Paradoksalnie, Johansson najsłabiej wypadł w "Primo Victoria" (widać do tego numeru nie można umieść śpiewaćVoltan pisze:W trakcie. To akurat było ok, bo wokalista daje rade, ale wcześniej grali tak słabe numery, że powoli umierałem wewnątrz
). Myślałem, że uda mi się z nim chwilę pogadać po koncercie, ale jak cały Sabaton wyszedł zaraz po ostatnim kawałku, tak jemu się nie spieszyło.
Co do samych kompozycji pełna zgoda - poza wokalem w zasadzie nie ma czego słuchać. I mam wrażenie, że gdyby wpuścili mnie na parę dni do studia, chociaż na niczym nie gram, sam bym im to lepiej zaaranżował.
Szkoda, że koncert Katana zarżnął akustyk, któremu chyba nikt jeszcze nie powiedział, że głośniej nie znaczy lepiej i że istnieje taki termin jak "selektywność", bo mają kilka bardzo fajnych kawałków.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
