NEAL MORSE BAND - The Grand Experiment

Wszystko o płytach 2015 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

NEAL MORSE BAND - The Grand Experiment

Post autor: piciu6 »

1. "The Call" 10:15
2. "The Grand Experiment" 5:30
3. "Waterfall" 6:32
4. "Agenda" 3:45
5. "Alive Again" 26:42
Krucjaty Neal'a ciag dalszy, czyli na zachodzie bez zmian. Jedyny nowy element zwiaząny z tą płytą to fakt, że panowie wchodzili do studia na żywca, w sensie nie mieli grama materiału. Całość pilotuje luzacki teledysk do tytułowego, dość radosnego wałka. Obowiązkowo płytę zamyka 26 minutowy megakloc, ale przyznam się bez bicia, że nawet on nie wzbudził we mnie jakoś entuzjazmu, mimo, iż zawiera wszystkie przeze mnie lubiane progresywne składniki . Kto nie znał i polubił ten szczęściarz, kto zna i polubił ma fajnie, reszta ma pecha
żywe składniki :
Mike Portnoy - drums
Randy George - bass
Eric Gillette - guitars, vocals
Bill Hubauer - keyboards
na dysku bonusowym którego jeszcze nie słyszałem :
1. "New Jerusalem (Freedom Is Coming)"
2. "Doomsday Destiny"
3. "MacArthur Park" (Richard Harris cover)
4. "The Creation" (Live at Morsefest)
5. "Reunion" (Live at Morsefest)
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

Mi pasi. Stylistycznie bez zmian, czyli progresywne pitolenie, czasem bitelsem zaleci
Natomiast ze względu na nowy skład jest dużo bardzo fajnych dodatkowych wokali.
Ale generalnie jak ktoś lubi Morse'a lub Transatlantic, to wie o co cho
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Voltan pisze:Mi pasi. Stylistycznie bez zmian, czyli progresywne pitolenie, czasem bitelsem zaleciNatomiast ze względu na nowy skład jest dużo bardzo fajnych dodatkowych wokali.Ale generalnie jak ktoś lubi Morse'a lub Transatlantic, to wie o co cho
ja go bardzo lubię, ale też lubię jak mnie coś tarmosi w trakcie słuchania, przy pierwszym dysku tego nie było, natomiast drugi jest znakomity, leci klimatem lat 70-tych, pachnie tez Genesis i Beatlesami, no i świetne wersje koncertowe. Zobaczymy co sie jeszcze wydarzy. Ogólnie wiadomo że on trzepie to samo od poczatku, ale to ma taki relaksujacy charakter, że czasami wtórnośc nie przeszkadza, tym bardziej jak tarmosi, ale jak nie ma żadnej reakcji to jest wtedy lekuchno nudno.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
savafat
Posty: 2527
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: savafat »

Tego Morse'a nie słyszałem, ale taki "Waterfall" świetnie faluje.

Wróć do „Płyty 2015”