Wu-Tang Clan
: śr paź 01, 2008 11:32 am
Pamiętam jak kilkanaście lat temu siedziałem u kuzynki, a ona puszczała mi różne swoje bajery z kaset. Co to tam było? Jason Donovan, New Kids On The Block i cholera wie co tam jeszcze. Zapuściła mi jeszcze wtedy Wu-Tang Clan, którego to chyba wtedy nie zrozumiałem do końca (nie wiem czy dziś ich rozumiem), ale pamiętam że klimat, image i wstawki pozamuzyczne podobały mi się. No ale coż można się spodziewać po ośmiolatku? Biorąc pod uwagę iż w takim wieku człowiek nie jest w stanie świadomie interesować się muzyką, bądź potrafić sensownie uzasadnić dlaczego dany album "się podoba", to zacząłem się dziś wgłębiać ponownie w ten temat.
Słucham sobie 36 Chambers i w zasadzie przechodzę od bardzo asekuracyjnej postawy (pierwsze przesłuchanie - kurczowe trzymanie się stołu, drugie przesłuchanie - nieco nerwowe kręcenie się na krześle), do postawy całkiem zainteresowanej. Może dlatego sięgnąłem po ten album, bo podobało mi się to co RZA robił na soundtracku do Kill Billa?
Jedno jest pewne - przydałoby się jakieś wielkomiejskie otoczenie do słuchania tego stuffu, a nie góry, zieleń i natura
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Słucham sobie 36 Chambers i w zasadzie przechodzę od bardzo asekuracyjnej postawy (pierwsze przesłuchanie - kurczowe trzymanie się stołu, drugie przesłuchanie - nieco nerwowe kręcenie się na krześle), do postawy całkiem zainteresowanej. Może dlatego sięgnąłem po ten album, bo podobało mi się to co RZA robił na soundtracku do Kill Billa?
Jedno jest pewne - przydałoby się jakieś wielkomiejskie otoczenie do słuchania tego stuffu, a nie góry, zieleń i natura
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.