My Dying Bride - The Ghost of Orion

Wszystko o płytach 2020 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

My Dying Bride - The Ghost of Orion

Post autor: Frank »

1. Your Broken Shore
2. To Outlive the Gods
3. Tired of Tears
4. The Solace
5. The Long Black Land
6. The Ghost of Orion
7. The Old Earth
8. Your Woven Shore
"Your Broken Shore":

Premiera 6 marca.
Czekam jak jasna cholera
Corpseone
Posty: 413
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Corpseone »

Singiel i okładka robią jak najlepsze wrażenie. Zobaczymy, jak z resztą.
_________________
Burn down the disco
Hang the blessed DJ
Because the music that they constantly play
IT SAYS NOTHING TO ME ABOUT MY LIFE
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

Jest kolejny kawałek:
"Tired of Tears":

Dobry, choć słabszy niż poprzedni.
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

najgorszy zespół
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

Tak na gorąco po dwóch seansach.
Ciężko mi się przebić przez zawartość. Kawałek "Your Broken Shore" stanowił miłą zapowiedź i dawał nadzieje na dobrą płytę. Całość jest jednak przeraźliwie nudna i smętna. Owszem, są jakieś przebłyski, w tych długich kawałkach można odnaleźć fajne motywy, jednak to za mało. Stainthorpe nie błyszczy. Dodatkowo czysty wokal został zmasakrowany przez nałożony na większą część dwugłos. Za to growl wyborny. Brzmienie to typowo nuclearny syntetyk. Jest potężne, ale z drugiej strony wypolerowane jak karoseria Mercedesa na targach. No i po raz kolejny fachowcy z NB nie potrafią nagrać bębnów.
Ogółem - duuuuże rozczarowanie. Dam tej płycie jeszcze szansę, MDB to w końcu jedni z moich ulubieńców.
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

mam płytę, jestem po dwóch przesłuchaniach
album bardzo jednowymiarowy, jednorodny, smutny, nawet smętny... stonowany, za mało urozmaicony, zaś zróżnicowanych, ciekawych motywów prawie nie ma - zaskakujących zagrywek też nie, ognia też brak... wszystko bardzo przewidywalne, sporymi fragmentami monotonne - ale nie napiszę, ze to jakaś słaba płyta, ot - niczego nowego (odkrywczego) do dorobku zespołu nie wnosząca...
jednym zdaniem: płyta tylko dla gorliwych fanów MDB... ja się do nich zaliczam, zatem nie napiszę, ze się rozczarowałem
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

Też jestem wielbicielem MDB i nie powiem, że płyta słaba. Również nie powiem że jakaś wybitnie dobra. Po prostu oczekiwałem więcej.
Niby idą w dobrą stronę bo całość (nie tylko pierwszy kawałek) dość mocno pachnie "The Angel and The Dark River". Brakło po prostu tego czegoś, co ten zespół do niedawna miał, ale teraz nie ma. Dodatkowo czysty wokal Aarona został na tej płycie zabity. Brak polotu w zespole o takim stażu nie jest jakimś wielkim grzechem. Natomiast ten drugi element już odbiera wiele przyjemności ze słuchania.
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

Niestety, to najgorszy album MDB. Jednowymiarowy, nagrany dla niemieckich fanów metalu, co jest pewnie skutkiem klątwy Nuclear Blast. Szkoda, bo liczyłem na dobry album.
_________________
Litera Tura - blog literacki, co się kulom nie kłaniał
Tomek/Nevermore
Posty: 2491
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Tomek/Nevermore »

czysty wokal Aarona został na tej płycie zabity
a może sytuacja życiowa (poważna i długa choroba córki) miała tutaj znaczący wpływ?
Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

Tomek/Nevermore pisze:faktycznie jedna ze słabszych płyt MDB, ale i tak mi pasuje, a że jednowymiarowa? to mi nie wadziCytat:czysty wokal Aarona został na tej płycie zabitya może sytuacja życiowa (poważna i długa choroba córki) miała tutaj znaczący wpływ?
czysty wokal Aarona został na tej płycie zabity
Wolałbym, aby takie sytuacje - jeśli już się pojawiają - wpływały na muzykę inaczej, może w stylu Turn Loose the Swans.
Do płyty może jeszcze wrócę, tym bardziej, że w tym roku uzupełniłem wszystkie braki w dyskografii i mam nawet The Lies I Sire.
_________________
Litera Tura - blog literacki, co się kulom nie kłaniał