Metallica - Hardwired... To Self-Destruct
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Noż kurna właśnie. Te dwa kawałki uważam za słabe. Jeszcze ManUNkind jest taki sobie (ale lepszy niz te dwa). Jak wywaliłem z playlisty to album hula jak ta lala. Dodam, że ja też za bardzo tego Load/Reload nie słyszę.pan_Heathen pisze:z tego drugiego "slabszego" dysku w/g mojego spaczonego gustu słabe są tylko "Am I Savage" i "Murder One" - reszta ani nie jest słaba, ani nie przypomina "Load/Reload". No ale te dwa to takie ciągnące się gluty bez ciekawych pomysłów... Szkoda 12 minut.
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
buhaj pisze:pan_Heathen napisał:nie przypomina "Load/Reload".ja też za bardzo tego Load/Reload nie słyszę.
też miałem o tym wspomnieć.pan_Heathen pisze:nie przypomina "Load/Reload".
nie wiem skąd takie porównania i w ogóle kilka innych. może stąd, że ludzie lubią porównywać, odnosić się do czegoś.
podejrzewam, że bliżej nowej płycie wg słuchaczy odnieść się do Load/Reload niż do chociażby kawałków w stylu "Master of Puppets" albo "Blackened". chyba tak można to wytłumaczyć.
metallica w zasadzie nie nagrała ani jednej płyty, która byłaby podobna do innej a mimo to pozostała metallicą. Lars kiedyś wspominał, że nigdy nie chcieliby nagrać takiego samego albumu dwa razy. wiadomo, że przy takim podejściu jest spora szansa, że nie wszyscy fani, który oczekują tych samych utworów i tego samego brzmienia, będą zadowoleni. mnie osobiście np. Death Magnetic (o St. Anger nie wspominając) nie chwyciło, ale Hardwired kupuję.
_________________
podpis musi być zajebisty!
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Przynajmniej część utworów z "Load" i "Reload" miała rozbujane, w odróżnieniu od pierwszych płyt mało cięte i bardziej rockowe (choć wciąż dość ciężkie) riffy, trochę w sabbathowym stylu. Podobne podejście do tematu przewija się też m.in. na drugim dysku "Hardwired". Chodzi przede wszystkim o "ManUnkind", ale też fragmenty "Am I Savage" czy "Murder One". Poza tym wydaje mi się, że linie melodyczne i wokalne, a przynajmniej spora ich część, mają bardziej loadowy niż np. masterowy charakter. Dlatego uważam, że te porównania mają sens, natomiast bardzo daleki jestem od stwierdzeń typu "nagrali Load 3". Według mnie więcej na "Hardwired" jest bardziej rdzennego, powiedzmy okołothrashowego grania.
Wokale Jamesa generalnie podobają mi się, ale nie wszystkie. W spokojniejszych fragmentach np. "Halo of Fire" trochę mnie irytują. Technicznie pewnie są znacznie lepsze niż te z pierwszych płyt. James śpiewa też na pewno w bardziej zróżnicowany sposób w porównaniu np. do czarnego albumu. Ale 25 lat temu te mocne "męskie" wokale zajebiście sprawdzały się w każdych warunkach, choć przeważnie Hetfield korzystał z jednego pasma. Teraz miejscami jedzie czyściutko, ale jak dla mnie zbyt łagodnie. Nie jest to nowością na "Hardwired", bo takie podejście do sprawy uskutecznia już od dłuższego czasu. Niestety mnie to nie przekonuje do końca.
Wokale Jamesa generalnie podobają mi się, ale nie wszystkie. W spokojniejszych fragmentach np. "Halo of Fire" trochę mnie irytują. Technicznie pewnie są znacznie lepsze niż te z pierwszych płyt. James śpiewa też na pewno w bardziej zróżnicowany sposób w porównaniu np. do czarnego albumu. Ale 25 lat temu te mocne "męskie" wokale zajebiście sprawdzały się w każdych warunkach, choć przeważnie Hetfield korzystał z jednego pasma. Teraz miejscami jedzie czyściutko, ale jak dla mnie zbyt łagodnie. Nie jest to nowością na "Hardwired", bo takie podejście do sprawy uskutecznia już od dłuższego czasu. Niestety mnie to nie przekonuje do końca.
