Monolith - The Mind's Horizon: Desolation Within
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
To nie jest debiut,a druga ich płyta.
Co do materiału - po 3 odsłuchach nadal wchodzi bardzo dobrze i nie nudzi się.
Wielkie brawa za umiejętność napisania 20-minutowego kawaka,który się nie ciągnie jak flaki,jest bardzo dobry,choć są momenty na tej płycie wręcz banalne.
Dla mnie cały czas słychać tu ogromny wpływ "Master Of Puppets",sam początkowy riff i przejście w pierwszym utworze,to wręcz kopia.Praca gitar jest świetna,dawno nie słyszałem tyle thrashu w progresywnym zespole,to wielki plus.
Czarny za garami jest bardzo dobry,gra na wiele różnych sposobów i co najważniejsze nie jest schematyczny.Wokalista podoba mi się zarówno w partiach deathowych/blackowych jak i w normalnym śpiewaniu,nie przeszkadzają mi nawet wikongowe zaśpiewy,bo nie są smętne i nie popadają w folkową chałturę.
Oprócz "Mastera.." słychać tam wiele innych kapel jak :Death - te wolne walcowate momenty są świetne,Machine Head czy nawet wczesne Trivium,przy czym Trivium czerpało z thrashu i Maidenów,ale robili to zbyt dziecinnie.Tu mamy o wiele mroczniejszą muzę.Najlepszy jest chyba ostatni na płycie "Last Light", dużo się dzieje i ten moment w 64 minucie,potęga,szkoda,że zaraz potem grają jak speed metalowa kapela z lat 80-tych,ale to tylko fragment.
Nie zgodzę się z autorem tematu,że płyta jest trudna w odbiorze czy jakoś specjalnie skomplikowana,to już nowa Obscura jest bardziej zakręcona.
Prawdopodobnie to pierwsza część dwupłytowej muzycznej opowieści.Mają sporo materiału chłopaki z Indiany.
Co do materiału - po 3 odsłuchach nadal wchodzi bardzo dobrze i nie nudzi się.
Wielkie brawa za umiejętność napisania 20-minutowego kawaka,który się nie ciągnie jak flaki,jest bardzo dobry,choć są momenty na tej płycie wręcz banalne.
Dla mnie cały czas słychać tu ogromny wpływ "Master Of Puppets",sam początkowy riff i przejście w pierwszym utworze,to wręcz kopia.Praca gitar jest świetna,dawno nie słyszałem tyle thrashu w progresywnym zespole,to wielki plus.
Czarny za garami jest bardzo dobry,gra na wiele różnych sposobów i co najważniejsze nie jest schematyczny.Wokalista podoba mi się zarówno w partiach deathowych/blackowych jak i w normalnym śpiewaniu,nie przeszkadzają mi nawet wikongowe zaśpiewy,bo nie są smętne i nie popadają w folkową chałturę.
Oprócz "Mastera.." słychać tam wiele innych kapel jak :Death - te wolne walcowate momenty są świetne,Machine Head czy nawet wczesne Trivium,przy czym Trivium czerpało z thrashu i Maidenów,ale robili to zbyt dziecinnie.Tu mamy o wiele mroczniejszą muzę.Najlepszy jest chyba ostatni na płycie "Last Light", dużo się dzieje i ten moment w 64 minucie,potęga,szkoda,że zaraz potem grają jak speed metalowa kapela z lat 80-tych,ale to tylko fragment.
Nie zgodzę się z autorem tematu,że płyta jest trudna w odbiorze czy jakoś specjalnie skomplikowana,to już nowa Obscura jest bardziej zakręcona.
Prawdopodobnie to pierwsza część dwupłytowej muzycznej opowieści.Mają sporo materiału chłopaki z Indiany.
Mnie najbardziej podoba sie środkowa część płyty z utworami: Embers On The Wind i The Monolith. Mając na mysli, ze to trudny temat bardziej myslałem o długosci utworów niz samej muzyce. Generalnie jednak nie czuc tego czasu. Muza płynie i bardzo zgrabnie riffy przechodzą jeden w drugi. Faktycznie czuc Metallice w niektórych zagraniach. Bardzo chciałby dorwać oryginalny krążek. Płyta faktycznie jest pomyslana jako I część dwucześciowej całości. Myslałem, ze to debiut bo tak w MA napisali. Nie wiem czy nie było jakiejs zmiany nazwy albo kontynuacji innego zaspołu.
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
