Helloween - Keeper of the Seven Keys 1&2 (1987,1988)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Blind
Posty: 8
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Helloween - Keeper of the Seven Keys 1&2 (1987,1988)

Post autor: Blind »

A więc co myślicie o tych dwóch podobno kultowych i genialnych albumach ?
Ja osobiście nie znam za bardzo ich i wasze opinie być może nakłonią mnie do obsłuchania.
Olej
Posty: 3882
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Olej »

pod jakim nickiem wczesniej pisales?
_________________
shit happens
metalofil
Posty: 609
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: metalofil »

Trudno się obsłuchuje płyty.
Proponowałbym zacząć od ich odsłuchiwania.
Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

Olej pisze:pod jakim nickiem wczesniej pisales?
Pewnie Greebo
Blind
Posty: 8
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Blind »

Nie, ja nowy jestem.
Awatar użytkownika
Burzum666
Posty: 592
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Burzum666 »

Nie słuchaj, strasznie nudny death metal
_________________
Awatar użytkownika
Greebo
Posty: 4945
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Greebo »

berba pisze:Olej napisał:pod jakim nickiem wczesniej pisales?Pewnie Greebo
Olej pisze:pod jakim nickiem wczesniej pisales?
Te. Ja jeszcze żyje
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

jest jeden powód, dla którego nigdy nie mogłem przez te płyty przebrnąć: "piske" Kiske.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Ale Kiske przecież zajebiście piszczał
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

no, na pewno lepsze były jego ówczesne piski, niz dzisiejsze "vibrato" w romantycznych balladach