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Nie chcę za bardzo kruszyć kopii z powodu porównań ale gdybym się uparł mógłbym na Hardwired znaleźć, mniejsze lub większe, odniesienia do każdego etapu ich twórczości, także tego czysto-traszowego. porównania z Load/Reload rozumuję w sposób podobny jak to ująłeś, w sensie, że sporo takiego ciężkorockowego grania, ale to chyba za mało, żeby mówić o Load 3.Last Axeman pisze:Przynajmniej część utworów z "Load" i "Reload" miała rozbujane, w odróżnieniu od pierwszych płyt mało cięte i bardziej rockowe (choć wciąż dość ciężkie) riffy, trochę w sabbathowym stylu. Podobne podejście do tematu przewija się też m.in. na drugim dysku "Hardwired". Chodzi przede wszystkim o "ManUnkind", ale też fragmenty "Am I Savage" czy "Murder One". Poza tym wydaje mi się, że linie melodyczne i wokalne, a przynajmniej spora ich część, mają bardziej loadowy niż np. masterowy charakter. Dlatego uważam, że te porównania mają sens, natomiast bardzo daleki jestem od stwierdzeń typu "nagrali Load 3". Według mnie więcej na "Hardwired" jest bardziej rdzennego, powiedzmy okołothrashowego grania.
zresztą kij z tym
puytka działa i oto chodzi
_________________
podpis musi być zajebisty!
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
SwordMaster pisze:Last Axeman napisał:Przynajmniej część utworów z "Load" i "Reload" miała rozbujane, w odróżnieniu od pierwszych płyt mało cięte i bardziej rockowe (choć wciąż dość ciężkie) riffy, trochę w sabbathowym stylu. Podobne podejście do tematu przewija się też m.in. na drugim dysku "Hardwired". Chodzi przede wszystkim o "ManUnkind", ale też fragmenty "Am I Savage" czy "Murder One". Poza tym wydaje mi się, że linie melodyczne i wokalne, a przynajmniej spora ich część, mają bardziej loadowy niż np. masterowy charakter. Dlatego uważam, że te porównania mają sens, natomiast bardzo daleki jestem od stwierdzeń typu "nagrali Load 3". Według mnie więcej na "Hardwired" jest bardziej rdzennego, powiedzmy okołothrashowego grania.Nie chcę za bardzo kruszyć kopii z powodu porównań ale gdybym się uparł mógłbym na Hardwired znaleźć, mniejsze lub większe, odniesienia do każdego etapu ich twórczości, także tego czysto-traszowego. porównania z Load/Reload rozumuję w sposób podobny jak to ująłeś, w sensie, że sporo takiego ciężkorockowego grania, ale to chyba za mało, żeby mówić o Load 3.zresztą kij z tympuytka działa i oto chodzi
No i słusznie byś zrobił, bo są tu mniejsze bądź większe odniesienia do właściwie każdego okresuLast Axeman pisze:Przynajmniej część utworów z "Load" i "Reload" miała rozbujane, w odróżnieniu od pierwszych płyt mało cięte i bardziej rockowe (choć wciąż dość ciężkie) riffy, trochę w sabbathowym stylu. Podobne podejście do tematu przewija się też m.in. na drugim dysku "Hardwired". Chodzi przede wszystkim o "ManUnkind", ale też fragmenty "Am I Savage" czy "Murder One". Poza tym wydaje mi się, że linie melodyczne i wokalne, a przynajmniej spora ich część, mają bardziej loadowy niż np. masterowy charakter. Dlatego uważam, że te porównania mają sens, natomiast bardzo daleki jestem od stwierdzeń typu "nagrali Load 3". Według mnie więcej na "Hardwired" jest bardziej rdzennego, powiedzmy okołothrashowego grania.
W kilku miejscach w internecie spotkałem się już z opiniami, że "Hardwired" najbardziej zajeżdża "Loadem", z czym się absolutnie nie zgadzam. Co ciekawe, prawie zawsze były to negatywne opinie.
Co do natomiast czysto thrashowego okresu - wg mnie nawiązań na nówce jest dużo. I nie chodzi tylko o jadący "Kill'em All" otwieracz oraz zamykacz "Spit Out the Bone". Sporo gęściejszego riffowania jest też w tych wolniejszych utworach (przecież Meta już za thrashowych czasów słynęła za zajebistych walców i nie spotkałem się, żeby ktoś zarzucał im zbyt małą thrashowość) - "Here Comes Revenge", "Dream no More" czy "Confusion".
