Operation: Mindcrime - "Resurrection"
Utwory:
1. Resurrection 01:45
2. When All Falls Away 02:26
3. A Moment in Time 00:30
4. Through the Noize 01:11
5. Left for Dead 04:28
6. Miles Away 04:42
7. Healing My Wounds 05:31
8. The Fight 05:20
9. Taking on the World 05:45
10. Invincible 07:32
11. A Smear Campaign 06:29
12. Which Side You're On 06:09
13. Into the Hands of the World 07:17
14. Live from My Machine 06:13
Skład :
Geof Tate (exQueensryche) - wokal,klawisze,saksofon
Kelly Gray (ex Queensryche) - gitara,wokal
Scott Moughton - Gitara,wokal
John Moyer - bas
Simon Wright (ex AC/DC,Dio,UFO,) - perkusja
Brian Tichy (ex Whitesnake,Vinnie Moore............) - perkusja
Randy Gane - klawisze
Druga płyta z koncept - trylogii Geofa Tate.
https://www.youtube.com/watch?v=nI1bdc0xxxQ
Operation: Mindcrime - Resurrection
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Absolutnie nie tego się spodziewałem po nowej płycie Tate'a i jego ekipy.
Resurrection to nie jest płyta dla metalowców,ci co chcieliby usłyszeć tu Queensryche też się mogą oddalić.
Pierwsze 4 numery mogłyby nie istnieć (bez sensu robić 4 introdukcje)może skumulowane w jeden miałyby sens."Left For Dead" mnie bardzo zachęcił i już myślałem,że załapie smaka,ale potem już wiało nudą,mało nie zasnąłem."Taking on the World" mnie trochę przebudził (najbardziej to podobne do Queensryche),ale nie zachwycił.Jak się jest przy 9 numerze i tylko jeden jest dobry,to można zwątpić...ale się zawziąłem i posłuchałem do końca.Nie pożałowałem,bo jazda zaczęła się przy "Which Side You're On ",następny "Into the Hands of the World " to już progresywne granie i to bardzo ciekawe i dojrzałe.Chyba 3 razy obróciłem ten wałek - klasa.Ostatni też bardzo dobry.
No i jest dylemat,bo z jednej strony jest kilka niepotrzebnych rzeczy,jest trochę bez energii i takiego szarpnięcia mi tu brakuje.Z drugiej zwłaszcza końcówka płyty to dojrzałe granie z ciekawymi pomysłami -- progresywne granie,a tego się nie spodziewałem.Świetna nieszablonowa perkusja (to raczej nie gra Simon AC/DC Wright) i mnóstwo ciekawych instrumentów -saksofon,trąby,do tego elektronika.Gdyby oni byli młodsi i mieli więcej werwy,no ale z drugiej strony byliby mniej dojrzali i bardziej schematyczni .
Resurrection to nie jest płyta dla metalowców,ci co chcieliby usłyszeć tu Queensryche też się mogą oddalić.
Pierwsze 4 numery mogłyby nie istnieć (bez sensu robić 4 introdukcje)może skumulowane w jeden miałyby sens."Left For Dead" mnie bardzo zachęcił i już myślałem,że załapie smaka,ale potem już wiało nudą,mało nie zasnąłem."Taking on the World" mnie trochę przebudził (najbardziej to podobne do Queensryche),ale nie zachwycił.Jak się jest przy 9 numerze i tylko jeden jest dobry,to można zwątpić...ale się zawziąłem i posłuchałem do końca.Nie pożałowałem,bo jazda zaczęła się przy "Which Side You're On ",następny "Into the Hands of the World " to już progresywne granie i to bardzo ciekawe i dojrzałe.Chyba 3 razy obróciłem ten wałek - klasa.Ostatni też bardzo dobry.
No i jest dylemat,bo z jednej strony jest kilka niepotrzebnych rzeczy,jest trochę bez energii i takiego szarpnięcia mi tu brakuje.Z drugiej zwłaszcza końcówka płyty to dojrzałe granie z ciekawymi pomysłami -- progresywne granie,a tego się nie spodziewałem.Świetna nieszablonowa perkusja (to raczej nie gra Simon AC/DC Wright) i mnóstwo ciekawych instrumentów -saksofon,trąby,do tego elektronika.Gdyby oni byli młodsi i mieli więcej werwy,no ale z drugiej strony byliby mniej dojrzali i bardziej schematyczni .
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
