapomniałem, pewnie kilka mało znanych perełek wyskoczy w późniejszym czasie, pewnie ktoś mnie zruga za niektóre stwierdzenia ale tak co mnie naszło aby to tak ująć.
TOP 10 roku:
1. Zierler – ESC
2. Iron Maiden – The Book of Souls
3. Paradise lost – The Plague within
4. Darkology - Fated to burn
5. Visigoth - The Revanant King
6. Kingcrow – Eidos
7. Earthside – A dream In static
8. Armored Saint - Win hands down
9. Ghost Ship Octavius – S/T
10. Leprous - The congregation
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
Buhajowe podsumowanie roku 2015:
Dobry rok dla metalu. Ukazało się dużo świetnych płyt. Sporo gigantów powróciło z dobrym materiałem. Rządził Prog i Heavy. Thrash ma bardzo słaby czas. Death, Black i Doom stoją dobrze ale to nie moje „klimaty”. Może ktoś inny się wypowie? Ale po kolei:
Prog metal (szeroko rozumiany):
Najjaśniejszą gwiazdą na moim poletku metalowym był w ubiegłym roku Zierler, który wydał album o nazwie „ESC”. Wspaniałe połączenie ciężaru z melodią, szaleństwa z matematyczną dokładnością. Wizjonerstwo połączone z deklarowanym łamaniem norm. Wspaniały wokalista, piękne solówki, oszałamiające partie klawiszowe. Dla mnie najlepsza płyta 2016.
Ten sam wokalista, czyli Kelly Sundown Carpenter, co w wyżej wymienionym projekcie „produkował się” w równie świetnym zespole Darkology. Ich płyta „Fated to burn”, królowała w moim odtwarzaczu w lecie. Kolaż Progu, Heavy i Power metalu (tak po prawdzie to ciężko zakwalifikować ten album do prog metalu). Fantastyczne brzmienie, ciężkie, rozbudowane kompozycje. Świetne linie wokalne wykonane w popisowy sposób i kapitalne partie gitarowe. Palce lizać.
Earthside – A dream In static to propozycja nawet nie prog metalowa tylko Panmetalowa. Atakuje słuchacza wielowątkową, wielowymiarową muzyką. Część płyty jest instrumentalna, w czterech utworach słychać czterech różnych wokalistów. Płyta choć długa to w żadnym wypadku nie nuży. Można się w niej zagłębiać i „odpływać”.
Bardzo poruszyła mnie płyta włoskiego zespołu Kingcrow o tytule „Eidos”. Bije z tej stonowanej muzyki jakaś lekkość, autentyzm. Bogactwo melodii i dawka odpowiedniego ciężaru. Słychać echa Opeth, Leprous. A skoro o Leprous mowa to ich najnowsze dzieło „The congregation” też jest w czołówce mojej klasyfikacji. Mroczny, dziwny, poszatkowany klimat. Wiodąca rola perkusji i wokalu. Czasami pachnie awangardą czasami zwykłym rokiem. Świetny album.
Ghost Ship Octavius – S/T to power/progowa propozycja prosto z USA. Charakteryzuje się pełnym melancholii klimatem, świetnymi riffami i przede wszystkim kapitalnymi solówkami. Zróżnicowany materiał, trochę nierówny ale wart polecenia.
Do czołowych pozycji zaliczam jeszcze: Amorphis - Under The Red Cloud, Native Construct - Quiet world, Codex – The peace paradox, Angra - Secret garden, Subterranean Masquerade - The Great Bazaar, Klone - Here Comes the Sun
Średnio mi się podoba nowa propozycja Subsignal i Symphony X, a zupełnie mnie rozczarowało Vanden Plas.
TOP 5
1. Zierler – ESC
2. Darkology - Fated to burn
3. Kingcrow – Eidos
4. Earthside – A dream In static
5. Ghost Ship Octavius – S/T
Heavy, Heavy/Power:
Bardzo udany rok dla klasycznej odmiany metalu. Całość sceny ciągnie niezmordowane Iron Maiden, które wydało bardzo dobry album „Book of souls”. Ta płyta sprawiła mi bardzo dużo radości. Przesłuchałem ją w 2015 najwięcej razy ze wszystkich płyt. Był okres, że słuchałem jej dwa razy dziennie. Mielizny na tym albumie są ale większość stanowi rasowy, soczysty, melodyjny i świetny kompozycyjnie heavy metal. Nie spodziewałem się, że stać ich jeszcze na tak udane kompozycje. Kolejni giganci z Saxon (Battering Ram) i Tank (Valley Of Tears) również nie odstawili kaszany. Stworzyli mocne, melodyjne albumy. Z wieloma świetnymi wałkami, które śmiało mogą stać się koncertowymi hitami. Kapitalny album „Win hands down” nagrał amerykański Armored Saint . Iskrzący werwą i kompozycyjnym kunsztem. Na wyżyny metalowego tronu wspiął się również amerykański Visigoth nagrywając monumentalny album „The Revanant King”. Potężne riffy, piaszczysta produkcja, energia i mocarny wokal to wyznaczniki tego materiału. Jedna z najlepszych płyt roku. Bardzo dobrymi płytami pochwaliły się Absolva – Never a good day to die, Terminus – The reapers spiral, Enforcer – From beyond, Faceshift – All crumbles down (https://www.youtube.com/watch?v=stYzGk8IW4k), Impellitteri – Venom, Christian Mistress – To your death (https://www.youtube.com/watch?v=5yegilxu2PY) czy Trial – Vessel. Z bardziej znanych zespółów nie przekonała mnie propozycja W.A.S.P ale wiem, że ma rzeszę osób, którym sie podoba. Bardzo dobrze w tym towarzystwie powinien czuć się polski Młot na Czarownice, który albumem „Popioły Wiar” wdarł się do czołówki peletonu. Niezła EP - ką „Super ego” wyskoczył Egoistic. Kawałek tytułowy to przehicior.