A zwrotki "Atlas, Rise" to przecież wypisz wymaluj oklepane dży-dży, znane z "Master of Puppets".
Też już się trochę osłuchałem i coś mogę powiedzieć. Właściwie w większości zgadzam się z Last Axemanem (jak prawie zawsze, ten facet ma zdrowe podejście
). Porównania, porównania, ludzie coś ciągle wymyślają. Ta płyta jak już, to jest najbardziej podobna do poprzedniej i tyle. Brzmienie jest bardzo dobre, nie wiem jak można coś tutaj zarzucać pod względem jakości produkcji. Może się charakterystyka nie podobać ale jakościowo? Mnie na początku nie porwał ten sound ale już się przyzwyczaiłem. Jest ok, miły
Sama płyta zaś nie weszła mi od razu zbyt dobrze. Zwyczajnie mnie nudziła. Te teledyski trochę zmieniły sprawę i teraz już sobie w miarę przyjemnie słucham całości. To dobra, solidna płyta ale bez fajerwerków i momentów wow, ciar nie powoduje. Po prostu miło jest jak sobie leci i tyle. Am I Savage i ManUnkind trochę słabsze, ale ogólnie całość na podobnym poziomie. 7/10?
). Porównania, porównania, ludzie coś ciągle wymyślają. Ta płyta jak już, to jest najbardziej podobna do poprzedniej i tyle. Brzmienie jest bardzo dobre, nie wiem jak można coś tutaj zarzucać pod względem jakości produkcji. Może się charakterystyka nie podobać ale jakościowo? Mnie na początku nie porwał ten sound ale już się przyzwyczaiłem. Jest ok, miły
Sama płyta zaś nie weszła mi od razu zbyt dobrze. Zwyczajnie mnie nudziła. Te teledyski trochę zmieniły sprawę i teraz już sobie w miarę przyjemnie słucham całości. To dobra, solidna płyta ale bez fajerwerków i momentów wow, ciar nie powoduje. Po prostu miło jest jak sobie leci i tyle. Am I Savage i ManUnkind trochę słabsze, ale ogólnie całość na podobnym poziomie. 7/10?
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Płyta, a nawet pojedyncze kawałki są niejednorodne stylistycznie, dlatego kazdy słyszy co chce. Wezmy taki "Moth Into Flame". Wstęp jakby szykowało się nam drugie "Creeping Death", zwrotka jak z Load (choc moze to dlatego, że zawsze jak James uzywa slowa "Gasoline" to sie bedzie jak kojarzyc
w kazdym razie dobra jest), dalej dobre przyspieszenie, sama nóżka lata i następnie pasmo wiochy: jakas z dupy, zupełnie niepasująca melodyjka jak z zegarka we wczesnych latach '90 (24 melodyjki), następnie jeszcze głębiej z tej samej dupy wyjąty emo-refren jak zywcem wziety z czegos w rodzaju Blink 182. I świetny, ostry wokal po refrenie. I bądz tu mądry.
w kazdym razie dobra jest), dalej dobre przyspieszenie, sama nóżka lata i następnie pasmo wiochy: jakas z dupy, zupełnie niepasująca melodyjka jak z zegarka we wczesnych latach '90 (24 melodyjki), następnie jeszcze głębiej z tej samej dupy wyjąty emo-refren jak zywcem wziety z czegos w rodzaju Blink 182. I świetny, ostry wokal po refrenie. I bądz tu mądry.
_________________pan_Heathen pisze:Płyta, a nawet pojedyncze kawałki są niejednorodne stylistycznie, dlatego kazdy słyszy co chce. Wezmy taki "Moth Into Flame". Wstęp jakby szykowało się nam drugie "Creeping Death", zwrotka jak z Load (choc moze to dlatego, że zawsze jak James uzywa slowa "Gasoline" to sie bedzie jak kojarzycw kazdym razie dobra jest), dalej dobre przyspieszenie, sama nóżka lata i następnie pasmo wiochy: jakas z dupy, zupełnie niepasująca melodyjka jak z zegarka we wczesnych latach '90 (24 melodyjki), następnie jeszcze głębiej z tej samej dupy wyjąty emo-refren jak zywcem wziety z czegos w rodzaju Blink 182. I świetny, ostry wokal po refrenie. I bądz tu mądry.
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
