Pink Floyd

...człowiek żyje, więc tutaj, w tym Dziale, możecie pisać o płytach z innych krain muzycznego świata.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Pink Floyd

Post autor: firesoul »

Nie jestem specjalnym fanem tego zespołu ale takowi na pewno się tu znajdują.
A zakładam temat nie bez powodu- dziś w Londynie zmarł na raka jeden z założycieli Pink Floyd Richard Wright.
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Nie lubię. Może i nawet nie trawię. Poza pierwszymi, eskperymentalnymi płytami.Te są OK.
Paskudny, przegzaltowany zespół.
Aha. I nie dzierżę Watersa i jego stylu.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

uwielbiam, przede wszystkim osławione "The Wall", "Dark Side Of The Moon" czy "Wish You Were Here", na której znalazł się jeden z moich ulubionych utworów ever - "Welcome To The Machine". Co do Ricka, szkoda gościa
Awatar użytkownika
benek
Posty: 3523
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: benek »

mam solową płytę Richarda Wrighta Wet Dream z 1978 roku. muzycznie to Pink Floyd tylko wokal inny.
szkoda gościa. R.I.P.
co do samego Pink Floyd to w pewnym okresie życia miałem totalnego pierdolca na punkcie ich twórczości. nawet dziś jakby mnie ktoś obudził w środku nocy to bym był w stanie wyrecytopwać teksty PF od płyty Meddle do The Final Cut + solowe Watersy.
ile razy oglądałem film The Wall to nawet nie jestem w stanie policzyć
duuuużo tego było.
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Zespół lubię, ale jakimś wielkim uwielbieniem nigdy go nie darzyłem.
_________________
Marcin
Posty: 214
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Marcin »

Fenomen. Legenda. Uwielbiam.
A tak serio, to jeden z najważniejszych zespołów w moim życiu. Uwielbiam Dark Side Of The Moon, przede wszystkim za Time.
Podobnie ubóstwiam The Wall, Meedle (Echoes!) i (przede wszystkim) Wish You Were Here.
Cenię sobie też bardzo Atom Heart Mother i debiut, jeśli chodzi o te bardziej psychodeliczne albumy. Największy sentyment mam do koncertówki Delicate Sound Of Thunder. Solowego Watersa też bardzo sobie cenię, zwłaszcza Amused To Death i koncert In The Flesh.
Tyle ode mnie.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7123
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Z tego co pamiętam jedyną płytą, która wzbudziła we mnie jakie takie emocje była The Final Cut. Można by powiedzieć, że nawet mi się w miarę podobała. Przy reszcie z reguły zasypiałem.
Awatar użytkownika
benek
Posty: 3523
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: benek »

firesoul pisze:The Final Cut
płyta nagrana już bez Richarda Wrighta. za z gościnnym udziałem Michaela Kamena, Andy’ego Bowna, Ray’a Coopera, Andy’ego Newmarka, Raphaela Ravenscrofta. jest naturalnym dopełnieniem The wall.
do wersji zremasterowanej dodano singlowy hit When The Tigers Broke Free. kawałek ten zrobił nawet karierę w owych latach w liście przebojów programu trzeciego polskiego radia.
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14886
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

noichujbombki strzelł . Najbliźszy Gilmourowi człowiek , nietuzinkowy muzyk i bardzo waźna postać w jednej z trzech największych grup świata / tylko przerośnięte ego Watersa z tym się nie zgadzało /.Nie słuchający Floydów , czy teź nie rozumiejący siły ich muzyki , pozbawieni są jednej z wraźliwszych czułek dźwiękowych
[/list]
_________________
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
SwordMaster
Posty: 4148
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: SwordMaster »

ZESPÓŁ WSZECHCZASÓW

Wróć do „Nie samym metalem...”