Płyty wybitne, których... nie lubimy
: sob sty 28, 2017 10:22 pm
Wyjaśnię, o co mi chodzi. Z grubsza moje muzyczne poglądy obracają się wokół maksymy "dobra muza to dobra muza", czyli mam centralnie gdzieś, jaki prezentuje ona gatunek, skupmy się jednak dla uproszczenia na metalu i okolicach.
Pełno jest płyt, które uchodzą za wybitne/wizjonerskie/rewolucyjne, którymi recenzenci maści wszelakiej oraz ludzie na forach zachwycają się czasami wręcz od dekad. Ciekawi mnie, jakie macie przykłady wydawnictw, które tak są właśnie przez "masę" oceniane, a Wy nie jesteście w stanie ich przełknąć.
Ja zacznę od Amorphis - Tales From The Thousand Lakes. Dycha za dychą, a ja tej płyty nie jestem w stanie zdzierżyć. No po prostu nie wchodzi, jak bardzo bym się nie postarał. Kompozycje są fantastyczne, ale wokal kładzie ten krążek i prasuje walcem, nie ma dla niego ratunku...
Pełno jest płyt, które uchodzą za wybitne/wizjonerskie/rewolucyjne, którymi recenzenci maści wszelakiej oraz ludzie na forach zachwycają się czasami wręcz od dekad. Ciekawi mnie, jakie macie przykłady wydawnictw, które tak są właśnie przez "masę" oceniane, a Wy nie jesteście w stanie ich przełknąć.
Ja zacznę od Amorphis - Tales From The Thousand Lakes. Dycha za dychą, a ja tej płyty nie jestem w stanie zdzierżyć. No po prostu nie wchodzi, jak bardzo bym się nie postarał. Kompozycje są fantastyczne, ale wokal kładzie ten krążek i prasuje walcem, nie ma dla niego ratunku...