Civil War na dwóch koncertach w Polsce

Info, relacje, zdjęcia, komentarze. Szalejcie!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Voltan pisze:W trakcie. To akurat było ok, bo wokalista daje rade, ale wcześniej grali tak słabe numery, że powoli umierałem wewnątrz
Paradoksalnie, Johansson najsłabiej wypadł w "Primo Victoria" (widać do tego numeru nie można umieść śpiewać
). Myślałem, że uda mi się z nim chwilę pogadać po koncercie, ale jak cały Sabaton wyszedł zaraz po ostatnim kawałku, tak jemu się nie spieszyło.
Co do samych kompozycji pełna zgoda - poza wokalem w zasadzie nie ma czego słuchać. I mam wrażenie, że gdyby wpuścili mnie na parę dni do studia, chociaż na niczym nie gram, sam bym im to lepiej zaaranżował.
Szkoda, że koncert Katana zarżnął akustyk, któremu chyba nikt jeszcze nie powiedział, że głośniej nie znaczy lepiej i że istnieje taki termin jak "selektywność", bo mają kilka bardzo fajnych kawałków.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

To był ich własny człowiek, z tego co widziałem. Rzeczywiście jazgot straszny
Awatar użytkownika
savafat
Posty: 2527
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: savafat »

Ludzi mało, ale warto było, bo zabawa przednia!
Hateseed - za dużo germańskiej dzikości
Katana - moc, piekielna prędkość
Civil War - żywiołowo, szaleństwo pod sceną