Fear Factory - Aggression Continuum
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Fear Factory - Aggression Continuum
1.Recode
2.Disruptor
3.Aggression Continuum
4.Purity
5.Fuel Injected Suicide Machine
6.Collapse 04:20
7.Manufactured Hope
8.Cognitive Dissonance
9.Monolith
10.End of Line
_________________
Lucifer Rising!
2.Disruptor
3.Aggression Continuum
4.Purity
5.Fuel Injected Suicide Machine
6.Collapse 04:20
7.Manufactured Hope
8.Cognitive Dissonance
9.Monolith
10.End of Line
_________________
Lucifer Rising!
Bardzo dobry album na zakończenie ery, ale "wszystko, co ma swój początek ma też koniec". Jednak wbrew zapowiedziom Burtona całościowo słabszy i mniej przebojowy od "Genexus".
Teraz pozostaje czekać na wieści o nowym wokalu.
Ciekawostka 1 - była próba zamachu na Cazaresa w trakcie rozruchów BLM w USA.
Ciekawostka 2 - album był ukończony 4 lata temu i tekst w Disruptor o dziejącej się obecnie "psycho sicknesss propaganda" brzmi wręcz jak samospełniające się proroctwo
Nie wierzę w przypadki.
Teraz pozostaje czekać na wieści o nowym wokalu.
Ciekawostka 1 - była próba zamachu na Cazaresa w trakcie rozruchów BLM w USA.
Ciekawostka 2 - album był ukończony 4 lata temu i tekst w Disruptor o dziejącej się obecnie "psycho sicknesss propaganda" brzmi wręcz jak samospełniające się proroctwo
Nie wierzę w przypadki.
- zbigniew_ramirez
- Posty: 500
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
"Monolith" ze zgrabnie wplecioną solóweczką oraz "End of Line" z klimatycznym uspokojeniem w środku to dla mnie najlepsze, co ten zespół nagrał po "Mechanize". Cała ta płyta wydaje mi się bardziej "żywotna" od męczących bułę "The Industrialist" i "Genexus", co jednak nie zmienia faktu, że do wspomnianego "Mechanize" nadal sporo jej brakuje.
_________________
Kurde faja!
_________________
Kurde faja!
No kurczę, pozytywne zaskoczenie. Nie liczyłem na dobrą płytę, a takową otrzymałem. Ostatni akord spółki Cazares & Bell pozostawia po sobie dobre wrażenie. Bardzo ładne pożegnanie.
No właśnie, pożegnanie. Nie oszukujmy się - jest to pożegnanie z zespołem Fear Factory. Nie ma już tam ogniwa spajającego całą twórczość i historię. Zostaje Dino ze świeżakami. Od teraz Fear Factory to nazwa pusta.
No właśnie, pożegnanie. Nie oszukujmy się - jest to pożegnanie z zespołem Fear Factory. Nie ma już tam ogniwa spajającego całą twórczość i historię. Zostaje Dino ze świeżakami. Od teraz Fear Factory to nazwa pusta.
O ile poprzednie płyty Fear Factory bardzo mi się podobały, to z tą mam jakiś problem. W sumie to głównie taki, że po trzech odsłuchach nie chce mi się jej słuchać. Już wolę wrócić do "The Industrialist".
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
Prawdopodobnie trochę przesadzili z negatywnym przekazem, który miejscami mi też się nie podoba chociażby w madmaxowym "Fuel Injected Suicidal Machine". Teksty typu 'i hate everything' sprawiają, że człowiek woli się trzymać od tego typu podprogowych przekazów jak najdalej. Szkoda, bo muzycznie jest wciąż rewelacyjnie.
To co jest w tekstach to koncept Bella ciągnięty od pierwszej płyty. Widocznie ta część opowieści jest wyjątkowo niewesoła. Jest to też powód, dla którego nowe wcielenie FF ,jeśli dojdzie do skutku i coś nagra, będzie mniej atrakcyjne. Bell zabierze ze sobą swoją opowieść.
Tak czy inaczej płyta jak najbardziej udana. Przyczepiłbym się tylko do gównianie brzmiących elektroników.
Tak czy inaczej płyta jak najbardziej udana. Przyczepiłbym się tylko do gównianie brzmiących elektroników.
Chyba w tym tkwi / może tkwić odpowiedź:Frank pisze:Widocznie ta część opowieści jest wyjątkowo niewesoła.
No i nic dziwnego, dlaczego mam wewnętrzną ochotę:
"no regrets, follow your own way, nothing can define you, break off, disobey". Niestety brak środków własnych mi to uniemożliwia. Lecz kto z was może, niech ucieka - o ile ma dokąd, nim to wszystko zaraz runie.

