Manilla Road
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
1 obrót właśnie się kończy...i...
źle nie jest
na razie nic więcej nie napiszę, muszę posłuchać więcej
a to chyba najlepiej brzmiący album od spiral castle
tzn brzmienie tradycyjnie jest "zjebane" i bez komputera, ale za to nie ma "piachu", ani pierdzenia itp
najbardziej jak na razie moją uwagę, można nawet powiedzie że zmiażdżyła ballada Art of war
źle nie jest
na razie nic więcej nie napiszę, muszę posłuchać więcej
a to chyba najlepiej brzmiący album od spiral castle
tzn brzmienie tradycyjnie jest "zjebane" i bez komputera, ale za to nie ma "piachu", ani pierdzenia itp
najbardziej jak na razie moją uwagę, można nawet powiedzie że zmiażdżyła ballada Art of war
Po raz drugi uważnie katuję i stwierdzam, że:
NIE MA JAK MANILLA KURWA ROAD!
Zdecydowanie lepsza od Voyager i Gates of fire. W odróżnieniu od takiego zjebanego brzmienia jak na GOF tutaj mamy prawdziwy brzmieniowy vintage, jest przestrzeń, a jednocześnie mam wrażenie jakbym słuchał winyla...
http://www.youtube.com/watch?v=KQHPYjQ3_TU
THOR \m/
http://www.youtube.com/watch?v=nYXWheZsvTU
zaznaczam że w "realu" to tak nie brzmi
NIE MA JAK MANILLA KURWA ROAD!
Zdecydowanie lepsza od Voyager i Gates of fire. W odróżnieniu od takiego zjebanego brzmienia jak na GOF tutaj mamy prawdziwy brzmieniowy vintage, jest przestrzeń, a jednocześnie mam wrażenie jakbym słuchał winyla...
http://www.youtube.com/watch?v=KQHPYjQ3_TU
THOR \m/
http://www.youtube.com/watch?v=nYXWheZsvTU
zaznaczam że w "realu" to tak nie brzmi
No właśnie, brzmi to jak stara Manilla z początków istnienia. Parę momentów podchodzi pod "Feeling free again", wesoły rokendrol. Moim zdaniem najlepszy album od powrotu.hollowman pisze:Po raz drugi uważnie katuję i stwierdzam, że:NIE MA JAK MANILLA KURWA ROAD!Zdecydowanie lepsza od Voyager i Gates of fire. W odróżnieniu od takiego zjebanego brzmienia jak na GOF tutaj mamy prawdziwy brzmieniowy vintage, jest przestrzeń, a jednocześnie mam wrażenie jakbym słuchał winyla...
Szkoda, że Cory odszedł. Zajebisty z niego bębniarz.
- Weresso The Infallible
- Posty: 1137
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Z tego co widzę na stronie Manilla Road, Shark z niejakim E. C. Hellwell'em (grał na basie na Playground of the Damned) ma nowy projekt pod nazwą Hellwell.
ThrashHead: Tell us about "Beyond the Boundaries of Sin"
Shark: It's the first album from a new band that I am in called Hellwell. It started out as sort of just a studio project with some other musicians and turned into much more. We are all really into the music that has been come up with and I'm really pumped to see what happens with it. Beyond the Boundaries of Sin has a guest appearance by Bryan Patrick and Josh Castillo from MR. Hellwell is sort of like Manilla Road's evil twin. It's still epic in its own way but the topics are consistently darker. It's heavy and weird at times but it also is driving and well played I think.
Nic o tym nie wiedziałem, ale skoro już wiem, to czekam niecierpliwie co tam chłopaki wymyślą. Premiera jakoś sierpień/wrzesień.
Aha, co do Playground: jest świetny, aczkolwiek trochę mi zajęło dojście do tego wniosku. Lepiej niż poprzednio chyba. Brzmienie faktycznie pozytywne w porównaniu z poprzednimi albumami.
_________________
And the words of the myth were thus:
In time before time, the great dragon ruled
When stars were not born
And this world had seen no dawn
When the power of Gods was still young
ThrashHead: Tell us about "Beyond the Boundaries of Sin"
Shark: It's the first album from a new band that I am in called Hellwell. It started out as sort of just a studio project with some other musicians and turned into much more. We are all really into the music that has been come up with and I'm really pumped to see what happens with it. Beyond the Boundaries of Sin has a guest appearance by Bryan Patrick and Josh Castillo from MR. Hellwell is sort of like Manilla Road's evil twin. It's still epic in its own way but the topics are consistently darker. It's heavy and weird at times but it also is driving and well played I think.
Nic o tym nie wiedziałem, ale skoro już wiem, to czekam niecierpliwie co tam chłopaki wymyślą. Premiera jakoś sierpień/wrzesień.
Aha, co do Playground: jest świetny, aczkolwiek trochę mi zajęło dojście do tego wniosku. Lepiej niż poprzednio chyba. Brzmienie faktycznie pozytywne w porównaniu z poprzednimi albumami.
_________________
And the words of the myth were thus:
In time before time, the great dragon ruled
When stars were not born
And this world had seen no dawn
When the power of Gods was still young
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
