Dawnbringer - In Sickness and in Dreams (2006)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Weresso The Infallible
Posty: 1137
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Dawnbringer - In Sickness and in Dreams (2006)

Post autor: Weresso The Infallible »

1. Scream and Run 00:52
2. Anomie 01:34
3. Hell Is a Desert 02:17
4. There and Back 02:22
5. Under No Flag 01:42
6. You Get Nothing 01:34
7. 11:58 01:49
8. Midnight 01:40
9. Attack of the Spiders 01:56
10. The Snitch 01:59
11. End of Earth 01:30
12. Death in Time 00:16
13. Endless Guilt 02:38
14. No Answer 02:31
[link widoczny dla zalogowanych]
Zdecydowanie najdziwniejszy album jaki poznałem (a przynajmniej w obrębie mimo wszystko tradycyjnych gatunków metalu). 14 utworów, 24 minuty. Muzyka z pogranicza heavy, power i black metalu (aczkolwiek szufladkowanie tego to jak dla mnie dość niewdzięczne zadanie). Proste, chwytliwe riffy, melodyjne, klasyczne, czasem lekko bombastyczne solówki, wokal określiłbym jako "szepczący growl" przeplatany tu i uwdzie z czystym wokalem i w dwóch kawałkach falsetami (nic szczególnie wysokiej jakości ale odbioru albumu imo nie psuje). Teksty bardzo ciekawe i trochę filozofujące. Calość polecam słuchać na raz a i najlepiej wychaczyć mp3 lub płytę bo na bandcampie niestety kawałki nie przechodzą płynnie a tu jest to potrzebne. Generalnie to taki miszmasz, który na papierze nie powinien działać ale jednak działa, a po osłuchaniu wchodzi mi jeszcze dużo lepiej więc jeśli kogoś zaintryguje lub chociaż nie odrzuci to polecam trochę pomęczyć (szczególnie że długi to on nie jest). Na koniec dodam, że tak - ostatni kawałek tak się właśnie kończy
Tak czy inaczej warto sprawdzić jako ciekawostkę, albo wkręcić się w niego tak jak ja i katować w kółko
_________________
And the words of the myth were thus:
In time before time, the great dragon ruled
When stars were not born
And this world had seen no dawn
When the power of Gods was still young
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Ciekawe,słychać tu różne rzeczy z małą naleciałością balck metalu, tylko nie rozumiem czemu takie krótkie numery, myślałem,że bandcam tylko fragmenty udostepnił,ale nie one są takie krótkie, świetne solówki, też coś mi przypominaja, posłucha więcej.
Awatar użytkownika
Weresso The Infallible
Posty: 1137
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Weresso The Infallible »

No kawałki krótkie ale powiem Ci, ze po osłuchaniu uznałem, że ma to sens, a w każdym razie składa się w spójną całość. Trudno mi powiedzieć jak by to wyglądało gdyby te kawałki miały "normalną" długość, tak jak jest mamy szybko i zwięźle, ciągle nowy motyw i nie idzie się znudzić nawet na chwilę a mimo wszytko trudno powiedzieć, żeby muzycznie czy wokalnie było to coś wybitnego, nie żebym się czepiał jakości grania ale wydaje mi się, że po prostu ta forma jest tu dobra - no ale to tylko takie gdybanie.
BTW zespół jest projektem Chrisa Blacka który najbardziej znany jest zapewne jako perkusista Pharaoh a tu zajmuje się wszystkim poza gitarami (na tych gra nieznany mi Scott Hoffman), inne albumy z tego co pobieżnie słuchałem raczej bardziej tradycyjne, z początku na blackową modłę a po tym albumie już klasyczniej i z czystymi wokalami. przy czym oceniane jakoś wybitnie nie są - zapewne kiedyś zechcę je lepiej poznać i samemu wyrobić opinię.
_________________
And the words of the myth were thus:
In time before time, the great dragon ruled
When stars were not born
And this world had seen no dawn
When the power of Gods was still young
Awatar użytkownika
Moongleam
Posty: 3347
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Moongleam »

Tylko ta plyta ma takie krotkie kawalki przez co cala jest krotka. Pozostale sa normalne pod tym wzgledem.
Znam kapele i lubie. Bo jestem fanem tworczosci Chrisa. Znamy sie na tyle dobrze, ze pamieta moje imie
. Jak go spotykam przy okazji koncertu, to zagadam.
_________________
Czas na zmianę podpisu.
Awatar użytkownika
Weresso The Infallible
Posty: 1137
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Weresso The Infallible »

O widzisz, to fajnie, że chłopa znasz. Ja jeszcze słuchałem High Spirits - Another Night, fajny albym, dla mnie trochę za lekki ale czasem posłucham. A jak oceniasz In Sickness and in Dreams i co myślisz o innych ich albumach - coś polecisz?
Muszę też w końcu wziąć się za Pharaoh, kiedyś coś słuchałem ale nic nie pamiętam zupełnie. BTW w tym roku Chris nagrał trzy albumy pod szyldem Professor Black, też jakiś kawałek wspólnie z Gezolem i pewnie coś tam jeszcze, ale to jak jesteś fanem to pewnie wiesz. Nic z tych rzeczy jeszcze nie słuchałem więc nie wiem, z czym to się je.
_________________
And the words of the myth were thus:
In time before time, the great dragon ruled
When stars were not born
And this world had seen no dawn
When the power of Gods was still young
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

i to jest słuszna koncepcja, krótko i na temat, lepiej być na niedosycie niż miałoby się ulać
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Moongleam
Posty: 3347
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Moongleam »

Weresso The Infallible pisze:Ja jeszcze słuchałem High Spirits - Another Night, fajny albym, dla mnie trochę za lekki ale czasem posłucham.
Weresso The Infallible pisze:Muszę też w końcu wziąć się za Pharaoh, kiedyś coś słuchałem ale nic nie pamiętam zupełnie.
Weresso The Infallible pisze:. A jak oceniasz In Sickness and in Dreams i co myślisz o innych ich albumach - coś polecisz?
Dosyc wysoko oceniam
.
Dwie ostatnie sa bardziej stonowane - jest wolniej i bardziej epicko.
_________________
Czas na zmianę podpisu.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Co do Pharaoh to imo najlepsza The Longest Night.
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

Tego albumu Dawnbringer nie znam, ale podobają mi się trzy kolejne - bardzo ciekawy heavy metal z lekkimi wpływami doomu. High Spirits lubię jeszcze bardziej - każdy z tych trzech krążków jest krótki, zwarty i amerykański jak tylko można.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]

Wróć do „Płyty”