Najlepszy album Electric Wizard

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Najbardziej podoba mi się w EW ta duszna atmosfera rodem z sabatu na którym czarownice i inne diabelstwo popalają zioło.
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Alvacast pisze:Najbardziej podoba mi się w EW ta duszna atmosfera rodem z sabatu na którym czarownice i inne diabelstwo popalają zioło.
No to w takim razie trzeba było zagłosować na Witchcult Today, bo Dopethrone to już bardziej zjarany szatan sukcesywnie równający miasta z ziemią potężnym buldożerem
.
_________________
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Debiut pamiętam nawet mi się podobał, potem zboczyli /odlecieli/ gdzieś w stronę tripu . Jak dla mnie był to już za duży eksperyment muzyczny, a frajdy w słuchaniu eksperymentów i suszarek do włosów na haju raczej nie znajduję. Dlatego po Dopethrone przestałem śledzić ich poczynania.
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

SwordMaster pisze:Debiut pamiętam nawet mi się podobał, potem zboczyli /odlecieli/ gdzieś w stronę tripu . Jak dla mnie był to już za duży eksperyment muzyczny, a frajdy w słuchaniu eksperymentów i suszarek do włosów na haju raczej nie znajduję. Dlatego po Dopethrone przestałem śledzić ich poczynania.
_________________
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

ale co jest w tym śmiesznego
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Bo to taki stek bzdur, że aż ciężko to skomentować
. Trip był obecny w muzyce EW praktycznie od zawsze, ale eksperymentalne było tak naprawdę dopiero We Live. Późniejsze Dopethrone za to najcięższe, momentami faktycznie zapuszczające się w drone i noisowe rejony, ale dwie następne to już zwrot o 180 stopni i powrót do klasycznego, korzennego grania.
_________________
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

No to wybacz, bo zrobiło mi się przykro, ale pisałem z pamięci (bardzo głębokiej). Nie jestem aż takim znawcą tripów, dronów i noisów a już wymieszanych ze sobą to całkiem. W sumie mogłem zakończyć swojego posta na stwierdzeniu, że debiut mi się podobał, żeby nie narazić się na Twoją krytykę, która mnie bardzo zabolała. Jeśli tak wytrawny koneser jak Ty to zniesie, to muszę się przyznać, że większość dzisiejszego poranka spędziłem z muzyką Electric Wizard za sprawą Twojego tematu. Chciałem sobie odświeżyć pewne rzeczy a inne dopiero poznać. I tak jak pisałem - debiut podoba mi się do tej pory, Come... już mniej, za to na Dopethrone zacząłem patrzeć inaczej. Miałem szczery zamiar zapoznać się z resztą ich twórczości, niestety Twoja reakcja na moją szczerą wypowiedź mocno mnie skonfudowała i nie wiem czy się po niej podniosę. Rozważam teraz myśl czy nie usunąć wszystkich mp3 EW z twardego dysku, bo jednak nie zasługuję na słuchanie tego zespołu, gdyż częściej udzielam się w melodyjnych tematach, oraz nie posiadam odpowiedniej wiedzy ani stażu, by słuchać wytrawnej muzyki.
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Ojej, internet to jednak poważna sprawa.
_________________
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Kostek, ty jakiś wrażiwy jesteś...