Najlepszy album DIO

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Wreszcie jakaś konkretna wypowiedź.
Dla mnie Dream Evil to jednak obniżka forma i częściej słuchałem z pierwszego okresu Lock Up The Wolves. Oczywiście album wciąż dobry, jednak z paroma wypełniaczami, które wcześniej Ronniemu w takich ilościach nie przychodziły.
Wiwern
Posty: 925
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Wiwern »

Dla mnie niestety "Lock Up The Wolves" jest obniżką lotu, ale uwielbiam dwa utworki - "Born On The Sun" i "Between Two Hearts". Plusem tej płyty może być odświeżenie brzmienia w kierunku bardzo ciązkim jak na DIO (podobny kaliber ołowiu, co na "Dehumanizer" Sabbathów, który miał niedługo wyjść), ale niestety tutaj stało się to kosztem dobrych melodii.
_________________
Wiwern
Posty: 925
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Wiwern »

...to ja może jeszcze tak, od innej strony - zapodam moją subiektywną listę ulubionych utworków z całej dyskografii R.J. Dio w kolejności chronologicznej, z powodu ostrej selekcji odrzuciłem masę naprawdę dobrych kawałków, żeby lista była krótka
Never More (Elf)
L.A.59 (Elf)
Catch The Rainbow (Rainbow)
Temple Of The King (Rainbow)
Run With The Wolf (Rainbow)
Stargazer (Rainbow)
Long Live Rock And Roll (Rainbow)
Lady Of The Lake (Rainbow)
Gates Of Babylon (Rainbow)
Neon Knights (Black Sabbath)
Children Of The Sea (Black Sabbath)
Heaven And Hell (Black Sabbath)
Die Young (Black Sabbath)
Voodoo (Black Sabbath)
Country Girl (Black Sabbath)
Caught In The Middle (Dio)
Rainbow In The Dark (Dio)
Last In Line (Dio)
One Night In The City (Dio)
Sacred Heart (Dio)
Rock And Roll Children (Dio)
Sunset Superman (Dio)
All The Fools Sailed Away (Dio)
Naked In The Rain (Dio)
Faces In The Window (Dio)
Born On The Sun (Dio)
Computer God (Black Sabbath)
I (Black Sabbath)
Hollywood Black (Dio)
This Is Your Life (Dio)
Turn To Stone (Dio)
As Long As It's Not About Love (Dio)
Push (Dio)
Shivers (Dio)
The Man Who Would Be King (Dio)
_________________
Awatar użytkownika
savafat
Posty: 2529
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: savafat »

Wczoraj należało wspomnieć Dio, więc leciała akurat mroczna "Magica", która świetnie pasowała do listopadowego wieczoru.
Najlepsza wg mnie "Lock Up The Wolves", bo przeniknięta jest sabbathowym ciężarem, no i mocno buja.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

noż kurna ja nie nmogę z tymi longami, nużą mnie, pozostaję przy latach 80-tych
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Mi wchodzą gładko wszystkie poza tymi nagranymi z Tracym Grijalvą, może Dream Evil jeszcze słabszy jest.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

a nie jeden tylko nagrał z tym szczylem ? mnie jakos najbardziej własnie Dream leży muzycznie, pewnie ze względu na sporą dawke pretensji hehe
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Niestety, aż trzy: Strange Highways, Angry Machines i najgorszą koncertówkę w karierze Dio The Last In Live :/
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

łoł kuwa,pochrzanił mi się z Rowanem ( wali sie trzonkiem trzymanej siekiery w czoło, tuz pod beretem)
mógłbyś sprecyzować dlaczemu najgorszą ?
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Z tego co pamiętam:
Pierwszy rzut oka na setlistę i wydawałoby się, że nie będzie źle: nowych kawałków w rodzaju Jesus Mary and the Holy Ghost czy Double Monday jest niewiele i zestaw starych hiciorów gwarantuje wysoką jakość. Tymczasem właśnie to przekuto nieświadoie w największą wadę całości: stare szlagiery położył nie tylko kiepski gitarzysta, posuwający nie niejdnokrotnie do zagrywek modern, bokami gra tu też basista Dennison, znany ze wspołpracy z MacAlpinem. Najgorzej wypadły klasyki w postaci coverów - posłuchaj sobie choćby Man on the Silver Mountain.
Rozczarowanie tym większe, że była to pierwsza koncertówka Dio ever, a sam mistrz w dobrej formie wokalnej. Ogólnie wykonanie instrumentalne bez zęba, sam Vinny Appice magikiem nie jest i do ospałych zagrywek cudów nie uczynił, Ronnie też w bardzo dobrej formie, co wkurwia dodatkowo
Słuchałem tego dwa razy w życiu chyba i to dość dawno, przesłuchaj i napisz swoje zdanie. Może będzie inne...na wszelki wypadek jednak odłóż siekierę.

Wróć do „Pojedynki”