Helstar - "Vampiro"
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
a już dawno z żadną "nową" płytą tak nie miałem
Gitary pięknie rzeźbią, jest kilka fajnych solówek
ponadto bardzo podoba mi się gra Michael'a Lewisa - żywe, kombinacyjne bębnienie
po raz kolejny Rivera mnie odsiał i po dwóch odsłuchach mpietruszki poszły do kosza
śpiewa tak jak w innych swoich kapelach/projektach/albumach
takie to już jest to powrotne (czyli od 10ciu lat) wcielenie HelstaraA "Vampiro" - mimo stosunkowo niewielkiej chwytliwości
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Pisząc "gitary pięknie rzeźbią" miałem na myśli właśnie riffownię, natomiast wyróżniając grę Lewis'a nie chciałem umniejszać jego popisów na "This Wicked Nest"
Na niektórych płytach James śpiewa czyściej, na innych bardziej zadziornie, ale generalnie zawsze w swoim stylu i z charakterystyczną manierą. Jeśli ktoś jej nie akceptuje, to nie sądzę, żeby się przekonał, bez względu na to czy sięgnie po Distant Thunder, Seven Witches czy Destiny's End. Różnice są - także z uwagi na dystans czasowy dzielący poszczególne albumy - ale nie na tyle znaczące, żeby ktoś mógł zmienić zdanie. Taki to specyficzny śpiewak.
Na niektórych płytach James śpiewa czyściej, na innych bardziej zadziornie, ale generalnie zawsze w swoim stylu i z charakterystyczną manierą. Jeśli ktoś jej nie akceptuje, to nie sądzę, żeby się przekonał, bez względu na to czy sięgnie po Distant Thunder, Seven Witches czy Destiny's End. Różnice są - także z uwagi na dystans czasowy dzielący poszczególne albumy - ale nie na tyle znaczące, żeby ktoś mógł zmienić zdanie. Taki to specyficzny śpiewak.
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Świetna jest ta płyta, już od pierwszego numeru - wolno, klimatycznie, a potem przyspieszenie i gitarowa jazda zarezerwowana tylko dla Helstar.
Najlepsze ? To Dust You Will Become, zresztą wszystkie mi pasują, każdy numer ma znakomite zagrywki, solówki, smaczki.Może Off with his head mniej, ale reszta jedzie równo.Na taką płytę Helstar nawet nie czekałem, nie myślałem, że nagrają jeszcze taki album. To jedna z najlepszych płyt nie tylko tego roku, ale też Helstar w ogóle. Do tego wreszcie fajna okładka ( te poprzednie kicze były okropne) Nie można zapomnieć o Jamesie - zaśpiewał jak szalony, bardzo wpasował się w klimat płyty. Teksas w tym roku mocny !
Najlepsze ? To Dust You Will Become, zresztą wszystkie mi pasują, każdy numer ma znakomite zagrywki, solówki, smaczki.Może Off with his head mniej, ale reszta jedzie równo.Na taką płytę Helstar nawet nie czekałem, nie myślałem, że nagrają jeszcze taki album. To jedna z najlepszych płyt nie tylko tego roku, ale też Helstar w ogóle. Do tego wreszcie fajna okładka ( te poprzednie kicze były okropne) Nie można zapomnieć o Jamesie - zaśpiewał jak szalony, bardzo wpasował się w klimat płyty. Teksas w tym roku mocny !
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
To Dust You Will Become
To jedna z najlepszych płyt nie tylko tego roku, ale też Helstar w ogóle.
Do tego wreszcie fajna okładka ( te poprzednie kicze były okropne)
trzeba lubić jego wokale (niektórych odpychają), ja lubię... więc z czystym sumieniem p[odpisuję się pod Twoją opinią DarekNie można zapomnieć o Jamesie - zaśpiewał jak szalony, bardzo wpasował się w klimat płyty. Teksas w tym roku mocny !
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Co ciekawe w wywiadzie do aktualnego numeru HMP Barragan powiedział, że muzycznie "Vampiro" nie ma absolutnie żadnego związku z "Nosferatu". Niestety nie mogę się z nim zgodzić. Oczywiście nówka jest trochę mocniejsza i bardziej uthrashowiona, a z drugiej strony nie aż tak hmm popisowa jak czwórka, ale jednak dostrzegam sporo punktów wspólnych. Żaden z poprzednich materiałów wydanych po reaktywacji nie jest tak blisko "Nosferatu" jak "Vampiro".
A do najlepszych utworów z nówki dodałbym jeszcze właśnie bardziej bezpośrednio thrashowy "Blood Lust" oraz "Repent in Fire".
A do najlepszych utworów z nówki dodałbym jeszcze właśnie bardziej bezpośrednio thrashowy "Blood Lust" oraz "Repent in Fire".
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Co ciekawe w wywiadzie do aktualnego numeru HMP Barragan powiedział, że muzycznie "Vampiro"
tak, zgadzam się, ale... na "Nosferatu" mieliśmy jednak bardziej zagęszczone partie gitarNiestety nie mogę się z nim zgodzić. Oczywiście nówka jest trochę mocniejsza i bardziej uthrashowiona, a z drugiej strony nie aż tak hmm popisowa jak czwórka, ale jednak dostrzegam sporo punktów wspólnych. Żaden z poprzednich materiałów wydanych po reaktywacji nie jest tak blisko "Nosferatu" jak "Vampiro".
na moje - w połowie przynajmniej utworów wyraźne (muzyczne, w tym też wokalne) nawiązania są, a że Larry wypiera się - może nie zamierzał z założenia nawiązywać do "Nosferatu", ale samo wyszło... i dobrze (ale też odcięcia się od poprzedniczek nie ma)
