</e></QUOTE>Meltorm pisze:</s>Akurat to, że jest powolne tempo nie może być argumentem na nie.<e>
Napisałem tylko, ze mi doskwiera. i nie rozumiem, jak moze nie doskwierać</r>
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
</e></QUOTE>Meltorm pisze:</s>Akurat to, że jest powolne tempo nie może być argumentem na nie.<e>
</e></QUOTE>firesoul pisze:</s>Generalnie postrzegam Burnt Offerings jako album o wiele "wolniejszy" niz TDS. Aczkolwiek ciężko generalizować bo na BO na pewno większe jest zróżnicowanie tempa w poszczególnych utworach.<e>
...którego brak mi na remasterze (dlatego chcę się go pozbyć)To prawda, atmosfera emanująca z Burnt Offerings jest niezwykła- niesamowita, mistyczna, lekko depresyjna a przy tym taka... średniowieczno-"dantejska"Unikalna. I to zasługa zarówno kompozycji, jak i przybrudzonego, dziwnie przytłumionego brzmienia.
Moim zdaniem szczyt thrashowania osiągnięty został na "Night Of The Stormrider", ale kompozycyjne apogeum przypadło na "Burnt Offerings" i w dodatku z każdego kawałka bije niepowtarzalny, mistyczny klimat.pan_Heathen pisze:Oczywiscie NOTS - szczyt kompozycyjny Shaffera, choc Burnt Offerings niewiele niżej. Potem było już tylko gorzej.
zgadzam sie tylko z tym:Tak sobie posłuchałem wczoraj nowego singla z Barlowem na wokalu już i dochodzę do konkluzji, że przy całej mojej sympatii do Owensa to Matt Barlow jest jedynym i idealnym wokalistą dla tej kapeli. Kiedy jest on to nawet średnio dobre kompozycje z Framing Armageddon nabierają magii. Jego głos dodaje tej muzie niesamowitych emocji