Evergrey - Torn (2008)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

firesoul pisze:Sorry Axeman ale realizacja płyty z pogłosem i poplumkiwanie na klawiszach to jeszcze nie klimat. A niczego ponadto niestety tam nie ma
Ale ja nie mówię, że cała płyta od A do Z jest zjawiskowo klimatyczna. Mniej więcej w połowie utworów Szwedzi bardziej stawiają na przebojowość, doprawioną co najwyżej mocnym riffem (co mi się bardzo podoba ale nie o to w tym momencie chodzi;)). Jestem w stanie zrozumieć, że akurat w nich trudno jest Ci się doszukać klimatu, ale na Boga (
) w którym miejscu "Fail", "When Kingdoms Fall", "These Scars" czy "Caught in a Lie" są gorsze pod kątem atmosferycznym od starych evergrey'owych szlagierów? Nadal mnóstwo w nich emocji. To że są może nieco prostsze i nie wprowadzają w zasadzie nic nowego do twórczości zespołu, przecież o braku klimatu nie decyduje.
ps. Z pogłosem?
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Przesłuchałem jeszcze dla porządku te kawałki, które wymieniłeś i jak dla mnie na naprawdę dobrym evergreyowym poziome jest tylko Fail. Reszta, pomimo tego że jest utrzmana w stylistyce to kompletnie do mnie nie przemawia. Kompozycyjnie są IMO o klasę gorsze niż numery z The Inner Circle, Recreation Day czy In Search Of Truth.
A co do pogłosu to przecież jest sztandarowa zagrywka Evergrey i występuje on w mniejszym lub większym stopniu na chyba każdej płycie (chociaż co do MMA nie jestem pewny bo mam słabiutko osłuchaną). Jasne że nie rzuca się już w uszy z taką siłą jak choćby na SDT ale jest spokojnie wychwytywalny, choćby w realizacji wokalu Englunda.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

pan_Heathen pisze:Generalnie ten zespół... nie wiem jak to delikatnie powiedziec... jest na krzywej opadającej, na którą wpadł po wydaniu The Inner Circle. I znając wiele podobnych przypadków można obstawiać, ze już nigdy nie będą nagrywac płyt na poziomie swoich najlepszych. Iskierke nadzieji daje fakt, że Torn była wyraźnie lepsza od MMA.
Toś amerykę odkrył. Tak jest z każdym bandem na naszej planecie. Pytanie tylko czy ta krzywa będzie opdała na sam dół czy tylko trochę.
Dla mnie akurat maxa osiągnęli na Recreation Day.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

firesoul pisze:Przesłuchałem jeszcze dla porządku te kawałki, które wymieniłeś i jak dla mnie na naprawdę dobrym evergreyowym poziome jest tylko Fail. Reszta, pomimo tego że jest utrzmana w stylistyce to kompletnie do mnie nie przemawia. Kompozycyjnie są IMO o klasę gorsze niż numery z The Inner Circle, Recreation Day czy In Search Of Truth.A co do pogłosu to przecież jest sztandarowa zagrywka Evergrey i występuje on w mniejszym lub większym stopniu na chyba każdej płycie (chociaż co do MMA nie jestem pewny bo mam słabiutko osłuchaną). Jasne że nie rzuca się już w uszy z taką siłą jak choćby na SDT ale jest spokojnie wychwytywalny, choćby w realizacji wokalu Englunda.
Torn też do Ciebie nie przemawia? Jest na poziomie najlepszych kawałków tego bandu.
Awatar użytkownika
savafat
Posty: 2527
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: savafat »

Cztery kawałki w dowolnej kolejności Fail, Fear, Torn, Numb czarują, ale reszta wydaje się bez pary... Jakby umodelowali w konkretne ramy, to by się słuchało lepiej. W ankiecie opcja nr 3.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Evergrey skończył sie na The Inner Circle. Przynajmniej dla mnie. Nie przyjmuję do wiadomosci, ze te twory wydane pod tą sama nazwą pozniej to ten sam zespoł. Ale Przynajmniej był to genialny koniec!
Awatar użytkownika
savafat
Posty: 2527
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: savafat »

No mur evergreyowski nie do ruszenia zaczął się wykruszać, ale "go down" jeszcze nie nastąpiło
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

e tam, tylko ostatnia jest taka se, reszta dobra

Wróć do „Płyty”