YES

...człowiek żyje, więc tutaj, w tym Dziale, możecie pisać o płytach z innych krain muzycznego świata.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
sonen
Posty: 4199
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

YES

Post autor: sonen »

Nie będę ukrywał że dla mnie najlepszą płytą od X lat jest 90215.
Jak jest u was, lubicie nie lubicie, cenicie itd.
Zakupiłem ostatnio pakiecik 5CD:
Going For The One
Tormato
Drama
90125
Big Generetor
Świetna muza!
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

Fragile, Close to the Edge, generalnie trochę wcześniejsze rzeczy
numerki mogą być
Awatar użytkownika
robpal
Posty: 4524
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: robpal »

Close To The Edge klasyk ponadczasowy i arcydzieło muzyki ogólnie.
Poza tym w topie Fragile i Tales From Topographic Oceans.
Polecam remixy Stevena Wilsona.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7122
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

mam alergię na Andersona jak chyba na żadnego innego wokalistę, a muzycznie to kapela której prawie kompletnie nie kleję. Z wczesnej dyskografii po drodze mi tylko z Fragile natomiast z późniejszych rzeczy bardzo lubię Dramę, a Machine Messiah to chyba mój ulubiony numer Yes.
Od klasyków typu Close To the Edge czy Tales... uciekam z wrzaskiem.
Ogólnie to kapela nr 1 z wielkiej trójcy rocka progresywnego, której muzyka jest dla mnie nie do słuchania. Pozostałe to ELP i King Crimson, przy czym Ci ostatni mają momenty przydatności do spożycia w wybranych fragmentach
Awatar użytkownika
benek
Posty: 3523
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: benek »

90125 oczywiście lubię. Oprócz tego Close to the Edge, Tales From Topographic Oceans, Relayer. Mam sentyment do Talk i Union. Pewnie za klimat. Nie wiem. nie zastanawiałem się nad tym.
Nie wracam często do muzyki Yes ale zdarza się. Jak już złapię fazę na Yes to jadę hurtowo....
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

Dodam jeszcze, że widziałem Yes w klasycznym składzie (reunion w 2003) oraz Anderson/Rabin/Wakeman kilka lat temu i oba te koncerty były absolutnie wspaniałe
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7122
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

przez sonena wróciłem do tematu Yes, a konkretnie zapodałem sobie Going For The One, którą do tej pory omijałem no i wygląda, że to będzie trzecia ich płyta, z którą się polubię
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

firesoul pisze:mam alergię na Andersona
taaaak, agreed, jego głos odsiewa pozerów.
Mimo to szanuję ale bez opsrania. Najcześciej słuchałem i wracałem do Union.
_________________
podpis musi być zajebisty!

Wróć do „Nie samym metalem...”