TOP 5:
1. Iron Maiden – The Book of Souls
2. Visigoth - The Revanant King
3. Armored Saint - Win hands down
4. Tank - Valley Of Tears
5. Saxon - Battering Ram
Thrash metal
Czy może być jeszcze gorzej? Tak słabego roku dla tego stylu metalu to najstarsi górale z Gąsienicą na czele nie pamiętają. No ale na bezrybiu i rak ryba. Najbardziej mi się podobał Black Fast. Płyta „Terms Of Surrender” to czysciutka energia, poparta progresywną techniką i lekko blackowym brzmieniem. Bardzo dobry album „Lobotomized” nagrał grecki Biotoxic Warfare. Zespół ten postawił na mięsisty, troche punkowy thrash. Słychac dużo odniesien do klasyki gatunku. Słucha się bardzo dobrze a noga sama tupie. Mörti Viventi – „The Day the Dead Return” to z koleji człowiek orkiestra Adrian "Aidy" J. Heathershaw. Mocne, złożone struktury utworów. Krzykliwy ale “pełny” wokal. Kawał solidnego thrash metalu. Polarized – „Western Hypnosis” to bardzo fajna płytka z niezłym techo thrashem. Sporo połamanych dźwięków, fajne riffy i niezłe melodie. Po początkowym zauroczeniu ciśnienie względem tego materiału mi bardzo spadło ale dalej uważam, że to bardzo dobra płyta. Intrinsic – „Nails” (https://www.youtube.com/watch?v=qkKj3tuDooc) to z koleji materiał z dawnych lat ale wydany w 2015. Zadowoli fanów starodawnego techno thrashu. Pozycja godna polecenia maniakom gatunku i kolekcjonerom. Niezłą płytę wydał hiszpanski Atomik Destruktor – Unnatural disorder czyli klasyczna napierdalanka ale mająca duszę prawdziwego thrashera. Niezły mikst thrashowo/powerowy wysmażyli chłopaki z Masters of Metal na albumie „From Worlds Beyond”. Niezłe albumy to jeszcze: Eradicator – Slavery, Eradikator - Edge of Humanity i wesołkowaty Fog Of War - Here Lies Humanity. CAłkiem nieźle w tym towarzystwie prezentuje się nasz Wolf spider - V. Nie ruszył mnie nowy Slayer bo po prostu mnie znudził. Obiektywnie to pewnie nie był gorszy od połowy wyżej wymienionych propozycji thrash’owych no ale od Zabójcy należy wymagać po prostu więcej. No i nie owijajmy w bawełnę. Nudę taka wysmażyli, że moje koty przy tym usypiają
TOP 5
1. Black Fast - Terms Of Surrender
2. Biotoxic Warfare – Lobotomized
3. Mörti Viventi – The Day the Dead Return
4. Polarized – Western Hypnosis
5. Intrinsic – Nails
Płyty z poza układu
Czyli płyty spoza wyżej wymienionych stylów. No muszę przyznać, że mam tu trzy pozycje i wszystkie świetne. Pierwsza z nich to nieprawdopodobny powrót Paradise lost i ich najnowsze dzieło „The Plague Within”. Nie wierzyłem, że mogą tak zagrać a jednak zagrali. Płyta monument: mocarne riffy, klasztorny klimat, nieprawdopodobny ciężar i nad wyraz udane kompozycje. Wokale Holmes’a porażająco dobre. Podium roku mości panowie. My Dying Bride – „Feel The Misery” to podobny strzał co płyta opisana wcześniej. Doceniłem ją z czasem bo na początku trochę mnie nudziła. W całości dalej mam kłopot ale już poszczególne utwory bardzo mi się podobają. Kapitalny album nagrał włoski band Sadist – Hyaena (https://www.youtube.com/watch?v=umSFDHdeVGw). No cóż ten materiał trzeba po prostu posłuchać. Miaaazga. Nawet chyba mógłbym go w progu sklasyfikować.
Uważam, że muzycznie to był bardzo dobry rok. Pewnie o paru płytach zapomniałem, pewnie kilka mało znanych perełek wyskoczy w późniejszym czasie, pewnie ktoś mnie zruga za niektóre stwierdzenia ale tak co mnie naszło aby to tak ująć.
TOP 10 roku:
1. Zierler – ESC
2. Iron Maiden – The Book of Souls
3. Paradise lost – The Plague within
4. Darkology - Fated to burn
5. Visigoth - The Revanant King
6. Kingcrow – Eidos
7. Earthside – A dream In static
8. Armored Saint - Win hands down
9. Ghost Ship Octavius – S/T
10. Leprous - The congregation
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!