Najlepszy album Electric Wizard

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Najlepszy album Electric Wizard

Post autor: K0stek »

I CO TERAS !?
W ogóle to Greening jest z powrotem w zespole, więc najlepszy band metalowy może być jeszcze lepszy.
_________________
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Dopethrone
Vismund
Posty: 145
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Vismund »

Black Masses
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
"earth is literally under seige by planet fucking jupiter"
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

żadna
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Moongleam
Posty: 3346
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Moongleam »

piciu6 pisze:żadna
+1
_________________
Czas na zmianę podpisu.
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Wszystkie albumy są bardzo fajne. Ale głos na Witchcult Today, po prostu najczęściej właśnie tego albumu słucham.
Tak mi się teraz przypomniało - jest to jeden z niewielu zespołów, który po wydaniu pierwszej płyty ... zmienił swój sound i podejście do tworzenia muzyki w sposób znaczący. Na pierwszym albumie grali jak wpatrzeni w Black Sabbath wyznawcy, a na drugim już zaczęli brzmieć jak Electric Wizard.
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Nie przesadzaj, każdy riff jest ściągnięty z Iommiego.
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Alvacast pisze:Nie przesadzaj, każdy riff jest ściągnięty z Iommiego.
Oczywiście, że duża część riffów jest żywcem wyjęta z BS a nawet zdarza im się podpierdolić riff samym sobie
. Tyle tylko, że jest to w pełni świadomy proces a riff jest jedynie częścią układanki na którą składa się jeszcze brzmienie, proporcje między melodią a hałasem i masa innych elementów. Powtarzam - to jest wielki zespół, najpojętniejsi uczniowie Sabbath, z jednej strony piekielnie przywiązani do tradycji i korzeni muzyki metalowej, ale z drugiej potrafiący wynieść ją w niezbadane rejony.
_________________
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Właśnie chodziło mi o to, że od drugiego albumu nie jest to czysta kalka Sabbath, ale coś więcej
Tak na marginesie, słucham teraz Come My Fanatics..., pierwszy raz od paru lat i słucha mi się tego świetnie.
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Ja katuję dokładnie ten sam materiał od wczoraj. Rewelacyjny album z kilkoma niesamowitymi petardami w stylu Return Trip, Doom-Mantia czy bonusowy Demon Lung.
_________________