Galneryus - Phoenix Rising

Wszystko o płytach 2011 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Galneryus - Phoenix Rising

Post autor: Kamilbolt »

1. The Rising 02:082. Tear Off Your Chain 06:473. Future Never Dies 05:364. Spirt Of Steel 05:185. Scars 05:466. The Wind Blows 05:367. T.F.F.B 07:098. No More Tears 06:549. Bash Out! 04:5710. The Time Has Come 05:2711. The Phoenix 03:13
Jeśli ktoś szuka zespołu, na który można liczyć jeśli chodzi o nowe wydawnictwa i to bez obsuwy, to z pewnością jest to japoński Galneryus.
5 października bieżącego roku swoją premierę miał 7-my studyjny album tego zespołu pt. "Phoenix Rising". Jest to też drugi krążek z nowymi muzykami na pokładzie.
Pierwsze wrażenia są takie, że charakterystyczne dla nich patenty zostały utrzymane, ale też dodano inne smaczki. Brzmienie jest też troszkę inne, niż ostatnio, ale nie przeszkadza w jak najbardziej pozytywnym odbiorze nowego materiału. Ogólnie polecam.
Na zachętę video:
http://www.metalstorm.net/events/news_c ... s_id=14788
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Awatar użytkownika
Est
Posty: 8812
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Est »

Kiedyś próbowałem zapoznać się z ich albumem (już nie pamiętam którym), ale tak szybko i skutecznie mnie odsiał, że więcej nie chcę próbować
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Pamiętam, przy okazji poprzedniej płyty, że na Metal Cave nazwałem tą muzykę manga-metal. Memorius, jako fan i znawca tamtejszego rynku, sprzeciwiał się takiemu określeniu delikatnie sugerując, że jestem ignorantem. Nic nie poradzę, że rock/metal ze wschodu grany przez żółtych robotów-karakanów zawsze będzie dla mnie tym, czym są chińskie podróbki zegarków z bazaru. Niby to samo, niby... To karykatura metalu przefiltrowana wtrętami charakterystycznymi dla "wschodnich" harmonii - to wszystko można podskórnie wyłapać - i gdy wokalista śpiewa po angielsku to ja i tak słyszę sushi, sake i kimono.
Chłopaki zapierdalają niemiłosiernie i przerażająco sprawnie, na każdej pozycji jest tam miszcz i wirtuoz. I tak jak przy poprzedniczce - mogą mi wpaść w ucho pojedyńcze kawałki a nawet posłucham z przyjemnością tego instrumentalnego wirtuozerstwa - jednak wysłuchanie całej płyty jest dla mnie niczym wspinaczka zimą na golasa na Szczeliniec Wielki z plecakiem pełnym cegieł. Galneryus to Bodzy w swoim regionie a i po tej części kuli ziemskiej mają swoje grono sympatyków. Dla mnie to jednak grupa wyspecjalizowanych japońskich robotów, którym zaaplikowano kod źródłowy rocka i metalu napisany w nippongo.
Ze wschodnich klimatów o wiele bardziej wolę Anthem - jak już.
_________________
podpis musi być zajebisty!
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Jak pamietam , to ogólny forma przekazu przemyśleń wspomnianego przez ciebie Memo , zbliżona jest do charakterystyki kitajskich robocików , niby własna a szablon , jak z egzekutywy
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283

Wróć do „Płyty 2011”