Metallica - Hardwired... To Self-Destruct

Wszystko o płytach 2016 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

No to i ja wtrącę swoje trzy grosze
Generalnie płyta nie jest zła - w pięciostopniowej skali takie 3,5 / 5. Gitarki chodzą ładnie, wokal też zaskakująco czysty. Jedyne, czego szkoda, to perkusja - no ale nie oszukujmy się, Lars poziomem swoich umiejętności dość mocno ich hamuje. Nie, żebym oczekiwał sekcji na poziomie Fear Factory, ale tak bezpiecznej i bezbarwnej gry to już dawno nie słyszałem
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

Burzum666 pisze:Genialna, cudowna, ale zajebista płyta. Tak ciągle od 30 lat. Od Load. Ciągle jak Meta wyda płytę jaka ona nie cudowna. We wszystkich gazetach czy serwisach, spuszczanie się jakiego to cuda nie nagrali. Mija trochę czasu emocje opadają i już tak różowo nie jest.
pan_Heathen pisze:St Anger uwazam za jedna z najbardziej gównianych płyt wydanych przez ważny zespoł. Death Magnetic olewam ciepłym moczem, źle brzmi i jest nudna, za dużo "południa". W ogole malo kto sie tym zachwycał, a duzo osob krytykowalo. Dopiero ta płyta jest niezła, nawet dobra jeśli wyjąć 2-3 najsłabsze (nadal bedzie muzy na długograja).
coś ostatnio zgadzam się z Titenem
_________________
podpis musi być zajebisty!
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Burzum666 pisze:Genialna, cudowna, ale zajebista płyta. Tak ciągle od 30 lat. Od Load. Ciągle jak Meta wyda płytę jaka ona nie cudowna. We wszystkich gazetach czy serwisach, spuszczanie się jakiego to cuda nie nagrali. Mija trochę czasu emocje opadają i już tak różowo nie jest. Z tego co widzę na różnych forach, jednak nie wszyscy tak łatwo kupili to kupke. Dla mnie to takie Load 3, aczkolwiek znajomy mi mówił, abym Loda nie obrażał. Wszystkie kawałki przeciągnięte na siłę. Nawet jak pojawia się coś fajnego, to robi się nudne bo wałkowane w nieskończoność. Co dziwne na nowy Kreator psioczą tu, że wsiowa melodyjka! To ciekawe, bo refren z Flames to jest dopiero gejowka melodyjka. Na Testament, że plastikowe brzmienie. Metallica wydała trzeci album z rzędu, który brzmi fatalnie. Największa w tym wina tradycyjnie Larsa. Jego werlblowanie jest strasznie wkurwiające, a słuchając albumu po trzecim kawałku mam chęć go udusić , aby w końcu przestał. Bas tradycyjnie schowany, ech...A i jeszcze ten Hardwire pisany na szybko na kolanie. Tak szybko pisany, że użyli w nim riffa z Metal Militia, kawałka Rudego. Zadziwiające, że po premierze zmienili bonusy. Parę znanych od lat coverów i bardzo dobrze znany mini koncert. Tak czy siak, po trzydziestu latach, nazwisko Mustaine, znów pojawia się na liście płacBardzo słaba płyta, taka 5/10.
1. Jak od "Load" to od 20 lat. Poza tym Metallica nigdy nie narzekała na niedobór spustów. Na pewno nie zaczęło się to od "Load".
2. "Load 3"? Przesada. Oczywiście są w kilku utworach wyraźnie podobieństwa, ale podobieństwa są to też do czysto thrashowych rzeczy, czego na "Load" i "Reload" nie uświadczysz.
3. Ten pisany na kolanie "Hardwired" bardzo fajnie mi wszedł - sprawdza się jako szybki i ostry otwieracz. 20 lat temu za taki otwieracz wielu dałoby się pociąć. Dzisiaj zrzędzenie, że za bardzo pod "Kill'em All". No kurwa nie dogodzisz
4. Rzekomo wszechobecne spusty nad nową Metą to chyba na onetach itp. W gronie polskich koneserów metalu sporo nieodłącznego w przypadku Mety glanowania.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

"nawiązującą do jego najlepszych wydawnictw, lecz nie brzmiącą jak żadne z nich"
Dalej nie czytam.
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

Death Magnetic olewam ciepłym moczem, źle brzmi i jest nudna, za dużo "południa". W ogole malo kto sie tym zachwycał, a duzo osob krytykowalo. Dopiero ta płyta jest niezła, nawet dobra jeśli wyjąć 2-3 najsłabsze (nadal bedzie muzy na długograja).
brzmienie DM i owszem słabe, ale zawartosć muzyczna - dobra... ja zachwytów nad DM pamiętam sporo, ocen ogólnie pozytywnych mega wiele... nawet Bart Gabriel (który za Metalliką nie przepadał nigdy) bardzo pozytywnie wyrażał się o DM na łamach nieodżałowanego Hardrockera...
mnie osobiście się DM podobał (piszę w czasie przeszłym, bo kilka lat już nie załączałem)
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

posłuchałem
pierwsze 6 numerów może być - zjadanie własnego ogona na maksa, ale jakoś działa
kolejne 5 - straszliwe męczenie buły, nie mam czasu
ostatni numer mógłby być najciekawszym kawałkiem Metalliki od wielu lat, ale jak raz wymyślili coś fajnego, to zagrać tego nie potrafią... krzywo jest w cholerę, męczy mnie to
Awatar użytkownika
Aplegatt
Posty: 191
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Aplegatt »

Po trzech przesłuchaniach - z pierwszej płyty wyróżniają się na plus mocno Loadowo/Relodowy "Now that we're dead" i, przede wszystkim, "Dream no more" (czy tylko ja tam słyszę echa "The thing that should not be"? zwłaszcza w linii wokalnej?). Druga płyta to niezły początek w postaci "Confusion" a potem już męczenie buły. Nie chce mi się tego więcej słuchać na razie.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Aplegatt pisze:"Dream no more" (czy tylko ja tam słyszę echa "The thing that should not be"? zwłaszcza w linii wokalnej?)
Możliwe. Ja w głównym rifie słyszę podobieństwa do "Sad but True". Ogólnie elegancki walczyk im tu wyszedł i nie wiem czy nie jest to - obok "Spit Out the Bone" - najlepszy wałek z nowej płyty/płyt.
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

Możliwe. Ja w głównym rifie słyszę podobieństwa do "Sad but True"
"Dream no more" (czy tylko ja tam słyszę echa "The thing that should not be"? zwłaszcza w linii wokalnej?)
Druga płyta to niezły początek w postaci "Confusion" a potem już męczenie buły.
Ogólnie elegancki walczyk im tu wyszedł i nie wiem czy nie jest to - obok "Spit Out the Bone" - najlepszy wałek z nowej płyty/płyt.
pełna zgoda

Wróć do „Płyty 2016”