Najlepsza płyta Flotsam & Jetsam

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Wydaje mi się, że Mike Spencer.
Awatar użytkownika
Burzum666
Posty: 592
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Burzum666 »

To wygląda na to, że Ward się jednak na nich obraził, szkoda, wieka szkoda.
_________________
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

"Drift" zyskał u mnie po kilku latach przerwy. Dawniej rzadko go słuchałem, brakowało mi tam większego zdecydowania i ta flotsamowa senność trochę mnie nudziła. Teraz nudy nie odnotowałem. Trza mieć najwyraźniej odpowiedni klimat i humor.
W końcu zacząłem też sprawdzać "My God". Ale na razie zrobiłem to tylko pobieżnie, więc nie będę zrażał się faktem, że przeleciał koło uszu i niczego nie zapamiętałem, poza dobrym i mocnym otwieraczem
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

My God jest bardzo dobry,też go troche olałem jak wyszedł,ale potem zatrybił.
To najlepsza płyta od czasów When The Storms Comes Down,która jest IMO najlepsza,choć przez długi czas wolałem jedynkę i dwójkę.
Awatar użytkownika
Burzum666
Posty: 592
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Burzum666 »

When bardzo lubię, chyba bardziej jak dwie pierwsze, ale Ugly Noise bardzo mną pozamiatał. W tym momencie to on jest najlepszy, ale to się jeszcze może zmienić.
_________________
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Last Axeman pisze:"Drift" zyskał u mnie po kilku latach przerwy. Dawniej rzadko go słuchałem, brakowało mi tam większego zdecydowania i ta flotsamowa senność trochę mnie nudziła. Teraz nudy nie odnotowałem.
"Drift" jak wyszedł,to sporowadziłem ze Stanów...i zawiodłem się wtedy,spodziewałem się innej muzyki,ale to było 20 lat temu,to każdy chciał thrashu.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Burzum666 pisze:When bardzo lubię, chyba bardziej jak dwie pierwsze, ale Ugly Noise bardzo mną pozamiatał. W tym momencie to on jest najlepszy, ale to się jeszcze może zmienić.
progmetall pisze:Last Axeman napisał:"Drift" zyskał u mnie po kilku latach przerwy. Dawniej rzadko go słuchałem, brakowało mi tam większego zdecydowania i ta flotsamowa senność trochę mnie nudziła. Teraz nudy nie odnotowałem."Drift" jak wyszedł,to sporowadziłem ze Stanów...i zawiodłem się wtedy,spodziewałem się innej muzyki,ale to było 20 lat temu,to każdy chciał thrashu.
Last Axeman pisze:"Drift" zyskał u mnie po kilku latach przerwy. Dawniej rzadko go słuchałem, brakowało mi tam większego zdecydowania i ta flotsamowa senność trochę mnie nudziła. Teraz nudy nie odnotowałem.
Hmm w 1996 roku niekoniecznie "każdy chciał thrashu" (a F & J miał już za sobą odejście od thrashu w postaci "Cuatro")
Ja poznałem dużo później, już po zapoznaniu się z kilkoma następnymi albumami, dlatego spodziewałem się, że nie będzie to thrash lub przynajmniej czysty thrash. Ale mimo to średnio mi podszedł (choć wokale Erica jak zwykle świetne).
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Faza na Flotsam and Jetsam trwa:
Drift - kurwa no elegancko mi teraz wchodzi. Tylko pozornie jest smętna, przy uważniejszym odsłuchu wychodzi sporo ciężkich metalowych riffów, sprawnie wymieszanych z klimatycznymi. Oczywiście to nie thrash, ale po prostu metal. Wniosek z tego taki, że kiedyś słuchałem mało uważnie, albo w złym momencie.
My God - do niedawna był to jedyny nieznany mi materiał flotsamów. Pierwszy odsłuch wypadł nie najlepiej, a drugi już zdecydowanie na plus.
Co do zalet i stylistyki - w zasadzie jak wyżej, choć nie są to na pewno takie same albumy.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Drift - w sumie najlepszy skład,z Carsloem i Gilbertem na wiosłach.
My God - nie ma Gilberta i Kelly David-Smitha,ale płyta jest lepsza,może to nieodpowiednie słowo. Ciekawsza,świetne solówki,dużo smaczków.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

zapodałem dziś sobie "Unnatural Selection",której bardzo dawno nie słuchałem.
Wielka mrówka miała załatwić psa gliniarza,ale nie wyszło jej.Otwieracz ujdzie,potem tylko
Promise Keeper
jest dobry i Win,Lose Dead,Welcome to the Bottom niezłe,reszta mizerna.To nie był rok1999 F & J.

Wróć do „Pojedynki”