Nile - At The Gates Of Sethu (2012)
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Słyszałem większość numerów z płyty (te, co zostały wrzucone na youtube) i jestem pozamiatany. Spodziewałem się rewelacyjnego albumu i takowy od Sandersa i spółki dostałem. Kollias zamiata konkurencje. Podobnie Dallas i Karl odwalili kawał świetnej roboty zarówno pod względem gitar i wokali. Cholernie cieszy, że Karl poza swoim mruczeniem pogrzebanej mumii pokombinował z nawiedzonymi wokalami (aż powracają wspomnienia z AMTCON-K - Stones of Sorrow), które można usłyszeć w The Fiends, Tribunal Of Dead czy w genialnym kawałku The Gods Who Light Up At The Gate Of Sethu. Moim faworytem jak narazie jest zdecydowanie When My Wrath Is Done. To się nazywa koncertowy walec. Nie słyszałem jeszcze ostatniego numeru na płycie, a po samplach spodziewam się po nim jak najlepszych rezultatów.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
Przeprosiłem się z tym albumem. Jest to chyba najbardziej dojrzały wypiek Nile. Niepotrzebnie oczekiwałem trochę większej intensywności i mniejszej liczby orientalnych "wstawek". Ta płyta ma super klimat, a jednocześnie nie czuję się jak na jakimś egipskim przyjęciu. Sporo smaczków jest na tej płycie, które przyciągają uwagę i ją ubarwiają. Myślę, że będę miał twardy orzech do zgryzienia, bo dotychczas za najlepszy death w tym roku uważałem Asphyx. A jak jeszcze Immolation wyjdzie to już w ogóle będę miał ból głowy
Mniej mi się podobają z tego albumu kawałki The Inevitable Degradation of Flesh i Natural Liberation of Fear Through the Ritual Deception of Death. Moje przeczucie mówi mi, że są to kawałki skomponowane przez Dallasa, a przeważnie do jego kawałków muszę się o wiele dłużej przekonywać. Jest to światowa klasa technicznego death metalu, ale jak Karl robi numer, to czuć z tej muzyki piach, pustynię, skarabeusze i mumie faraonów. Teraz moim faworytem po kilkunastu przesłuchaniach jest bezprzecznie Tribunal Of The Dead. Utwór masakryczny, a to co Sanders wyprawia tam wokalnie z Dallasem przechodzi ludzkie pojęcie! A co do instrumentali, to od zawsze były takimi miłymi przerywnikami, ani za długie, ani za krótkie, w sam raz, dobrze, że Sanders rozkręca się na solowych albumach, to kawał świetnej muzyki. Nile odarty z gitar, blastów i growlingów
W Slaves Of Xul gościnnie gardziel zdziera były basista Nile - Jon Vesano:)
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
W Slaves Of Xul gościnnie gardziel zdziera były basista Nile - Jon Vesano:)
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
Kurwa ale rozczarowanie. Oczywiscie nie spadli poniżej pewnego poziomu, ale nie ma tutaj nic czego nie byłoby na poprzednich albumach. Nuuuuuuuudy.
Poza tym brzmienie z dupy.
_________________
http://www.lastfm.pl/user/Vismondo
http://rateyourmusic.com/~Vismondo
"earth is literally under seige by planet fucking jupiter"
Poza tym brzmienie z dupy.
_________________
http://www.lastfm.pl/user/Vismondo
http://rateyourmusic.com/~Vismondo
"earth is literally under seige by planet fucking jupiter"
Brzmienie jest ciut za miękkie (szkoda, że nie poszli brzmieniowo w stronę Annihilation Of The Wicked - tam była miazga), ale podobne było na poprzednim albumie, więc nie ma powodów do narzekań. To co brzmi świetnie na tej płycie, to bębny i wokale. Mumio-growling Sandersa jeszcze nigdy nie brzmiał tak potężnie i wyraźnie, dawno też nie był tak wyeksponowany (na Ithyphallic wręcz prawie go nie było). Na nowym albumie natomiast Sanders zrobił wokalną robotę swojego życia, jego opętańcze wrzaski w Tribunal Of The Dead, The Fiends czy w końcówcę The Gods Who Light Up The Sky At The Gate Of Sethu naprawdę zrobiły na mnie wrażenie. Ważne, że kompozycje stoją na bardzo wysokim poziomie, właściwie nie ma słabszych momentów.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
-
HollowmanPL
- Posty: 6
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Nigdy nie ogarnialem ich muzy, ale zawsze bylem pod ogromnym wrazeniem zaplecza technicznego i zdolnosci tycj muzykow
_________________
www.facebook.com/deadbread
www.youtube.com/mattismpl
www.soundcloud.com/thisissparta
_________________
www.facebook.com/deadbread
www.youtube.com/mattismpl
www.soundcloud.com/thisissparta
Kupiłem tę płytę w ciemno, byłem przekonany, że Nile mnie nie zawiedzie. I rzeczywiście, album jest utrzymaniem najwyższego poziomu, jaki zresztą grupa prezentuje od lat. Może i trudno uświadczyć tu nowości ale jest to raczej normalne, zwłaszcza u grupy, która już i tak zrewolucjonizowała death metal. Tutaj mamy patent na patencie, riff goni riff, perkusja wyczynia cuda, dzieje się po prostu niesamowicie dużo. Wiadomo od razu, że aby poznać lepiej tę płytę będzie trzeba jeśli nie kilkunastu to przynajmniej kilku przesłuchań, a pewnym jest, że na tym się nie skończy. Album jest porównywalny do poprzedniego pod względem poziomu, w zasadzie trudno wskazać, który jest lepszy, na pewno są od siebie różne, nie tak bardzo ale jednak, a to dobrze. Czegóż więcej można oczekiwać od tego bandu? Ja jestem ukontentowany.
_________________
_________________
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
