Najlepsza płyta Flotsam & Jetsam
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Mocno związane jest to z brzmieniem.Last Axeman pisze:Mel zauważyłem, że nadużywasz ostatnio pejoratywnego określenia w stosunku do niektórych albumów nazywając je "amatorskimi". Może oświecisz nas zatem w czym owa "amatorskość" się przejawia? Może być na przykładzie debiutu Flotsam And Jetsam
Niektóre pomysły są takie hmmm śmieszne/dziecinne, gdzie wydaje sie, że każdy mógłby sobie coś takiego wymyśleć. Poważny twórca raczej by omijał takie zabiegi.
Napisałem amatroski debiut (F&J) bo taki wydaje się w porównaniu z Cuatro. Natomiast już nie musi taki być porównując do jakiejś innej płyty innego zespołu
Co jeszcze mam na myśli mówiąc amatorski, a no taki zwykły, normalny, gdzie nie uświadczysz jakiegoś geniusza, wkładu ręki boskiej, gdzie słychać, że jest stworzony przez śmiertelników (nie chodzi o technikę). Słyszysz, że to kilku szarpidrutów, gówniarzy często poziomem intelektualnym i kulturalnym nie odbiegajacym od stereotypowego dresa, nie majacych pojęcia o muzyce coś tam wybrzdąkało. Śmieszne jest to, że później ludzie sie tym zachwycają, nazywają kultem itd.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Nie do końca pojmuje twój tok myślenia. Nawet jeżeli coś w Twoim mniemaniu jest "normalne" i niczym się od innych nie wyróżniające, to nazywanie tego "amatorką" jest wg mnie zbyt skrajne i nieodpowiednie. Amatorskim może być zespół, którego członkowie np. gubią rytm, grają nierówno, wokalista fałszuje itp. - ogólnie rzecz biorąc grę na swoich instrumentach mają opanowaną w bardzo niewielkim stopniu. Natomiast nazywanie amatorskim "Doomsday For The Deceiver" tylko dlatego, że Cię nie powalił i niektóre melodie/rozwiązania nie przypadły Ci do gustu (bo chyba nie wrzucisz członkom Flotsam , że nie umieją grać
) jest sporym nadużyciem.
) jest sporym nadużyciem.
Tak, tak samo jak jakiś utwór metlawoy podoba się mojej mamie to musi być dobry nie?
Axeman, debiut F&J wydaje się amatorką w porównaniu do następnych dokonań. Poza tym równe granie i jako takie opanowanie instrumentu oraz niefałszujący wokal to podstawa żeby w ogóle można było grać w zespole a co dopiero mówić o nagrywaniu płyty. Poza tym prócz umiejętności, jest jeszcze coś takiego jak amatorstwo kompozycyjne. Nawet świetny technicznie gość może być nędznym kompozytorem. Proponuję więcej wymagać a nie łykać wszystko jak popadnie
Axeman, debiut F&J wydaje się amatorką w porównaniu do następnych dokonań. Poza tym równe granie i jako takie opanowanie instrumentu oraz niefałszujący wokal to podstawa żeby w ogóle można było grać w zespole a co dopiero mówić o nagrywaniu płyty. Poza tym prócz umiejętności, jest jeszcze coś takiego jak amatorstwo kompozycyjne. Nawet świetny technicznie gość może być nędznym kompozytorem. Proponuję więcej wymagać a nie łykać wszystko jak popadnie
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Przepraszam Cię bardzo, ale słuchając muzyki nie zastanawiam się czy jest "amatorska", czy melodie są "dziecinne", a zagrywki niedojrzałe. Albo mi się podoba albo nie. Proste. Matematyczne kalkulacje przy odbiorze muzyki są bezsensowne. Nie będę na siłę czepiał się melodii, która mi się podoba dlatego, że jest prosta i oklepana na tysiąc sposobów oraz dlatego, że mam "wymagania"Proponuję więcej wymagać a nie łykać wszystko jak popadnie
Poza tym nie wziąłeś chyba pod uwagę tego, iż nawet "szczeniacka" muza może mieć swój niezwykły urok. Dlatego niektóre albumy, które nie wyróżniają się ani produkcją ani strukturą kompozycyjną uchodzą dziś za kultowe. Tego chyba Ci tłumaczyć nie muszę
"Nie łykam" wszystkiego;), a skoro jest tego więcej niż w Twoim przypadku to chyba wypada mi się tylko cieszyć, że z większej ilości muzy mogę i potrafię czerpać radość.
Proponuję dać ponieść się muzyce, a nie kalkulować i skupiać się na wygórowanych wymaganiach
