Ross The Boss - New Metal Leader (2008)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Po jakimś już czasie powiem, że płyta jako całośc nie powala ale momentami ma tak świetne motywy, że Manowar od 24 lat nic lepszego nie zrobił.
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

Wczoraj sobie odpaliłem. Nawet dobra ta płyta, bez rewelacji, ale fajnie sie słucha.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

W istocie niezła. Od czasu do czasu można bezboleśnie zarzucić.
skullfucker skullfucker
Posty: 601
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: skullfucker skullfucker »

Raf pisze:Manitoba's Wild Kilngdom z 1990 roku
Dżizaz to było 18 lat temu, od tego czasu Ross wywalił z siebie ze dwa litry spermy.
Płytę określiłbym jako dobrą - choć faktycznie goście bawią się jeszcze w harcerzy
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Raf pisze:Kirk napisał:Skoro kolega Raf wpadł do nas na papierosa to skorzystam z okazji i zaytam, co sądzi na temat albumu Rossa the Bossa?Mocno średnia, dość sztampowy heavy metal bez indywidualnego rysu, gdyby nie fakt, że to Ross The Boss ją firmuje raczej nikt specjalnie nie zwróciłby na nią uwagi, słaba wokalnie, momentami wokal brzmi niemal jak koślawa parodia Adamsa (wysokie partie w 'Constatnies Sword' to kompletna tragedia) całość momentami z tendencjami nawet do takiego p2p2p czy bujubuju piosenek rodem z festiwalu w Sopocie (np. 'May The Gods Be With You'). Płyta co prawda ma u mnie trochę większe notowania niż sofciarstwo spod znaku neopoweru ale do czołówki tegorocznej klasycznego metalu (Grand Magus czy The Gates Of Slumber) tej płycie daleko.Proponuję obczaić gdzieś płytę Manitoba's Wild Kilngdom z 1990 roku z udziałem Rossa, tam jest heavy, speed, rock'n'roll - świetna energetyczna muza imo znacznie niż "New Metal Leader" (btw. niezły ma tupet aby się tak kreować, z czym do ludzi chciałoby się spytać hehe).
Kirk pisze:Skoro kolega Raf wpadł do nas na papierosa to skorzystam z okazji i zaytam, co sądzi na temat albumu Rossa the Bossa?
Raf, może mu to napiszesz, bo nieborak myśli, że płyta mu się przez Rosjan nie sprzedaje
[link widoczny dla zalogowanych]
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Raf
Posty: 1357
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Raf »

Oenologist pisze:Raf napisał:Kirk napisał:Skoro kolega Raf wpadł do nas na papierosa to skorzystam z okazji i zaytam, co sądzi na temat albumu Rossa the Bossa?Mocno średnia, dość sztampowy heavy metal bez indywidualnego rysu, gdyby nie fakt, że to Ross The Boss ją firmuje raczej nikt specjalnie nie zwróciłby na nią uwagi, słaba wokalnie, momentami wokal brzmi niemal jak koślawa parodia Adamsa (wysokie partie w 'Constatnies Sword' to kompletna tragedia) całość momentami z tendencjami nawet do takiego p2p2p czy bujubuju piosenek rodem z festiwalu w Sopocie (np. 'May The Gods Be With You'). Płyta co prawda ma u mnie trochę większe notowania niż sofciarstwo spod znaku neopoweru ale do czołówki tegorocznej klasycznego metalu (Grand Magus czy The Gates Of Slumber) tej płycie daleko.Proponuję obczaić gdzieś płytę Manitoba's Wild Kilngdom z 1990 roku z udziałem Rossa, tam jest heavy, speed, rock'n'roll - świetna energetyczna muza imo znacznie niż "New Metal Leader" (btw. niezły ma tupet aby się tak kreować, z czym do ludzi chciałoby się spytać hehe).Raf, może mu to napiszesz, bo nieborak myśli, że płyta mu się przez Rosjan nie sprzedaje[link widoczny dla zalogowanych]
Raf pisze:Kirk napisał:Skoro kolega Raf wpadł do nas na papierosa to skorzystam z okazji i zaytam, co sądzi na temat albumu Rossa the Bossa?Mocno średnia, dość sztampowy heavy metal bez indywidualnego rysu, gdyby nie fakt, że to Ross The Boss ją firmuje raczej nikt specjalnie nie zwróciłby na nią uwagi, słaba wokalnie, momentami wokal brzmi niemal jak koślawa parodia Adamsa (wysokie partie w 'Constatnies Sword' to kompletna tragedia) całość momentami z tendencjami nawet do takiego p2p2p czy bujubuju piosenek rodem z festiwalu w Sopocie (np. 'May The Gods Be With You'). Płyta co prawda ma u mnie trochę większe notowania niż sofciarstwo spod znaku neopoweru ale do czołówki tegorocznej klasycznego metalu (Grand Magus czy The Gates Of Slumber) tej płycie daleko.Proponuję obczaić gdzieś płytę Manitoba's Wild Kilngdom z 1990 roku z udziałem Rossa, tam jest heavy, speed, rock'n'roll - świetna energetyczna muza imo znacznie niż "New Metal Leader" (btw. niezły ma tupet aby się tak kreować, z czym do ludzi chciałoby się spytać hehe).
Kirk pisze:Skoro kolega Raf wpadł do nas na papierosa to skorzystam z okazji i zaytam, co sądzi na temat albumu Rossa the Bossa?
Powiem tak, płyty Manowar jeszcze szybciej są u rosjan a DeMaio i spółka nie lamentują, że im się płyty nie sprzedają - nich zatem sam wyciągnie wnioski
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
Awatar użytkownika
Meltorm
Posty: 3723
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Meltorm »

Piractwo jest raczej bardziej dokuczliwe dla podlotków
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Meltorm pisze:Piractwo jest raczej bardziej dokuczliwe dla podlotków
No na dzień dzisiejszy nieczęsto trafić można na sytuację gdy kupuje się ewidentnie gównianą płytę w ciemno
(pomijam już Ruskich, ale myspace i inne pierdoły skutecznie pozwalają odsiać gówno przy pierwszej selekcji)
Dlatego twórcy gównianych płyt niejednokrotnie nie mają lekko. Nie mówię tutaj o wykonawcy z tytułu tematu konkretnie, ale...
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
metalofil
Posty: 609
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: metalofil »

Byłbym tutaj bardziej bezwzględny - jak dla mnie to po prostu słaba płyta - do bólu sztampowa, przewidywalna, nietrafiona (to chyba najbardziej precyzyjne określenie) wokalnie.
I teraz jeszcze pozostaje mi o nią uzupełnić moją listę rozczarowań roku 2008
hollowman
Posty: 2560
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: hollowman »

Oenologist pisze:Meltorm napisał:Piractwo jest raczej bardziej dokuczliwe dla podlotkówNo na dzień dzisiejszy nieczęsto trafić można na sytuację gdy kupuje się ewidentnie gównianą płytę w ciemno(pomijam już Ruskich, ale myspace i inne pierdoły skutecznie pozwalają odsiać gówno przy pierwszej selekcji)Dlatego twórcy gównianych płyt niejednokrotnie nie mają lekko. Nie mówię tutaj o wykonawcy z tytułu tematu konkretnie, ale...
Meltorm pisze:Piractwo jest raczej bardziej dokuczliwe dla podlotków
pozatym dzisiaj już w każdym sklepie masz możliwość odsłuchu, więc jak ktoś jest na tyle ciemny żeby nie posłuchać czegoś w necie, albo przy okazji może sobie posłuchać w sklepie

Wróć do „Płyty”