Iced Earth - Incorruptible

Wszystko o płytach 2017 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Na początku "Raven Wing" nie śpiewa przypadkiem Rytkonen?
Awatar użytkownika
Strati
Posty: 1516
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Strati »

Hehe, mogłoby tak być
Zaskakująco nośna płyta. Słucham dalej
_________________
Heavy Metal Pages nr 84
https://issuu.com/heavy_metal_pages/docs/hmp_84_voivod
buhaj
Posty: 1539
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: buhaj »

No i zaskoczyło
. Włączyłem z "taką pewną niesmiałością" bo ostatnie albumy mi nie podchodziły i zostałem kupiony. W przenośni i dosłownie (płyta zamówiona). Bardzo dobry album
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

no i tak trzymać !
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Sporo świetnych klimatycznych fragmentów wywołujących ciary, że wspomnę tylko "The Veil", "Clear the Way" czy "Raven Wing". Melodie też trafione. Nie ma wsi. Luty bywało o wiele więcej, ale przecież to i tak w pełni metalowy materiał. Trzeba kupić, nie może inaczej być.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Mam wrażenie, że wokalista bardzo się męczy śpiewając taką barwą "typu Barlow", nie jest ona dla niego naturalna. A męcząć siebie męczy też mnie.
Awatar użytkownika
FrutkQ
Posty: 2227
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: FrutkQ »

Wokal bez zarzutu, ale będę powtarzać jak mantrę - gdyby nadać gitarom mocy, byłaby pierwsza dycha na koniec roku.
A tak melodyjnie co prawda bomba (poza ostatnim kawałkiem), ale te heavymetalowe spłaszczone wiosełka odzierają z powera.
Awatar użytkownika
Strati
Posty: 1516
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Strati »

buhaj pisze:No i zaskoczyło. Włączyłem z "taką pewną niesmiałością" bo ostatnie albumy mi nie podchodziły i zostałem kupiony.
Mam bardzo podobnie. Myślałam, że sens Iced Earth to już tylko znakomite koncerty. Ta płyta jest pierwszą po "Horror Show", która do mnie tak trafiła. Nie wierzyłam, że Jonowi uda się jeszcze uzyskać ten klimat, atmosferę i nośność dawnych płyt. Jeszcze jak w przyszłości uda mu się do tego dodać jego charakterystyczne riffy i tempo w szybkich utworach, będzie cudnie.
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

pan_Heathen pisze:Mam wrażenie, że wokalista bardzo się męczy śpiewając taką barwą "typu Barlow", nie jest ona dla niego naturalna. A męcząć siebie męczy też mnie.
Pewnie takie poszły wytyczne od dyrektora. Miejscami to razi, ale tragedii nie ma. Nawet jeśli się męczy to nie partaczy aż tak bardzo. I tak ta płyta to jego najlepsze wokale.
Chal-Chenet
Posty: 53
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Chal-Chenet »

Z nówką mam tak jak z poprzednią, czyli początkowo nie wchodziła aż w pewnym momencie zaskoczyło. Teraz uważam ją za świetną, jest w czołówce roku, a w dyskografii IE podoba mi się najbardziej od "Horror Show".
Bawiąc się w rankingi, to z płytami ze Stu jest u mnie tak: I>PoB>D
_________________
Nobody expects the SPANISH INQUISITION!!!
http://zlapany.blogspot.com